Reklama

Umorzenie lusterka

26/11/2002 00:00
Jestem mieszkańcem Sochaczewa, choć z powodów zawodowych faktycznie w mieście często nie przebywam. Ale od czasu do czasu wpadam. Chcę poniżej opisać ciepły, przyjemny wieczór w naszym mieście. Miłej lektury.
Letni wieczór – usypiam moje małe dziecko, gdy nagle słyszę dźwięk alarmu samochodowego. Wychodzę na balkon i dźwięk wydaje mi się bardzo znajomy – to mój samochód!!! Akurat widzę go z balkonu i widzę także 2 młodych ludzi, którzy oddalają się raczej nie w linii prostej. Ubieram się i wychodzę sprawdzić co się dzieje. Po drodze myślę sobie: pewno ktoś ruszył samochodem, albo co gorsza uderzył i włączył się alarm, ale zaraz mój samochód nie ma alarmu wstrząsowego! Dochodzę do samochodu, a tu jakiś pan podaje mi lusterko od mojego auta, a swoje trzyma w ręku. Zauważam, że jeszcze kilka lusterek leży na ulicy. Pan z lusterkiem mówi „to tamte pijane sku.... pourywały”, a i mnie się tak wydaję po oglądaniu sytuacji z balkonu. Przez moment nie wiem co robić, w końcu wsiadam w samochód i jadę za delikwentami. Jadę zastanawiając się co zrobię, do dwóch nie wyjdę, bo się boję, ale pojadę za nimi, aż pod sam dom i porozmawiam z rodzicami (tak na oko mieli około 18 lat), a przynajmniej z jednym z nich. Rodzice się ucieszą (albo nie), jak ktoś im truje przed północą. Trudno moje ryzyko, w najgorszym przypadku objem się satysfakcją.

Ale jak się okazuje jeden delikwent zdążył już udać się do domu drugi idzie dalej. Zatrzymuje się, wysiadam, czekam aż sam podejdzie. Po wzroku „podejrzanego” widać, że coś niepewnie się czuje. Pytam go dlaczego urywał lusterko. I odpowiedź była dla mnie szokiem jakiego dawno nie przeżyłem, brzmiała: „stary odwal się, jestem pijany”. Po chwili pytam ponownie, bo wydawało mi się, że źle usłyszałem, ale odpowiedź taka sama. Po kilku dalszych dyskusjach stwierdzam, że albo jedziemy na policję albo podwiozę go do domu i pogadam z rodzicami. Na co on: „dobra, to ile takie lusterko kosztuje”. Podaję kwotę, po czym gość wkłada rękę do kieszeni i stwierdza, że nie ma tyle, odwraca się i ucieka. Niestety zostawiłem samochód na chodzie i nie mogłem go gonić. Szybko uciekał mimo swojego stanu. Pomyślałem trudno dam sobie spokój, ale z drugiej strony rozważyłem. Chłopak młody, wraca do domu, może wracać tylko tą drogą więc stanę sobie tu gdzieś w cieniu i poczekam, a potem powolutku pójdę za nim do domu. I rzeczywiście za kilka minut wraca na swój chwiejny szlak. Więc ja za nim powolutku, widzę, że utyka. Musiał się wywrócić przy tym uciekaniu. Idę sobie, aż tu z przeciwka policja jedzie. Zatrzymałem ich i mówię, panowie widziałem z balkonu zaraz po uruchomieniu alarmu dwóch ludzi, którzy oddalali się od miejsca postoju mojego samochodu i podejrzewam, że to oni urwali mi lusterko, a tam idzie prawdopodobnie jeden z nich. Wsiedliśmy, zawróciliśmy, zatrzymaliśmy się przy delikwencie. Trochę zszokowany widokiem policji zatrzymał się, ale jak tylko wysiadłem z auta, on natychmiast w nogi i ucieka. Szybko uciekał, ale nie uciekł. Policjanci się nim zajęli, ponieważ stawiał tzw. opór, przez ucieczkę, kopanie i niechęć podniesienia się z ziemi, został siłą (bo dobrowolnie nie chciał) wsadzony do auta i odwieziony na komisariat, a ja za nim. Złożyłem zeznania, gość do aresztu. Już dobrze po północy. Policjanci mówili, że dobrze zrobiłem i że chcieliby widzieć więcej takich „akcji”.
Rano dzwoni do mnie ojciec podejrzanego (ciekawe skąd miał numer telefonu) i mówi, że mają z nim kłopoty tego typu i żebym wycofał zeznanie, a on mi zwróci za lusterko, tym bardziej, że nie jest to duża kwota. Zgadzam się i wymieniam lusterko. Dzwonię do ojaca poszkodowanego i mówię ile kosztowało lusterko. A on mi na to, że sytuacja się zmieniła, że syn tu mu opowiada, że jego w ogóle tam nie było, że w ogóle to moja wina, że ktoś mi urwał lusterko itd. Odpowiadam, że mi nie zależy nich się tym zajmie prokurator.

To tyle tytułem, krótkiego streszczenia sytuacji. Teraz ciąg dalszy. Sprawą zajął się prokurator rejonowy. Rozpatrzył i umorzył. Poniżej zamieszczę kilka zdań z tekstu umorzenia.

1. Dochodzenie zostało umorzone wobec niepopełnienia przez podejrzanego zarzucanego mu czynu.

2. Samochód był zaparkowany przy ulicy Osiedlowej, a ja zobaczyłem podejrzanego wychodzącego z ulicy Ogrodowej (która to jest tą samą co w/w Osiedlowa, a poza tym gdzie jest ulica Osiedlowa w Sochaczewie, bo Ogrodowa wiem gdzie jest, ale na pewno nie w miejscu zajścia sprawy, tylko w zupełnie innym, którego z mojego balkonu nawet nie widać)

3. Fakt prawdziwy – samej sytuacji urwania lusterka nie widziałem.

4. Nie ustalono naocznego świadka.

5. „Nie należy jednak wykluczyć, że podejrzany dokonał urwania lusterka, biorąc pod uwagę, że w chwili zatrzymania podejrzany był w stanie nietrzeźwości, wynik badania alcomatu I-1,35 promila, to uszkodzenie mienia nastąpiło w wyniku działania nieumyślnego. Wracając z baru piwnego podejrzany mógł w wyniku utraty równowagi dokonać uszkodzenia samochodu w postaci urwania lusterka przy samochodzie. Biorąc pod uwagę, że czyn ten nie wyczerpuje znamion w dyspozycji art.288§1 kk, gdzie do działania przestępczego sprawcy niezbędna jest umyślność jego działania, a z zebranych materiałów wynika, że umyślności tej nie było – postanowiono umorzyć dochodzenie.”

Na koniec trochę moich odczuć i komentarza.
Z tekstu w punkcie 5, który jest dokładną kopią tego co jest napisane w umorzeniu wynika, że ja idąc pijany i niosąc w ręku np. cegłę, mogę prze moją nietrzeźwość wywrócić się i upadając uderzyć akurat przechodzące np. dziecko w głowę, co doprowadzi do jego śmierci i śledztwo się umorzy. Szczególnie w przypadku, gdy ktoś kto podejrzewa mnie o ten czyn, bo widział mnie odchodzącego z miejsca zdarzenia, wszczyna za mną pości a ja uciekam! I to jak szybko przed nim, a potem jeszcze przed policją! Ciekawe jak stracił równowagę. Przepraszam, ale w życiu byłem parę razy pijany i to całkiem nieźle, a jakoś tej równowagi tak łatwo nie traciłem. Wniosek wydaje mi się oczywisty: pij człowieku i czyc co chcesz i tak nikt Ci nic nie zrobi!
Jak jest prowadzone dochodzenie, skoro nawet ulic dobrze nikt nie sprawdza – czy w ogóle było prowadzone dochodzenie. Funkcjonariusze nabiegali się za podejrzanym, namęczyli żeby go doprowadzić na posterunek, a prokurator sobie prowadzi dochodzenie u siebie w gabinecie. Poszkodowany – nie wysilaj się i tak nic nie zdziałasz. Zwrócić warto też uwagę na podejście osób w stanie nietrzeźwości na siebie i otoczenie „stary odwal się jestem pijany”. Człowiek zdaje sobie jeszcze sprawę z tego, że jest pijany i już psychicznie nastawia się, że teraz to mu wszystko wolno i nikt mu nic nie zrobi. Ciekawe, co się stanie, gdy delikwent w stanie nietrzeźwości urwie lusterko innemu delikwentowi, który akurat będzie w stanie nietrzeźwości. Pewno prokurator stwierdzi, że podejrzany był nieświadom, że urywa wirtualne lusterko samochodu zaparkowanego po drugiej stronie nieistniejącego miasta.


Darek

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Jacek 2002-12-14 00:00:00

    Ja też miałem kilka podobnych przypadków, dowodów na to iż żyjemy w państwie bezprawia. Co do samosondów to jestem przekonany że gdybyś zlał tego gnoja to najprawdopodobniej zostałbyś osądzony z całą surowością za pobicie. Także nie jest to dobre wyjście. Ja na twoim miejscu nie popuściłbym. Nagłośniłbym tą sprawę, podając nazwisko tego wandala. Nie znam się za bardzo na prawie i nie wiem czy od takiej decyzji prokuratora można się odwołać. Jeżeli można to napewno zrobiłbym to. A jeżeli nie, to może można założyć sprawę cywilną? Powołać na świadków policjantów itd. Denerwujące jest to, że gówniarzowi ujdzie to na sucho. Bo nie wierze aby ojciec ukarał go w jakikolwiek sposób.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    xyz - niezalogowany 2002-12-03 00:00:00

    Stary, samej aktu urwania lusterka ani ty, ani nikt inny nie widział "3. Fakt prawdziwy – samej sytuacji urwania lusterka nie widziałem; 4. Nie ustalono naocznego świadka", wiec na jakiej podstawie zakładasz, że to ten typ urwał Ci lusterko. W prawie karnym obowizuje zasada domniemania niewinności i jeżeli nie masz przekonywujacych dowodów, dopóty typek jest niewinny. Na ra.....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ziemniak - niezalogowany 2002-12-02 00:00:00

    Żenującą rzeczą w polskim prawie jest fakt, iż alkohol chyba cały czas jest czynnikiem usprawiedliwiającym działanie sprawcy! Szedł pijany, zawadził o lusterko, i sprawy nie ma. Skandal. Działanie pod wpływem alkoholu powinno obciążać ze zdwojoną siłą. Jeśli łazisz pijany po mieście , przewracasz się czyniąc szkody, odpowiadaj za to podwójnie. Jeśli ni potrafisz prosto chodzić, nie pij, albo napieraj naftę ze swoim starym w domu, a potem prosto pod pierzynkę.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama