Reklama

XI Expedycja Kaszubia

Zebra Off-Road Klub Sochaczew
20/11/2004 14:17
Święto Niepodległości. 11 listopada to już prawie zima, tymczasem w okolicach Łeby i Lęborka odbył się Puchar Expedycji – XI Kaszubia. Jak sama nazwa wskazuje jest to zorganizowana wyprawa w tereny kaszubskie, po których poruszaliśmy się na podstawie otrzymanych road-booków. Tereny te są bardzo piękne, górzyste. Zaskoczeni byliśmy tym, że znajdujemy się 3 km od morza. Urocze krajobrazy rekompensowały nam niską temperaturę, ubłocone ubrania i puste żołądki :)

Przez dwa tygodnie przed Expedycją w tamtych rejonach padały obfite deszcze, co zdążyliśmy zauważyć zaraz na początku imprezy, jeszcze na parkingu Pałacu w Sasinie, gdzie nasze samochody z przyczepami miały trudności w przemieszczaniu się. Ale przyjechaliśmy z autami terenowymi, które aż rwały się do tak trudnego i wymagającego terenu.

Wyprawa trwała od 9 rano w piątek do 20 w sobotę. Przez ten czas mieliśmy do przejechania całą 200-kilometrową trasę wraz z zaliczeniem 30 pieczątek. Wybraliśmy się razem w trzy samochody: Jurek i Robert Gabrielczykowie Land Roverem Tomcatem (grupa extreme), Zbyszek i Adam Żakowscy Suzuki Samurai (grupa wyczynowa z wyciągarką) oraz Bartek, Oskar i ja (jako balast :) Uazem (także klasa wyczynowa z wyciągarką). Wszyscy jesteśmy członkami „Zebra Off-Road Klub Sochaczew” i był to pierwszy nasz start po założeniu klubu. Mieliśmy możliwość jechania w tzw. teamie, pomimo różnych klas, ponieważ obydwie te grupy miały do przejechania tę samą trasę i do zaliczenia te same pieczątki. Różnica w klasach polegała na tym, że wyczyn z wyciągarką mógł mieć maksymalnie 33-calowe koła i tylko jedną wyciągarkę, natomiast extreme nie miał ograniczeń wyposażenia.

Tomcat i Uaz jechali w tym roku tylko w dwóch z czterech imprez Pucharu Expedycji, natomiast dla Samuraia była to pierwsza poważna impreza terenowa w ogóle. Wiedzieliśmy, że nie jedziemy tam walczyć o pudło w klasyfikacji generalnej. Ale byliśmy mile zdziwieni, że tę imprezę skończyliśmy na czwartym miejscu, o pół grubości zderzaka za pudłem (różnica jednej nie-zdobytej pieczątki), a w klasyfikacji generalnej Uaz uplasował się na ósmym miejscu, a Samurai na dziesiątym. Tomcat miał pecha do lin w tym starcie – rwały się co chwila, co nie pozwoliło mu na zajęcie miejsca na podium.

Z wyjazdu pozostały wrażenia i cała sterta zdjęć. Nie oddają one jednak całej atmosfery zabawy i ciężkiej pracy. Towarzystwa w terenie dotrzymywały nam różne zwierzątka: warchlaczki dzika z zainteresowaniem przyglądały się światłom reflektorów w lesie, lis podglądał nas z bezpiecznej odległości z pola pod lasem, nie wspominając już o licznych żabkach, które podobno już powinny zapaść w sen zimowy na dnie jakiegoś stawu, a biegały po łąkach i drzewach. Sfotografować jednak się nie dały, pozostały nam tylko konie mechaniczne, które też bywają dzikie...

trycja
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości