Reklama

W Kuznocinie uczą się fruwać

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
14/07/2004 09:53
O sochaczewskiej obwodnicy nasza gazeta pisze niemal co tydzień. Tym razem chcemy poruszyć problem mieszkańców Kuznocina, którzy wraz z oddaniem drogi zostali pozbawieni w swojej miejscowości możliwości swobodnego poruszania się. I to dosłownie. Chyba, że posiadają samochód.
Najbardziej pokrzywdzeni są ci mieszkańcy, których posesje znajdują się przy rondzie w Kuznocinie. Nigdzie w okolicy nie ma przejścia dla pieszych, a wokół ronda ustawiono znaki „zakaz ruchu pieszych i rowerzystów”.
- Gdybym miała chorą matkę po drugiej stronie drogi i chciała do niej zajrzeć kilka razy dziennie to musiałabym za każdym razem jechać samochodem, bo przejścia dla pieszych nie ma – mówi pani Zofia z Kuznocina.
- Kiedy przechodzimy przez którąś z jezdni wokół ronda, robimy to nielegalnie – dodaje jej sąsiadka – przy czym jest to bardzo niebezpieczne.
Rzeczywiście, ruch w Kuznocinie jest ogromny. Co chwila pojawiają się ciężkie tiry ledwo mieszczące się na ciasnym rondzie.
Mieszkańcy brak przejść dla pieszych i poboczy zauważyli jeszcze przed oficjalnym otwarciem obwodnicy. 25 listopada skierowali pismo do Generalnej Dyrekcji Dróg w Warszawie, do wiadomości Urzędu Gminy w Sochaczewie, na której terenie znajduje się wieś oraz do Urzędu Miasta. W piśmie prosili o wyznaczenie przejść dla pieszych, tak jak to zrobiono w innych miejscach nowo wybudowanej obwodnicy. „Możliwe, że brak przejścia w obrębie ronda wynika z błędu w projekcie, a nie z faktu nieliczenia się z tutejszą ludnością” – napisali.
Jednak do tej pory, a więc przez ponad 7 miesięcy, nie otrzymali odpowiedzi na swoje pisma. Nie wiemy, jakie stanowisko zajął wójt gminy Sochaczew, który przebywa na urlopie. Być może wyjaśni je po powrocie z wypoczynku. Sprawą zajął się Julian Zasuwa – pełnomocnik burmistrza ds. obwodnicy, który powiedział nam, że postulat mieszkańców jest za wszech miar słuszny. Jeszcze w grudniu ub. roku zgłosił ten fakt do Generalnej Dyrekcji w Warszawie i nic nie wskórał. Odpowiedziano mu, że GDDKiA nie planuje przejść dla pieszych w tym rejonie.
Podobną odpowiedź otrzymała redakcja w rozmowie telefonicznej z inż. Wojciechem Jezierskim z Dyrekcji Dróg. Nasz rozmówca stwierdził, że nie ma takich możliwości technicznych, a poza tym budowa obwodnicy, zdaniem inż. Jazierskiego, nie naruszyła w żaden sposób wcześniej użytkowanych dróg w ruchu pieszym. Nie dowiedzieliśmy się, na czym polega techniczny problem z pasami dla pieszych a jedynie, że mieszkańcy tak mają chodzić, jak przed wybudowaniem obwodnicy. Kłopot w tym, że legalne przechodzenie przez obwodnicę nie wchodzi w grę, bo, jak już pisaliśmy, ograniczają je zakazy ruchu pieszych i rowerzystów. Wojciech Jezierski skomentował ten fakt, twierdząc, że obwodnicę budowano dla samochodów, a nie dla pieszych. Tak naprawdę okazuje się więc, że postulaty mieszkańców i ich potrzeby nikogo w Warszawie nie interesują i najlepiej byłoby, gdyby mieszkańcy nauczyli się fruwać.
Do inż. Jezierskiego mieliśmy kilka innych pytań, ale ten zakończył rozmowę stwierdzeniem, że nie ma w tej sprawie nic więcej do powiedzenia.
A chcieliśmy spytać o to, z czym zgłaszają się do nas czytelnicy. Np. jak ma się dostać na ul.Łowicką rowerzysta jadący z Boryszewa wzdłuż obwodnicy. Jest tam tzw. droga pomocnicza, biegnąca obok nowej drogi, ale przed rondem w Kuznocinie urywa się i nie ma z niej wjazdu na 3-pasmową drogę, a znaki informują jak wyżej.
Albo inne pytanie: dlaczego mieszkańcy dolnego Kuznocina, którzy chcieliby pojechać do kościoła w Boryszewie, muszą jechać do Sochaczewa (przez wspomniane rondo) i nadrabiać kilka kilometrów, bo nie przewidziano dla nich skrętu w prawo?
I jeszcze jedna sprawa z tego zakresu, a mianowicie oznakowanie dróg na rondzie. Mieszkańcy uważają, że oprócz tablicy Poznań, powinny być też oznaczenia innych miast, np. Łowicza. Często zdarza się, że kierowcy zajeżdżają do ich posesji pytać, którędy mają jechać, bo po oznakowaniu nie mogą się zorientować.
Są to tylko niektóre pytania do inwestora sochaczewskiej obwodnicy, jak się okazuje niezwykle istotne dla mieszkańców, mało ważne dla tego pierwszego. Istnieje więc poważna obawa, że przy takim stylu traktowania petentów, ich problemy zostaną na zawsze niezałatwione.
Jolanta Śmielak-Sosnowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama