Reklama

Węzeł do rozwiązania

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
13/03/2007 10:28
Od początku roku nie działa świetlica socjoterapeutyczna Polskiego Towarzystwa Zapobiegania Narkomanii, placówka skupiająca na co dzień około 40 dzieci z rodzin najuboższych, patologicznych i niewydolnych wychowawczo. Przyczyna – brak środków na działalność. To pierwszy taki kryzys od kilkunastu lat.
Placówka wsparcia dziennego PTZN, bo tak się dokładnie nazywa, działająca przy ul. Licealnej jest dobrze znana w środowisku. Swoją pracę profilaktyczną prowadzi od kilkunastu lat i, mimo że z pieniędzmi bywało różnie, nie zdarzyło się dotychczas, aby zawiesiła działalność na ponad dwa miesiące.
Sytuacja bez wyjścia
- Nie otrzymaliśmy dotychczas pieniędzy na nasz projekt zgłoszony do konkursu ofert w Biurze ds. Narkomanii przy Ministerstwie Zdrowia. O pieniądze w tym miejscu staramy się co roku, składając wniosek za pośrednictwem Zarządu Głównego PTZN – mówi Sławomir Szadkowski, szef sochaczewskiego Oddziału Towarzystwa. – Zazwyczaj było tak, że konkurs rozstrzygano do końca grudnia. Otrzymywaliśmy wiadomość z Biura, że projekt został przyjęty i na tej podstawie rozpoczynaliśmy działalność, nawet jeśli pieniądze nie wpłynęły z dniem 1 stycznia. W tym roku stało się inaczej. Przetarg w części dotyczącej działalności świetlicy zostanie rozstrzygnięty dopiero w najbliższych dniach.
Jak twierdzi Sławomir Szadkowski, tym razem nie miał wyjścia, musiał zawiesić działalność, bo nawet gdyby kadra zdecydowała się pracować bez wynagrodzenia, to musiałby wykupić dla osób pracujących z dziećmi ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej, zapewnić opał do placówki, zapłacić za prąd, a przede wszystkim zagwarantować wyżywienie dla podopiecznych, a na to nie było funduszy.
Szef sochaczewskiego oddziału Towarzystwa przekonuje, że problem dotyczy nie tylko placówek PTZN, w podobnej sytuacji są inne stowarzyszenia, jak choćby Monar czy Kuźnia. Dlaczego tak się stało? - pytamy. Czy zawiodły procedury, czy ktoś nie dotrzymał terminów? S. Szadkowski uważa, że złożyło się na to kilka przyczyn, a wśród nich zmiany proceduralne w Biurze ds. Narkomanii.
Jest nadzieja
Nie zmienia to faktu, że wraz z początkiem roku powstał bałagan, a to zaskutkowało zawieszeniem działalności wielu placówek w kraju. Sławomir Szadkowski pociesza jednak, że ich oferta programowa to nie tylko świetlica. Nadal realizują zajęcia profilaktyczne w szkołach z zakresu uzależnień, działa również punkt konsultacyjny dla osób z problemem narkotykowym i ich rodzin. Co prawda odbywa się to obecnie na zasadach zupełnie społecznych, szef TZN realizujący te formy nie otrzymuje wynagrodzenia, ale jak sam mówi, nie chce rezygnować z całego programu, bo ważne jest zachowanie ciągłości w tego typu działaniach.
Funkcjonowanie świetlicy socjoterapeutycznej to jednak najpoważniejszy i najdroższy projekt z tych, które realizują. Kiedy więc ruszy placówka? - W ostatnich dniach zostały ogłoszone wyniki konkursu miejskiego dla placówek pozarządowych, w którym też braliśmy udział – mówi S. Szadkowski. - Muszę tu dodać, że samorząd miejski najszybciej zareagował na potrzeby tego typu działalności, w związku z tym wkrótce powinniśmy rozpocząć funkcjonowanie. Środki przyznane w ramach tego konkursu zabezpieczą placówkę na pewien czas, dopóki nie zostanie rozstrzygnięty konkurs krajowy. To będą pieniądze na dożywianie dzieci, na działalność profilaktyczną i organizacyjną. Mam nadzieję, że w najbliższych dniach podpiszemy stosowną umowę z miastem.
Katarzyna Kajak, odpowiedzialna w Urzędzie Miejskim za współpracę z organizacjami pozarządowymi, potwierdza, że w najbliższym czasie, po załatwieniu ostatnich formalności, będą sukcesywnie uruchamiane fundusze na działalność objętą konkursem.
Od konkursu do konkursu
Ta krytyczna sytuacja uświadomiła, że ci, którzy myślą, iż taka placówka jak świetlica PTZN działa w oparciu o stały budżet, mylą się. – Nam też byłoby wygodnie siedzieć i czekać, aż pieniądze same wpłyną, tymczasem prawda jest taka, że żyjemy od konkursu do konkursu – mówi S.Szadkowski. – I nigdy nie ma stuprocentowej pewności, że fundusze będą. To takie życie na bombie zegarowej, swego rodzaju partyzantka, która trwa od kilkunastu lat. Co roku składamy 20-30 projektów do różnych instytucji, a wypala kilka. To jest ciągła walka o byt i o to, aby tę działalność kontynuować – dodaje.
Żeby placówka mogła spokojne funkcjonować, potrzebne są pieniądze rzędu 90-100 tys. rocznie, na różne formy działalności, nie tylko utrzymanie świetlicy. To jest działalność profilaktyczna w środowisku uznawanym za bardzo aktywne narkotykowo, to także praca z dziećmi, akcje letnie, dożywianie. Z Krajowego Biura ds. Narkomanii, w ramach złożonego projektu, mogą dostać ok. 40 tys., z miasta – 30 tys. Starostwo ogłosiło już swój konkurs, w którym też wezmą udział, ponadto składali dokumenty do województwa, ale to, że startują w jakimś konkursie, nie daje gwarancji, że go wygrają.
Może Unia pomoże
Sławomir Szadkowski miał nadzieję, że po wstąpieniu do UE będzie łatwiej o środki, na razie jednak ich nie widać.- Jesteśmy za słabi na to, aby samodzielnie startować w europejskich konkursach, bo to są zazwyczaj duże pieniądze i duże programy, wymagające wielu zabiegów organizacyjnych, formalnych. Tego nie zrobi taka mała placówka jak my. Liczę na to, że może marszałek województwa uruchomi jakieś środki z Europejskiego Funduszu Społecznego, z których moglibyśmy skorzystać za pośrednictwem Zarządu Głównego PTZN, skupiającego kilkadziesiąt takich placówek jak nasze na terenie całego kraju.
Póki co cieszą się z pomocy sponsorów, którzy od lat wspierają ich działalność w różnej formie. Jedną z nich jest świąteczna akcja „Paczka do paczki” organizowana przez redakcję. Otrzymują też dobrowolne wpłaty na konto, część z nich pochodzi z 1 proc. przekazywanego na rzecz organizacji pozarządowych. Nigdy jednak tak do końca nie wiadomo, ile tych pieniędzy będzie i kiedy wpłyną. Poza tym trudno budować działalność na doraźnej pomocy sponsorów.
Zawieszenie działalności świetlicy TZN to wielka społeczna porażka. Głównie dlatego, że dla wielu jej podopiecznych jest ona prawdziwą ostoją, odskocznią od smutnej rzeczywistości w rodzinnych domach i na podwórkach. Jest miejscem, gdzie przynajmniej kilka godzin dziennie mogą być lepsi, mądrzejsi, otaczani opieką, rozumiani. I gdzie mogą się najeść. Miejmy nadzieję, że już wkrótce odzyskają swój azyl. Sławomir Szadkowski zapewnia, że co prawda sytuacja jest krytyczna, ale nie beznadziejna i liczy na rychłe uruchomienie placówki.
Jolanta Śmielak - Sosnowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości