Kilka dni minęło od informacji o śmierci rugbisty Wojciecha Kuranta. Z Encyklopedii Rugby możemy się o nim dowiedzieć, że urodził się w Młodzieszynie 17 kwietnia 1960 roku. Ukończył szkołę zawodową i od roku 1975 stał się rugbistą. W Orkanie grał do 1982. Kolejny sezon (zamiast w armii) spędził w Czarnych Bytom. Wrócił do Orkana i w roku 1984 zdobył z Orkanem brązowy medal Mistrzostw Polski Seniorów w rugby XV.
Barw naszej drużyny bronił do 1988 roku. Następnie wyjechał do Francji gdzie grał w Rugby Club Morez (1990-1994 oraz 1995-1996) oraz Rugby Club Ferney Voltaire. Był reprezentantem Polski seniorów (21 oficjalnych meczów) oraz juniorów. Grał na pozycjach centra lub skrzydłowego. Tyle encyklopedia.
Wojtka znałem od ponad pół wieku gdyż wychowywaliśmy się na jednym podwórku. Był ode mnie starszy o trzy lata jednak nigdy z tego powodu nie traktował mnie źle. Z bloku, w którym mieszkał w rugby grało czterech chłopaków. Oprócz Wojtka, jego brat Janek oraz Robert Grabarek i Marek Wężowski. Być może to właśnie od nich zaraziłem się miłością do owalnej piłki.
Bracia Kurant wymyślali różne psikusy i nie można było się przy nich nudzić. A to wpadli na pomysł wypchnięcia autobusu sąsiada na drugi koniec osiedla. A to w lany poniedziałek polewali wszystkich z dachu. A to ostro strzelali na Wielkanoc z "kalichlorku" ... młodzież wtedy potrafiła się bawić. Sporo też czasu spędzaliśmy na boisku gdzie graliśmy w piłkę nożną, szczypiorniaka lub hokej na lodzie. Były podchody i chowany.
Kogut, bo taki pseudonim miał Wojtek był przystojnym mężczyzną, który bez trudu łamał serca kolejnym kobietom. Kochał je, a one kochały jego. Był wiecznie uśmiechniętym Królem Życia. Szybko potrafił zarabiać pieniądze i jeszcze szybciej potrafił je wydawać. Jego balety w Stylowej obrosły już legendą.
Zawsze gdy się spotkaliśmy, to porozmawialiśmy chwilę ze sobą ... a ten jego "łobuzerski" uśmiech nie znikał z jego twarzy.
Ponoć od jakiegoś czasu chorował. Ktoś zdmuchnął jego świeczkę życia. Kogut odszedł. Żegnaj Kolego ... ciekawe ile anielic rzuci się tobie w ramiona tam gdzie trafisz po śmierci.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze