Tytuł może zbyt przesadny, zbyt prowokacyjny, ale cóż poradzę na to, że od pierwszego spojrzenia na witacz naszego miasta takie właśnie skojarzenie mam. Chyba sęk w tym, że choć projekt posiada znamiona elegancji, jest zwyczajnie smutny. I jeszcze przez te esy-floresy, wywijasy i kropkę – główkę Chopina po prostu słabo widać ten Sochaczew. Dominuje czarna klapa fortepianu niczym wieko od wiadomo czego.
O ile kierunkowskazy i tablice informacyjne zaprojektowanie w ramach Systemu Informacji Miejskiej (powstałego na zlecenie naszego ratusza) bronią się swoją prostotą i na szczęście luźnym nawiązaniem do klawiatury fortepianu, o tyle witacz Sochaczewa przygnębia swoim smutkiem i nieczytelnością. Oczywiście, jest to moje zdanie, więc subiektywne, ale nie oznacza to przecież, że nie mogę go wygłosić.
Żeby była jasność, cieszę się, że w końcu nasze miasto ma witacza, ale kurczę, prawie nie widać, co na tym czarnym, fortepianowym czy innym wieku jest napisane. Łapiesz ostrość w zasadzie dopiero na wysokości tej tablicy, a i tak nie jesteś pewny, coś właściwie zobaczył, bo jeszcze jakaś kropka czerwono-biała, bo się ma wrażenie, że coś tam jeszcze było. Za duże wieko i za małe miasto.
I żeby już się nie rozwodzić nad usilnym (bezsilnym) wiązaniem naszego Sochaczewa z postacią i dziełem Fryderyka Chopina, dodam, że jak zawsze wolałabym, byśmy witali gości tym, co dla naszego grodu symboliczne i co zawsze się z nim kojarzyć będzie, czyli… wzgórzem zamkowym.
Na koniec zachęcam do udziału w sondzie, może jej wynik przekona mnie, że jednak się mylę i nakłonię myślenie o witaczu na bardziej pozytywne…
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze