Reklama

W drodze na olimpiadę w Pekinie

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
02/09/2004 08:32
- Twój ostatni sukces odbił się szerokim echem. Przypomnij naszym czytelnikom przebieg tych zawodów i twoją drogę do I miejsca.
- W tym turnieju startowałem bezpośrednio po dopiero co wyleczonej ropnej anginie. Pierwsze mecze były bardzo ciężkie, ale z meczu na mecz rozgrywałem się i grałem coraz lepiej. Najcięższy pojedynek stoczyłem w II rundzie z aktualnym Mistrzem Polski Juniorów – Karolem Urbańskim. Droga do zwycięstwa wyglądała tak: I runda – Marek Fridye (Izrael) 6:2, 7:6/5/; 1/8 Finału Karol Urbański /Polska/ 1:6, 7:6/2/, 7:6/3/; ¼ finału Simon Bekker /Rosja/ 7:6/4/, 2:6, 6:3; ½ finału Andrzej Kapaś /Ukraina/ 7:6/8/, 7:5; Finał Dariusz Lipka /Polska/ 6:3,6:0.
- Jak się zaczęła twoja przygoda z tenisem i jaką rolę odegrali i odrywają twoi rodzice?
- Jako dziecko często oglądałem grę mego taty – bardzo spodobał mi się ten sport. Miałem wtedy 6 lat i tato powiedział że jeżeli odbiję rakietą piłkę 100 razy, to rozpocznę treningi. Po kilku dniach pokazałem zaskoczonemu ojcu, że już to potrafię, i wtedy tato nie miał wyjścia – zaprowadził mnie na pierwszy trening.
- Każdy zapyta się: Jak można pogodzić sport na takim poziome z nauką…
- Miałem ogromną pomoc już od I klasy gimnazjum, gdzie otrzymałem indywidualny tok nauczania i pomoc ze strony pań dyrektor oraz pedagogów. Teraz w liceum ogólnokształcącym także uczę się indywidualnie i dzięki ogromnej pomocy pana dyrektora Stanisława Wójcika i wszystkich wyrozumiałych nauczycieli mogę realizować swój program treningów i startów tenisowych. Atmosfera w liceum w Teresinie jest dla sportowców znakomita.
- Tenis ziemny, nie ma co ukrywać, jest jeszcze dyscypliną nieco elitarną. Czy twój klub pokrywa część kosztów związanych z wyjazdami, wyżywieniem, sprzętem?
- Mój klub „Mera” w Warszawie pomaga mi jedynie, udostępniając nieopłatnie korty i halę tenisową. Wszystkie koszty związane ze szkoleniem, wyjazdami, sprzętem itd. pokrywają moi jedyni jak na razie sponsorzy – rodzice.
- Każdy początkujący sportowiec ma swoich idoli…
- Moim jedynym idolem sportowym był, jest Andre Agassi. To jego podziwiam od początku mej przygody z tenisem.
- Wygrywasz ważne zawody, twoja kariera wychodzi już za granicę kraju. Czy na skutek tego utraciłeś kontakt z kolegami z Teresina?
- Staram się nie tracić kontaktu z kolegami. W wolnych chwilach, których mam już niewiele, spotykam się z nimi, gramy w piłkę, uczestniczę w bardzo miłych „ogniskach” i pogaduchach przy soczku!
- Czy twoje sukcesy doceniają miejscowi włodarze, wszak jesteś na europejskich kortach ambasadorem, wizytówką Teresina?
- Ja nie wymagam, aby doceniono to, co osiągnąłem do tej pory. Myślę, że są to jeszcze za małe sukcesy dla władz gminy, by to zauważyły. W poprzedniej kadencji wójtem był mój tata, i chyba nie wypadało mu oficjalne promowanie swego syna. Obecnie sądzę, że władz gminnych sport w ogóle nie interesuje.
- Gdybyś miał radzić rówieśnikom z małych miejscowości: jak zostać mistrzem, najlepszym wśród najlepszych?
- Przede wszystkim należy robić to, co się naprawdę lubi. A gdy się już to robi, to być gotowym do wielkich poświęceń. Kto chce osiągnąć sukces, musi sobie stawiać cele najwyższe, bo średniaków i minimalistów wśród sportowych elit nie ma. Upór i praca poparte sportowym trybem życia.
- Jakie są zainteresowania Piotrka Olechowskiego, oprócz tenisa?
- Bardzo lubię czytać książki o wartkiej akcji z niespodziewanymi zwrotami sytuacji. Takie książki piszą Jomn Grisman, Harlan Coben. W swojej bibliotece posiadam wiele tytułów tych autorów, a przeczytałem chyba wszystko, co napisali i zostało wydane w Polsce. Poza tym uwielbiam kino i internetowe kontakty. O moich oczywistych zainteresowaniach wszystkimi praktycznie dyscyplinami sportu już nie wspomnę.
- Za 4 lata olimpiada w Chinach, czas chyba rozpocząć przygotowania?
- Nie ma chyba sportowca, który by nie marzył o starcie na olimpiadzie. Za cztery lata Pekin i wszystko się może wydarzyć. Byłbym najszczęśliwszym z ludzi, gdyby mi się powiodło i w wieku 21 lat w Polskich barwach wystąpiłbym w Pekinie. Tenis to bardzo trudna technicznie dyscyplina sportu, a konkurencja światowa jest ogromna. Będę trenował, przygotowywał się do największych imprez w każdym roku. Teraz mym celem są starty w turniejach Wielkiego Szlema Juniorów. Następnie zdobywanie punktów i podwyższanie klasyfikacji ATP, co da mi w przyszłości szansę startu olimpijskiego.



Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama