Od kilku lat słyszymy o budowie nowej siedziby Domu Pomocy Społecznej na ul. Gawłowskiej. Od dawna jest też ustalona lokalizacja w gminie Młodzieszyn, gdzie wykorzystany zostanie budynek tzw. prewentorium. Teraz obiekt wszedł w fazę wykonawczą, co przesądza ostatecznie o jego powstaniu. Czas nagli Jak opowiada Justyna Nowak – Sobotta, dyrektor DPS, w maju prace rozpoczęła firma z Konstancina - Jeziornej, która wygrała przetarg an budowę obiektu i obecnie trwa zalewanie fundamentów. Prace mają zostać ukończone we wrześniu 2010 r. Jest to o tyle ważne, że obecna siedziba DPS przy ul. Gawłowskiej nie spełnia standardów. Przypomnijmy, że mieści się ona co prawda w pięknym zabytkowym dworku otoczonym parkiem i rybnymi stawami, ale ma też szereg utrudnień, niedopuszczalnych w tego typu placówkach. Są to wąskie, kręte schody, wieloosobowe sale, wspólne toalety i wiele barier architektonicznych uniemożliwiających swobodne poruszanie się pensjonariuszy, także tych na wózkach. W związku z tym placówka od stycznia tego roku nie może przyjmować nowych osób, a do grudnia 2010 ma czas na dostosowanie się do unijnych przepisów. W przeciwnym razie DPS przestanie istnieć. Spełnienie standardów w budynku na Gawłowskiej, będącym pod nadzorem Konserwatora Zabytków, jest niemożliwe, stąd konieczność budowy nowej placówki. Ma być nowocześnie „Zgodnie z projektem, na bazie obecnego prewentorium powstanie budynek administracyjno – socjalny dla pracowników DPS – mówi Justyna Nowak – Sobotta. - On też musi spełniać wszystkie wymogi. Nowe budynki będą przeznaczone dla pensjonariuszy. Powstanie stołówka z pomieszczeniami kuchni, skąd będzie przejście oranżerią do budynku mieszkalnego. Oranżeria będzie łączyć również budynek administracji, więc wszędzie będzie można dojść, nie wychodząc z obiektu. To duże ułatwienie dla osób, które chciałyby załatwiać jakieś konkretne sprawy. Z drugiej strony stworzymy pensjonariuszom możliwość wychodzenia na teren oranżerią bądź z budynku głównego bezpośrednio na patio”. Nowy DPS będzie mógł przyjąć 96 osób, w porównaniu z obecnymi pięćdziesięcioma to dwa razy tyle. Poza tym będzie to nowoczesna placówka z pokojami jedno -, dwu – i trzyosobowymi (w przypadku osób leżących), każdy z aneksem sanitarnym, czyli prysznicem, toaletą. Pokoje na parterze będą miały wyjście na mały taras, więc to ogromna zmiana w stosunku do obecnych warunków, kiedy wiele wysiłku wymaga wyprowadzenie osoby starszej lub na wózku na dwór czy do toalety. Z ogródkiem i rehabilitacją „Dodatkowo w nowej placówce powstaną sale do rehabilitacji z prawdziwego zdarzenia – dodaje Elżbieta Rękawek – kierownik działu opiekuńczo terapeutycznego w DPS. – Mamy panie, które chętnie zajęłyby się jakąś formą aktywności, ale w dużej grupie jest to problem. Z chwilą gdy powstaną specjalne sale do tego celu, na pewno będzie łatwiej. Planujemy m. in. pracownię krawiecką, tkacką, malarską, a dla panów stolarnię. Mieszka u nas spora grupa osób z terenów wiejskich, więc nosimy się z zamiarem stworzenia ogródka z warzywami, kwiatami, gdzie sprawniejsze osoby mogłyby spędzać czas, wykonując takie zajęcia, jakie lubią." Będzie też wreszcie szansa na rehabilitację z prawdziwego zdarzenia. Placówka przez lata działalności zgromadziła sporo sprzętu, łącznie z UGUL– boks, czyli uniwersalnym gabinetem usprawnienia leczniczego. Mają też rehabilitantkę po studiach, brak tylko miejsca. W nowym obiekcie powstanie sala do ćwiczeń, gabinet do masażu, do krioterapii. Nie tak jak teraz, kiedy w tym samym pomieszczeniu jest jadalnia, pokój do zajęć, czasami miejsce do odprawiania mszy. Nowy DPS w Młodzieszynie będzie kosztował ok. 5 mln. Koszty jego budowy obciążają powiat, bo prowadzenie takiej placówki należy do zadań Starostwa. Jednak, jak dodaje Justyna Nowak – Sobotta, złożyli wniosek do Regionalnego Programu Operacyjnego licząc na środki unijne. Wniosek przeszedł już wstępną ocenę, teraz czeka na drugi etap kwalifikacji. To nie jest dom starców Po przeprowadzce DPS chce poszerzyć działalność. Będą przyjmować nie tylko osoby starsze, chore somatycznie, ale także młodszych pensjonariuszy z cukrzycą, nadciśnieniem, osoby niepełnosprawne ruchowo, które nie są w stanie same się sobą zająć. Tak jak teraz znajdą miejsce chorzy na Alzheimera i stwardnienie rozsiane. „Oprócz takiej bogatej oferty, chcemy też być konkurencyjni cenowo – mówi Justyna Nowak – Sobotta. – Mam nadzieję, że nie przekroczymy kwoty 2 tys. zł miesięcznie, bo to ma być placówka dla wszystkich potrzebujących mieszkańców, a nie tylko dla vipów. Poza tym chcielibyśmy złamać pewien stereotyp, a mianowicie mówienie o naszej placówce „dom starców”. To ma być obiekt służący jako mieszkanie dla osób samotnych, chorych, a nie przytułek czy ochronka. Ma dać on komfort i intymność jego mieszkańcom i pomoc wtedy, kiedy jest ona potrzebna. Naszym wzorem są takie placówki na zachodzie, gdzie pensjonariusze mają swoje oddzielne pokoje z wycieraczką, wizytówką na drzwiach, gdzie mogą mieć ukochane zwierzątko, kwiaty, czy realizować swoje przyzwyczajenia”. Trzymamy kciuki, aby wszystkie plany udało się zrealizować. Jolanta Śmielak - Sosnowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze