6.07.2013r Pierwszym dniem nadmorskiej przygody sportowo-rekreacyjnej. Jak zawsze w moim przypadku starałem się połączyć wyjazd startowy z poznaniem kolejnych regionów naszego kraju. Zwiedzanie nowych miejscowości,poznawanie historii i kultury regionalnych to jedna z najważniejszych spraw w tego typu odległych wyjazdach.Tym razem udało się wybrać do Zachodnio - Pomorskiego nie do końca docenianego zważywszy na naszą Polską mentalność ale mniejsza już o tym czas najwyższy by rozpocząć właściwą relacje z biegu. Bieg rozgrywany był w Sławnie (w gwarze Kaszubskiej Słôwno) 13tysięcznym mieście gminnym położonym na Pobrzeżu Koszalińskim nad rzeką Wieprzą i strugą Moszczenicą 25km od wybrzeża Bałtyckiego w Województwie Zachodnio - Pomorskim. Biegaczom towarzyszyła piękna bezchmurna pogoda z delikatnymi powiewami wiatru z zachodu i temperaturą sięgającą 25 stopni Celsjusza.Miejsce startu zaplanowane było 3km od biura zawodów z kąt zwarta grupa zawodników wspólne z ekipą organizatorów wyruszyła o 11.20 by dotrzeć na start odbywający się przy Centrum Promocji Rzeki Wieprzy w Pomiłowie planowany na godzinę 12:00 Gdybyśmy znajdowali się na dzikim zachodzie powiedziałbym że start odbył się „W samo południe” gdyż rewolwerowców w tym biegu nie brakowało a było Nas 152 osoby.Patrząc niezwykle energiczną rozgrzewkę zawodników oraz ich profesjonalne obuwie jak i w większości bojowe napisy na koszulkach technologicznych informujące o przynależnościach klubowych spodziewałem się dużego wyzwania i wysokiego poziomu rywalizacji.W takich chwilach pociesza stara oczywista prawda że samo obuwie oraz wygląd biegacza z Kenii nie pobiegnie sam a na starcie wszyscy Jesteśmy równi i dopiero profil trasy weryfikuje rzeczywiste możliwości.Nie skromnie mówiąc w tym tłumie nie byłem osobą z przypadkowej łapanki tylko świadomym swojego celu zawodnikiem z Sochaczewa i również dumnie prezentowałem swoje ukochane asicsy. Zważywszy iż do zdobycia na mecie było zaledwie 100 pamiątkowych pucharów oczywistą sprawą stało się że nie dla każdego ich wystarczy to jedynie podnosiło prestiż i wyzwalało dodatkową mobilizacje.Nieuchronnie zbliżała się 12:00 jeszcze 5 minut do startu oznajmił spiker.Wtedy wspominając radę pewnego przyjaciela z KM Aktywni który zawsze powtarza „ustaw się na początku,to zawsze te 2 sekundy szybciej wystartujesz ” ruszyłem delikatnie do przodu plasując się w 4-5 linii wąskiej uliczki.Wybiło południe!Spiker oznajmił odliczanie i początek biegu spojrzałem na boki i do tylu i pomyślałem „jest dobrze!” Duża ilość świetnie przygotowanych osób rywalizujących ze sobą w pięknych okolicznościach pogody i wszechobecnej przyrody gdyż start znajdował się w leśnej otulinie a trasa prowadziła wzdłuż malowniczo położonej rzeki Wieprza.Nic więcej nie potrzeba by spędzić miło sobotnie południe.10,9…3,2,1 strzał startera,boksy w górę no i poszli Każdy z bojowym nastawieniem,jedynie u kilku Pań ustawionych w ogonie stawki dało zauważyć się relaksacyjny uśmiech.Ruszyliśmy z myślą o szczęśliwym ukończeniu trasy,dobrej zabawie i jak najlepszym w miarę możliwości wyniku.Co u niektórych już moment po starcie dało się zauważyć w oczach błysk pucharu choć były one dopiero melodią niedalekiej przyszłości a że nie były rozdawane za nic należało swoją postawą udowodnić że się na niego zasługuje.Przypominam były wręczone pierwszej 100tce śmiałków na mecie tego crossowo -asfaltowego wyzwania.Meta znajdowała się na boisku stadionu miejskiego nieopodal biura zawodów.Ostatnie 150 metrów było rundą honorową prowadzącą po bieżni stadionu podobnie jak u Nas w „Półmaratonie szlakiem walk nad Bzurą” Kto brał udział w tego typu zakończeniach biegu doskonale wie jak miło jest gdy wysiłek włożony w pokonanie trasy kończy się w takich okolicznościach przy zgromadzonej na boisku i trybunach publiczności.Ogólnie trasa przypominała wyjazd do Piątkowiska/Pabianic pomijając jedynie „morden baken” bo na szczęście organizatorzy nie zafundowali nam aż tak ekstremalnego egzaminu dojrzałości sportowej.Wzdłuż trasy kibiców niestety brakowało za to szum wody był niczym doping tysiąca żywo reagujących kibiców a przydrożne drzewa dające nam chwilami zacienienie i czas by głębiej odetchnąć bez uczucia palącego słońca na skroniach dodawały skrzydeł bardziej niż najpopularniejsze izotoniki. Własny występ podsumuje jako pozytywny.Przed startem miałem założony plan i z chłodną głową realizowałem go na trasie.Jak zawsze miałem swoje kryzysowe pierwsze 2km ale to już standard i gdy tylko uspokoiłem oddech z przyczajenia i niespodziewanie dla zawodników znajdujących się kilka metrów przede mną przystąpiłem do natarcia.Gdy mijałem tabliczkę oznaczoną jako 4km wybiegając na długą asfaltową prostą wiedziałem że musi być dobrze i że wystarczy utrzymać dotychczasową koncentracje a obiecana nagroda na mecie mnie nie ominie.Ostatecznie bieg ukończyłem na 72 miejscu w klasyfikacji open.Prócz biegu głównego odbywały się w świetniej rodzinnej atmosferze biegi dziecięce oraz młodzieżowe począwszy od przedszkolaków (100m) do 16latków (800m) Odrobina radości na mecie i myśl o następnym wyzwaniu,jeszcze większym i zdecydowanie bardziej renomowanym a mianowicie o „biegu po plaży” mającym odbyć się dnia następnego dnia w Jarosławcu i w którym oczywiście również wziąłem udział. Zbliżając się do końca relacji chciałbym wspomnieć o naprawdę wysokim poziomie zarówno zawodników jak i organizacyjnym.Właśnie organizatorom należy się największe uznanie i podziękowania za wzorowe przeprowadzenie imprezy masowej z której należałoby brać przykład.Tak o to pokrótce przedstawiam to co spotkało mnie w gościnnym miasteczku Sławno. XI bieg XII mostów przeszedł do historii zapisując się złotymi zgłoskami w mojej pamięci.Niestety byłem jedynym zawodnikiem dzierżącym sztandar KM AKTYWNYCH Sochaczew,może za rok pojawi się tam liczniejsza ekipa naszego klubu.W biegu uczestniczył również zaprzyjaźniony z KM Wojtek Robak z Warszawy dzielnie walczył na trasie zajmując 88miejsce w open.Ostatnim zdaniem niech będzie to o czym wspominałem na początku czyli KOCHAJMY SPORT I REKREACJE.
Klasyfikacja OPEN: 1. Okseniuk Sergii; LKB Rudnik 22:07 12. Paprocka Ewelina Obliwice; 25:06 miejsce pierwsze wśród kobiet
72. AKSAMIT JAKUB; KM AKTYWNI Sochaczew 30:53 66 w kat M oraz 15 w kat 20-29 88. Robak Wojciech; Wojskowe centrum geograficzne 31:48 81 w kat M oraz 26 w kat 30-39zaprzyjaźniony z KMA
Jakub Aksamit
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze