Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ulica cudowna, owianą magią wspomnień, ale też i czarem położenia, malowniczości. Władze miejsskie stoją przed dużą szansą wykorzystania tej ulicy wraz z zejsćiem bulwarowym niemal do Bzury. Wierzę, że komuś mądremu uda się wykorzystać to miejsce.
No nie dziw się. To nie wina ludzi. To prymitywna ekonomia.
Wykup, remont i organizacja tego co mówisz to ok. dwóch milionów złotych.( nie mówie o mieszkaniach zastępczych które nowy właściciel musiałby kupić). Znajdz kogoś, kto zainwestuje i zorganizuje knajpę dla garstki ( nawet jeśli znajdziesz w socho stu fanów takich klimatów) gości i sprzedając im piwo po 5 zł za kufel wycofa zainwestowany kapitał za swojego życia. Nie mówię o pęsji dla kelnerów, obsługi takiego przybytku, kosztach energii podatkach, zezwoleniach. Jeśli knajpa to żarcie - a żarcie to kucharz (szef kuchni z papierami). utrzymaj go i zapasy produktów na potrawy z menu, kieddy "słuchacze" jazzu najczęściej groszem nie śmierdzą bo tam gdzie walory duchowe o kasę, jak życie uczy, trudno. No prymitywna ekonomia jak widzisz. nawet jeśli miałby być to jeden milion to też nikt nie zainwestuje. Tyle ja.
Idealne miejsce na klub muzyczny, już widzę odnowiony budynek, z nową elewacją, w którym w ogródku od strony rzeki pod parasolami występuję zespół jazzowy, letni, ciepły wieczór, w klubie pełno ludzi, dobra kuchnia, wino lub martini...ale to tylko marzenia, bo ile trzeba by mieć kasy żeby to odkupić i odnowić, a dwa to czy mieszkańcy docenili by takie miejsce i jego urok, w czasach gdy młodzież zamiast poznawać piękno muzyki, podryguje bezwładnie na okolicznych wiejskich zabawach zasilana wszeliego rodzaju środkami chemicznymi i alkoholem?? CHyba marna szansa na oazę jazzu i chilloutu w tym mieście. Tylko czemu w Warszawie takie miejsca funckjonują, czemu ludzie otwierają się na taką niekomercyjną muzykę, wystarczy spojrzeć na dwa charakterystyczne miejsca jak Iguana Lounge czy Fabryka Trzciny - miejsca nowe i już kultowe, gdzie imprezy firmowe organizują znane firmy, gdzie się odbywają rozdania nagród, gdzie można spotkać znane osoby, czy naprawdę Sochaczew musi być gdzieś z boku mimo że ma możliwości bycia świetnym miastem ze świetnymi możliwościami??
Dzisiaj ruszyłem w teren i teraz wszystko widzę.Z prawej rzeczywiście kamienica z Farnej. A ci trzej to grasują w ogródku za kamienicą, prawdopodobnie w ogródku. Jakie były pomidory we wrześniu 1939 roku. A co to może być za kamienica w lewym górnym rogu zdjęcia.
Są dokładnie przy starym moście na Bzurze. W tle po prawej stronie dom na Farnej 13 (dobrze widoczny - taras, schody, balustrady), troszkę z lewej prawdopodobnie wieża pożarnicza.
Może ktoś się pokusi na określenie circa dokładnego położenia trzech żołnierzy niemieckich we wrześniu 1939 na fotografii powyżej / na podstawie współczesnej zabudowy /.
Bardzo by było szkoda tego budynku. Zgadzam się w pełni z Nierobem.
Jest to jeden z najwspanialszych miejsc, w Sochaczewie. Budynek jest po prostu kultowy. Przechodziłem tam tysiace razy i zawsze podziwiam jego architektoniczną, niesamowitą architekturę. Jest w nim coś, co praktycznie nie zdarza się teraz. Jakiś duch dawnej epoki,przeszłośc, te krągłości, okna, balustrady, schody. Za wszelką cenę trzeba go uratować. Naprawdę uważam że ulica Farna, to ulubione miejsce w naszym mieście. Nie ma już ich za wiele. Znikają. Burzone, rozbierane, zaniedbane,zapomniane, wzgardzone.Ratujmy co się da ! Bo za chwilę pozostaną nam...
Ulica cudowna, owianą magią wspomnień, ale też i czarem położenia, malowniczości. Władze miejsskie stoją przed dużą szansą wykorzystania tej ulicy wraz z zejsćiem bulwarowym niemal do Bzury. Wierzę, że komuś mądremu uda się wykorzystać to miejsce.
No nie dziw się. To nie wina ludzi. To prymitywna ekonomia.
Wykup, remont i organizacja tego co mówisz to ok. dwóch milionów złotych.( nie mówie o mieszkaniach zastępczych które nowy właściciel musiałby kupić). Znajdz kogoś, kto zainwestuje i zorganizuje knajpę dla garstki ( nawet jeśli znajdziesz w socho stu fanów takich klimatów) gości i sprzedając im piwo po 5 zł za kufel wycofa zainwestowany kapitał za swojego życia. Nie mówię o pęsji dla kelnerów, obsługi takiego przybytku, kosztach energii podatkach, zezwoleniach. Jeśli knajpa to żarcie - a żarcie to kucharz (szef kuchni z papierami). utrzymaj go i zapasy produktów na potrawy z menu, kieddy "słuchacze" jazzu najczęściej groszem nie śmierdzą bo tam gdzie walory duchowe o kasę, jak życie uczy, trudno. No prymitywna ekonomia jak widzisz. nawet jeśli miałby być to jeden milion to też nikt nie zainwestuje. Tyle ja.
Idealne miejsce na klub muzyczny, już widzę odnowiony budynek, z nową elewacją, w którym w ogródku od strony rzeki pod parasolami występuję zespół jazzowy, letni, ciepły wieczór, w klubie pełno ludzi, dobra kuchnia, wino lub martini...ale to tylko marzenia, bo ile trzeba by mieć kasy żeby to odkupić i odnowić, a dwa to czy mieszkańcy docenili by takie miejsce i jego urok, w czasach gdy młodzież zamiast poznawać piękno muzyki, podryguje bezwładnie na okolicznych wiejskich zabawach zasilana wszeliego rodzaju środkami chemicznymi i alkoholem?? CHyba marna szansa na oazę jazzu i chilloutu w tym mieście. Tylko czemu w Warszawie takie miejsca funckjonują, czemu ludzie otwierają się na taką niekomercyjną muzykę, wystarczy spojrzeć na dwa charakterystyczne miejsca jak Iguana Lounge czy Fabryka Trzciny - miejsca nowe i już kultowe, gdzie imprezy firmowe organizują znane firmy, gdzie się odbywają rozdania nagród, gdzie można spotkać znane osoby, czy naprawdę Sochaczew musi być gdzieś z boku mimo że ma możliwości bycia świetnym miastem ze świetnymi możliwościami??