Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
nie mów hop, zniam nie...zobaczysz:P ale pewnie nie przyjdziesz i nie zobaczysz - nadzieja w tym, że pewne jednostki wierzą w słowo...
wywiążę się, choć niekoniecznie kulinarnie:D
Skoro jesteśmy przy przysłowiach;
Przyganiał kocioł garnkowi... ;-)
podobnie trudno o gejszę i samuraja, a jednak są chwile, gdy się takowi pojawiają;)
jest takie przysłowie o baletnicy..:P...
No cuż.Ten sernik powinien być esensią pracy twórczej i myśli filozoficznej.Ja filozofem nie jestem, dlatego nie sądzę abym dał sobie radę z tak poważnym zadaniem.Zwłaszcza że w dzisiejszych czasach trudno o produkt ekologiczny;-)
khe khe khe - gejszą juz byłam na dzień wiosny i nawet mam fotki (samurajem zresztą też;)
aczkolwiek ta gejsza nie z tych obeznanych w filozofii piekarnika;
ja Ci wybacze drogi gaju jeśli to Ty sernik dostarczysz - z jakichś ekologicznych produktów zlepiony :D
A pierników nam nie potrzba, bo by herbaty nie starczyło, żeby zmiękczyć czyjeś...piernikowanie:P
już się nie mogę doczekać, aż spróbuję tych jutrzejszych smakołyków. pozdrawiam:)
Coś mi się wydaje że od pewnej osoby dostanę solidne pater noster ;-)Wybacz Paulina.Ja tylko rzuciłem luźny pomysł.Mam jeszcze jeden-Polega on na tym aby herbatę parzyć zgodnie z japonskim ceremoniałem.Potrzebna będzie tylko zielona herbata,czarki i pędzelek.;-)
Heh.........lepszy niż serniczek jest toruński pierniczek........Ale tego jak mniemam Paulina nie upiecze..........:{
A szkoda..........
Podpisuję się pod petycją Andrzeja :) Paulina piecze serniczek :D
Nie wiem, jak inni, ale ja jestem za tym, żeby Paulina upiekła;-)
Kołcz, połowa z nas to, jak sie okazało, epikurejczycy o zabarwieniu hedonistycznym, posłuszni być może postawie Epikura, który rozkosze podniebienia przedkładał nad wszystkie inne - lepszy sernik, niż by się mieli głaskać po... żołądku...:P
i zgadzam się z Andrzejem, pod warunkiem, że jego propozycja nie będzie brzmiała: upiecz Paulinko ;)
ja też uważam, że spotykamy się dla ducha, ale skoro może być jeszcze przyjemniej, to czemu nie?:)
Ale tak po prawdzie, to jedyną stricte filozoficzną potrawą jest wg mnie.........zupa pomidorowa!
Dziękuję i pozdrawiam :>
Aaaaaaaaaaaaaale.......czyż to nie strawa duchowa powinna nas wówczas posilać? Wszak to dla wiedzy, nie posiłku, gromadzimy się w poniedziałki.........!
W filozofii w ścisłym tego słowa znaczeniu pokarmy są najczęściej narzędziem, które pozwala filozofom na ukazywanie różnorodności naszego poznania. Są to często przykłady bądź sceptyckie bądź wyrosłe ze sceptycyzmu. Bazują na tym, że poszczególni ludzie różnie odbierają smaki potraw. Można to streścić w stwierdzeniu, że to, co smakuje jednemu, nie musi smakować drugiemu. Ma to uwidaczniać różnorodność i niepewność naszego poznania.
Jeśli chodzi o napoje, to jednak tym najbardziej rozpowszechnionym pośród filozofów jest wino. Ciągnie się to od czasów starożytnych. Podczas uczty, którą tak barwnie odmalował Platon wino leje się strumieniami. Oto jej fragment, mówić będzie Alkibiades:
- Wszystko to ładnie moi panowie; zdaje się jednak, żeście trzeźwi; na to wam nie można pozwolić, musicie pić! Tu nie ma dwóch zdań! Zaczem wybieram na króla pijaństwa, aż do czasu kiedy się dostatecznie popijecie, siebie samego. Agatonie, każ no przynieść jakie wielkie naczynie, jeżeli gdzie masz…
Tak to się właśnie odbywało. O dzielności Sokratesa w piciu wina mówiliśmy już na warsztatach.
W na wpół filozoficznym tekście Erazma z Rotterdamu „Zbożna biesiada” także spożywa się wino. Przyznam szczerze, że do tej pory nie rozumiem, dlaczego Erazm w tym tekście tak się skupia na potrawach. To musi na mnie jeszcze poczekać.
Odnośnie tego, co napisał Kołcz. Ja też z win lubię najbardziej te czerwone i te słodkie. Ale ona nadają się jedynie do takiego profetycznego i wzniosłego uprawiania filozofii, jakie uprawiał Platon, Sokrates i jego przyjaciele;-) My chcemy być bardziej analityczni, pozostaniemy zatem przy kawie i herbacie.
Nie lubię szalenie słowa „szalenie” (w takim kontekście), ale użyje go tym razem.
Szalenie mi się spodobał pomysł z sernikiem. Mam pewien pomysł w tym zakresie i przedstawię go już jutro. W każdym razie obiecuję, że sernik będzie. Rzeczywiście jako potrawa wydał mi się z jednej strony głęboko filozoficzny jako taki, z drugiej znakomicie powinien sprzyjać uprawianiu filozofii. Tak czy nie, zapraszamy na jutro!
Chwilowo jestem niezwykle zajęty pracą umysłową. Jak tylko się z tym uwinę, postaram się rozjaśnić wątpliwości dotyczące relacji między filozofią a pokarmami i napojami. Dziękuję natomiast za propozycję. Szczególnie sernik przypał mi do gustu. Poomyślimy nad tym:-)
Heh...........Może i rocznik 85" w jakimś płytkim sensie jest......jak to ujęła koleżanka Paulina....."genialny". Aaaaaaaale......genialność ta w żadnym stopniu nie dorównuje,ba nie umywa się nawet to umiejętności umysłowych rocznika 86" ! Powiem więcej....Jesteśmy najlepsi :>
A co do napoju filozofów.......Ani herbata ani kawa jakoś nie rozjaśniają umysłów. Mogą co najwyżej ugasić pragnienie. Jako "prawdziwy nektar filozoficzny" proponuję czerwone wino. Najlepiej słodkie.......
Pozdrawiam wszystkich.......
(oczywiście wszystkich, którzy się ze mną zgadzają :> )
Skoro rozmawiacie o filozoficznych napojach, to może zaproponujcie również filozoficzny dodatek do (w zależności od gustu) kawy lub herbaty.
Ja bym proponował sernik.
Nie wiem czy ma zacięcie filozoficzne,ale myślę że większość uczestników nie miała by nic przeciwko niemu.
Pozatym kawa i herbata są niezdrowe na pusty żołądek.
A tak na koniec- Czy wypieki mają związki z filozofią?
Odnoszę wrażenie, co mnie niezmiernie cieszy, że przy obcowaniu z filozofią, nawet zwykła herbata smakuje lepiej. warto dodać, że na ostatnim spotkaniu pokonała ona nawet kawę. Choć zdawało mi sie, że to bardzij "filzoficzny" napój:). Ale to pewnie dlatego, że sam jestem zapalonym kawoszem. jako ciekawostkę dodam, że Dostojewski uwielbiał siedzieć nocami i pic bardzo mocną herbatę. Tyle, że parzoną w samowarze. wspominam o nim, bo wpisuje się go często w poczet egzystencjalistów. Moim zdaniem słusznie. W każdym razie obydwu napojów na następnym spotkaniu nie zabraknie.
a dziękuję, dziękuję - no cóż - nasz rocznik 87" jest po prostu genialny i chyba się ze mną zgodzisz:D
do zobaczenia - już za 3 dni :)
Jak pięknie to ujęłaś Paulino :) Jestem pod wrażeniem :D
Wydaje mi się, że właśnie ceniony przeze mnie egzystencjalizm, a konkretnie Sartre zezwala mi na dowolną projekcję - byle własną. Mogę stąd dążyć do zlotego środka, określać się częściową nietzscheanistką i ze stoickim spokojem przyjmować reakcję społeczną na ową hybrydę filozoficznom, czerpiąc z tego iście hedonistyczną przyjemność - to wszystko pod jednym warunkiem, że jestem gotowa wziąć na siebie pełną odpowiedzialność za własne czyny i słowa- ku temu zmierzam, lecz "łódź ma tęskniąca do mórz a przeklęta...":P
Co do cyników, to moja wypowiedź dotyczyła tzw współczesnych cyników, których w moim polu widzenia nie brakuje.
A Ty pijesz do mnie Andrzeju, ale tak na sucho;( ale w poniedziałek nadrobimy - herbatka czeka :P
Myślę, że cyników nie da się rozgryźć poprzez przesiewanie ich przez jakieś pojęciowe sito. To, co robili, wymagało kiedyś (a tym bardziej dzisiaj) dużej odwagi i zdyscyplinowania. Presja ogółu jest ogromna, nawet jeśli tylko milcząca. Swoją drogą, łatwiej było być (moim zdaniem) cynikiem w Grecji, niż dzisiaj. Prozaiczna sprawa, gdyby ktoś wykonywał tzw. obsceniczne czynności na sochaczewskim rynku, zostałby zwinięty przez policję i na tym by się skończyło. Diogenes mógł sobie na to pozwolić. Stąd nie uważam, żeby postawa jego i jego uczniów była jakąś maską. Tu piję do Pauliny.
Dzisiaj jest odwrotnie. Wielu chiałoby się społeczności jawić jako cynicy, gdy tymczasem są to ludzie uwikłani w konwenans i konformistyczni do cna. Są tacy także pośród współczesnych filzofów.
Złoty środek Paulino...
Miażdząca większość systemów filozoficznych to myślowe ekstrema nie tolerujące odstępstw. Taki jest choćby lubiany przez Ciebie Nietzsche. Tu o żadnym kompromisie i złotym środku nie może nawet być mowy. Podobnie w wielu wielu innych przypadkach.
Czasy się zmieniły i dzisiaj cynik w sensie filzoficznym nie musi robić pokazówek w stylu Diogenesa. Ale wystarczy na przykład powiedzieć, że nie warto chodzić na wybory (co ja twierdzę), żeby wywołać niemałe wzburzenie pośród bliskich, przyjaciół. Duch cynizmu jest wiecznie żywy i wiecznie będzie budził niepokój w społeczeństwie.
Tylko wtedy jednak, jeśli będzie autentyczny.
A maski... Maski przywdziewamy wszyscy. Nie ma w tym zresztą wiele złego. Wszystko zależy odtego, jaka to jst maska. Tutaj znów, ceniony przez Ciebie egzystencjalizm ma sporo do powiedzenia.
Pora już jednak późna... To temat na jutro, może na następne spotkanie.
Cieszę się natomiast, że gaj, który na warsztaty nie przychodzi, włączył się do dyskusji. Czuję, że, przynajmniej w odniesieniu do cynizmu, nasze poglądy są dość podobne.
A czy nie można powiedzieć że tak dla cyników jak i dla pustelników życie doczesne to marność którym nie warto zaprzątać sobie głowy?Z tym że pustelnicy robili to dla zbawienia .A cynicy dla autarki która jest wewnętrznym spokojem?
Paulina, odnoszę wrażenie, że chcesz strącić kilka gołębi z dachu przy pomocy jednego kamienia. Albo w jednego gołębia rzucasz kilkoma, ale nie możesz trafić:)))
Odrobina cynizmu nikomu nie zaszkodzi - jak sam napisałeś - jest nawet niezbędna dla zdrowia psychicznego, ale tutaj (jak w większości stanowisk filozoficznych) należałoby znaleźć złoty środek, by cynizm nie stał się maską społeczną i ucieczką od społeczeństwa, by nie kryć pod nim własnych kompleksów i bezradności - taki cynizm jest już śmieszny (przynjmniej dla mnie), bo sam sobie przeczy.
Czy cynik to pustelnik? Diogenes egzystował w społeczństwie, w miejscu przez społeczeństwo licznie odwiedzanym - na rynku; szukał tu samotności, czy było to pozerstwo, pokazówka własnej autonomii?? Pustelnik jest poza społeczeństwem, celowo wychodzi poza nawias jego odziaływanie i to częściej ludzie ida do niego (jak chociażby do słupników) niż on do nich. To takie moje spostrzeżenia - możliwe, że subiektywne. Pozdrawiam.
Po tych wyjaśnieniach rozumiem dlaczego Diogenes kojarzył mi się z pustelnikami.
Czy to nie dziwne że wdzisiejszych czasach cynizm postrzegany jest jako cecha ludzi bezdusznych i zgryźliwych a wtedy był wyrazem pewnych ideałów?
Na samym dole zainteresowani znajdą kolejny plakat artysty, który postanowił zza kulis wspierać nasze spotkania. Jest nam bardzo miło, że tego typu inicjatywy pojawiają się samorzutnie, spontanicznie...
Poza tym plakaty są po prostu interesujące. Dziękujemy!
Przytoczę postacie dwóch jeszcze. Pierwszy to uczeń Diogenesa Krates. Postać równie barwna. Sława i bogactwo nie były dlań dobrami. Przeciwnie – za dobre i wartościowe uznawał ubóstwo i niesławę. Tylko one pozwalają urzeczywistnić autarkię (o której mówiliśmy na spotkaniu) Krates spieniężył cały majątek i rozdał go ubogim. Diogenes radził mu nawet, żeby pieniądze wrzucił do morza, ale ten jednak się opamiętał. Krewnych, którzy przychodzili, aby odwieźć go od żebraczego stylu życia odpędzał kijem. Mówi się w innej wersji, że pieniądze złożył u pewnego bankiera z poleceniem, aby wydał je jego dzieciom, jeśli będą ludźmi niewykształconymi. Ale jeśli poświęciłyby się studiowaniu filozofii, to bakier miał je rozdać ubogim bo filozof nie potrzebuje niczego. Gdy Aleksander zapytal go, czy chciałby aby odbudowano jego miasto, spytał „Po co? Aby jakiś inny Aleksander je zburzył”.
Uczniem Diogenesa i Kratesa był niejaki Monimos. Ten mówił, że „wszelkie wysiłki ludzkie czcze są i głupie”. Inny cynik Metrokles spalił swoje pisma, mówiąc, że „Są to złudne majaki snów w podziemiu.
Podobnych opowieści jest całe mnóstwo. Cynicy, mimo ich niewątpliwej kontrkulturowej postawy, mieli jednak pewnie uznanie w społeczeństwie, bo przecież te, na różne sposoby się do nich odwoływało. Zresztą, przez skórę mogło czuć, że w cynizmie kryje się jakiś zdrowy duch w podejściu do człowieka. Na Kratesa powoływał się powoływał się sam cesarz marek Aureliusz, słynny stoik z kolei.
Nie, ale o tym napiszę już jutro, bo trzeba by zażyć trochę snu:)). Pozdrawiam!!!
Hmmmmmmmmm..........Czy "sam" oznacza to iż był w swych czasach jedynym cynikiem?
Z Digoenesm to był pewien eksperyment. Ja go niejako specjalnie wypchnąłem na bok. Sam żywię doń, z wielu względów, szczerą sympatię. Może to dobrze, że był sam, bo pewnie tak też było w jego czasach.
Nie rozumię dlaczego Diogenes nie cieszył się wzięciem.Przecież cynizm w wielu wypadkach pozwala zachować dystans i...zdrowie psychiczne.
Szczególnie gdy patrzy się na politykę i polityków.
Kołcz to z tego wynika, że ja słodzę, tym całym zachęcaniem:P
wiesz Dablju, nie może być monopolu jeśli wszystko ma się rozwijać równomiernie we wszystkich kierunkach (jest chyba taka teza dotycząca gospodarki ;)
Dziękuję:)
Ja żem jeszcze zapomniał pogratulować Paulinie tego ciekawego wykładu...Uważam, że pozycja Andrzeja jako monopolisty jest poważnie zagrożona :D (PS. Ja słodze herbate więc cukier jednak weźcie :P)
Heh.......ale ja nie słodzę :>
Ale zachęcać mnie nie musisz..........Przyjdę, pewności nie daję........ale dobrej myśli będąc oznajmić mogę iż przybycie me zostało zapowiedziane...............
odpowiem: nie będzie taką...będzie inna (bo :"Nic dwa razy sie nie zdarza..."), inna, nie znaczy gorsza, może być nawet lepsza, jeśli za lepszą, przyjmiemy słodszą - bo cukru ci u nas dostatek:P
Przyjdź na następne spotkanie, a twe zmysły dadza świadectwo (;
Pozdrawiam
Zaiste...........herbata wspaniała była, lecz........ czy będzie taką także na następnym spotkaniu.............?
herbatka pyszna, bo ja parzyłam - khe khe :P, a ławek (mogę Ci to obiecać) więcaj juz nie będzie - to jedna z technik, by audytorium nie zasypiało (;
To było dopiero drugie spotakanie, a ja już żałuję, że sprawy wyższe nie pozwolą mi na pełnowymiarowe (czasowo oczywiście) uczestnictwo ;( Niemniej jednak jakaś fatalna siła popycha mnie ku miejcu spotkań...
Ha jestem drugi! problem zławkami nie przeszkadzał mi tak bardzo bo wtedy było sie gdzie położyć, a teraz no cóż. bardzo żałuje że wcześniej nie było takich spotkań miałbym jedną jedynke z polskiego mniej. zapraszam wszystkich do pisania i przychodzenia na spotkania, warto. (herbatka pyszna heheh)
oooo... widzę, że przypadnie mi zaszczyt "rozdziewiczenia" tego newsa pod względem komentarzy :) 2 spodkanie podobało mi się już zdecydowanie bardziej. ławki były ułożone mniej "po szkolnemu", odniosłem wrażenie, że nas troche przybywa. Oceniam na + i czekam na więcej :D
nie mów hop, zniam nie...zobaczysz:P ale pewnie nie przyjdziesz i nie zobaczysz - nadzieja w tym, że pewne jednostki wierzą w słowo...
wywiążę się, choć niekoniecznie kulinarnie:D
Skoro jesteśmy przy przysłowiach;
Przyganiał kocioł garnkowi... ;-)
Przysłowie o baletnicy.........????????
Jakie?