Na ratunek cmentarzom Nie robią tego dla rozgłosu ani dla pieniędzy, nie chcą też uchodzić za bohaterów. Można by powiedzieć, że są z innego świata, bo zamiast szaleć w dyskotekach czy siedzieć w pubie, wolny czas spędzają na ratowaniu olenderskich cmentarzy. O kim mowa? Chodzi oczywiście o dobrze już niektórym znane Stowarzyszenie Razem dla Rozwoju Regionu Sochaczewskiego. O początkach prac, pomyśle na ratowanie cmentarzy i licznych wyzwaniach, z Marcinem Prengowskim, jednym z założycieli Stowarzyszenia i pomysłodawcą całej akcji, rozmawia Martyna Mikulska. - Jaka była idea utworzenia Stowarzyszenia, dlaczego zdecydowałeś się do niego przystąpić? - Stowarzyszenia to bardzo popularna forma działania nie tylko w Polsce, ale w całej Unii Europejskiej. Skupiają one aktywnych ludzi, którzy chcą w wolnym czasie robić coś pożytecznego. W przypadku cmentarzy mieliśmy dwa cele – po pierwsze pokazać, że można zrobić coś własnymi siłami, po drugie, co dla mnie najważniejsze, podkreślić wielokulturowy charakter naszego regionu. Właściwie wszyscy pamiętają, że Żydzi przed II wojną światową stanowili 40 proc. społeczeństwa sochaczewskiego i że żyła tu jakaś mniejszość niemiecka, ale nikt tego tematu nie rozwija. Poza tym wydaje mi się, że im dłużej będziemy działać, tym więcej młodych ludzi będzie przystępować do Stowarzyszenia i łączyć przyjemne z pożytecznym. - Wielu z pewnością zastanawia się, skąd taki pomysł, dlaczego akurat cmentarze? - Zawsze interesowałem się historią. Pamiętam, że kiedy miałem 15 lat, zobaczyłem te cmentarze na mapie, ale nie mogłem ich w żaden sposób odnaleźć. Mowa o siedmiu nekropoliach – dwie, najlepiej zachowane, znajdują się w Śladowie i w Famułkach Łazowskich, kolejne we Władysławowie, Karolinowie oraz Miszorach i Kromnowie. Dwie pierwsze były założone pod koniec XVIII lub na początku XIX wieku, pozostałe, nieco młodsze, datowane są na początek lub połowę XIX wieku. Wiem, że takich przypadków jest wiele, bo na terenie Sochaczewa i okolic jest mnóstwo zapomnianych miejsc o historycznym i turystycznym znaczeniu. Należy je tylko odkryć dla ludzi. Powróciłem więc do tego tematu w momencie, gdy wraz z kilkunastoma osobami zakładaliśmy Stowarzyszenie. Odnalezienie tych cmentarzy i przywrócenie ich do życia uznałem za swój własny wkład w działania grupy. - Zaakceptowali twój pomysł? - Podjąłem ten temat na pierwszym spotkaniu. Początkowo, bo teraz jest inaczej, nie spotkał się on z ciepłym przyjęciem. Stwierdziłem więc, że w ostateczności zrobię to sam, choć stowarzyszenie było niezbędne do zdobycia środków, wsparcia. Osoba fizyczna nie ma zbyt wielu możliwości, natomiast instytucja, która ma osobowość prawną, już tak. - A jak wyglądały początki waszej pracy?
- Zaczęliśmy od poszukiwań cmentarzy, ale nie od razu udało nam się odkryć wszystkie, na dwa z nich natrafiliśmy dopiero w trakcie prac. Były kompletnie zaniedbane, zarośnięte krzakami, ciężko było się w ogóle tam przedostać. Zaczęliśmy więc wycinać uschnięte drzewa, zarośla, porządkowaliśmy nagrobki. Osobiście sporo czasu spędziłem też w bibliotekach i archiwach na szukaniu informacji o historii osadnictwa olenderskiego, ponieważ okoliczni mieszkańcy wiedzieli tylko tyle, że na tych terenach żyli Niemcy, którzy zostali wypędzeni po II wojnie światowej i koniec. W trakcie poszukiwań okazało się natomiast, że dopiero później byli to ludzie pochodzenia niemieckiego, a najpierw holenderskiego, którzy z racji swojego pochodzenia, doskonale radzili sobie z terenami zalewowymi jakich w gminie Brochów nie brakowało. Ta wiedza przydała nam się m.in. przy wykonywaniu tablic informacyjnych. Wszystko trwało w sumie niemal rok, między majem ubiegłego a kwietniem tego roku. Pierwszych turystów już widzieliśmy. - Aż trudno uwierzyć, że udało wam się tego dokonać własnymi siłami. Nie prosiliście o pomoc czy też nikt wam jej nie zaoferował? - Wręcz przeciwnie. Nie chcę, żeby zabrzmiało to jak kumoterstwo, ale prawda jest taka, że spotkaliśmy się z bardzo pozytywnym przyjęciem władz gminy Brochów, na której terenie te cmentarze się znajdują. Wójt poparł też nasz wniosek o środki z Fundacji na Rzecz Rozwoju Wsi im. Macieja Rataja. Z tego źródła udało nam się zdobyć prawie 10 tys. zł. Prawdę mówiąc była to tylko część środków koniecznych do wykonania prac. Nieoceniona była też pomoc sponsorów oraz członków Stowarzyszenia i uczniów Gimnazjum w Śladowie, którzy pomagali nam w pracach. - No właśnie, udało wam się zdobyć pieniądze unijne, a jak doskonale wiemy, nie jest to takie proste. Unia wymaga przecież spełnienia wielu wymogów i pełnej dokumentacji. - Rzeczywiście, przygotowanie wniosku kosztowało nas ogrom pracy. Fundacja wymagała od nas spełnienia licznych wymogów, musieliśmy m.in. starać się o zgodę konserwatora zabytków, właścicieli terenów, a ze względu na położenie cmentarzy na terenie Kampinoskiego Parku Narodowego, musieliśmy spełnić też wymogi ochrony środowiska. Między innymi należało uwzględnić to, że jeden z cmentarzy znajduje się w samym centrum ostoi dzikiego ptactwa. - Co będzie dalej, jakie macie plany na przyszłość? - W czerwcu planujemy zorganizować w gminie konferencję, której tematem ma być poszanowanie wielokulturowości. Żeby jednak nie zanudzić uczniów, oprócz prelekcji, chcemy w tym samym czasie zorganizować dla młodzieży rajd rowerowy szlakiem cmentarzy. Myślimy też o wydaniu przewodnika, w którym, oprócz wskazówek i mapki jak dojechać do cmentarzy, znajdą się też informacje o przeszłości osadnictwa olenderskiego na terenie naszego powiatu. Nie będzie to wielkie wydawnictwo, prawdopodobnie kilka tysięcy egzemplarzy, które będzie można dostać w gminie czy w muzeum. Już przygotowuję taką publikację i mam nadzieję, że w niedługim czasie uda nam się zdobyć środki na jej wydanie. Pomysłów na przyszłość jest wiele, bo Stowarzyszenie zajmuje się nie tylko ratowaniem cmentarzy, ale to już temat na osobną rozmowę.
Organizacje pozarządowe, stowarzyszenia to w obecnych czasach jeden z podstawowych elementów społeczeństwa samorządowego. W każdym mieście, gminie funkcjonuje ich co najmniej kilka, choć może nie wszyscy wiedzą o ich istnieniu. Robią wiele ciekawych i pożytecznych rzeczy, nie obciążając ani miejskiego, ani powiatowego budżetu. Często startują w konkursach, walcząc o środki unijne.
Zaistnieć w świadomości Ogromnym propagatorem działalności takich organizacji jest od lat Stowarzyszenie Upowszechniania Nowych Technologii i Rozwoju Społeczności Lokalnych e-Sochaczew, prowadzące znany w regionie portal internetowy. Prezes Stowarzyszenia Marcin Ryński przypomina, że w Sochaczewie i powiecie jest wiele osób, które działają w obszarze pomocy społecznej, kultury czy sportu – niekoniecznie w sposób instytucjonalny. „Chodzi o to, aby dać taki sygnał – wiemy o was, wiemy, że działacie, jesteście kawałkiem tej społeczności. System samorządowy tak się ukształtował, że organizacje pozarządowe, czyli tzw. NGO, to dzisiaj III filar. Chciałbym, aby samorządowcy, radni działali pod większą presją tych środowisk” – dodaje Marcin Ryński.
Dlatego też e-Sochaczew od dłuższego czasu propaguje na swoim portalu NGO z terenu powiatu. Powstają strony kolejnych stowarzyszeń, które dzięki e-Sochaczew mogą zaistnieć w Internecie, podzielić się swoją wiedzą, zwrócić uwagę na swoje pomysły i przedsięwzięcia. Redakcja „ZS”, współpracująca od wielu lat zarówno z e-Sochaczew, jak i organizacjami, postanowiła udostępnić swoje łamy dla nowo powstających NGO i tych już istniejących w specjalnej rubryce pod nazwą „Trzeci filar”. Zachęcamy do korzystania z naszych łamów, a dziś polecamy rozmowę dziennikarki „ZS” Martyny Mikulskiej z Marcinem Prengowskim, członkiem brochowskiego Stowarzyszenia Razem dla Rozwoju Regionu Sochaczewskiego. Tekst nosi tytuł „Na ratunek cmentarzom”.
Jolanta Sosnowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze