Nie widać końca sprawy dotyczącej sochaczewskiej obwodnicy. Coraz mniej osób wierzy, że w ogóle znajdzie ona szczęśliwy finał. W połowie sierpnia Mazowiecki Urząd Wojewódzki zorganizował rozprawę administracyjną, w której uczestniczyli przedstawiciele starosty, burmistrza oraz Stowarzyszenia Mieszkańców Boryszewa i Zatorza. Ustalono na niej, iż Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przedstawi w najbliższym czasie harmonogram działań, które mają zlikwidować problem szkodliwego oddziaływania obwodnicy. Generalna Dyrekcja planuje w nim wymianę okien na dźwiękoszczelne oraz na bardziej dźwiękoszczelne w posesjach w rejonie ul. 15 Sierpnia i Zatorza, jak również budowę fragmentów czterech ekranów akustycznych w rejonie ronda przy ul. Żyrardowskiej. Zdaniem zainteresowanych stron, te rozwiązania problemów jednak nie zlikwidują. Gra na zwłokę Jak mówi Julian Zasuwa, pełnomocnik burmistrza ds. obwodnicy, zaproponowane rozwiązania nie spowodują, że dopuszczalne normy hałasu nie będą już przekraczane. „Wydaje mi się, że GDDKiA ucieka od ostatecznego rozwiązania tego problemu. Działania zawarte w harmonogramie przewidziano przecież do realizacji dopiero w przyszłym roku, wymianę okien do czerwca 2006, a budowę ekranów do końca grudnia 2006. Zanim te prace nie zostaną zakończone, nie będzie można sprawdzić, czy normy hałasu nadal są przekroczone. Pewnie znowu trzeba będzie czekać na nie kilka miesięcy i dalsze kroki będą mogły być poczynione dopiero w 2007 roku. A trzeba pamiętać, że w warunkach istniejących przekroczeń mieszkają ludzie i ten stan destrukcyjnie wpływa na ich zdrowie – mówi Julian Zasuwa. – Sądzę, że w obecnej sytuacji kompetentni fachowcy powinni ocenić, czy zaproponowane przez GD działania będą skuteczne. Jeśli ich ocena będzie negatywna, trzeba będzie pomyśleć o bardziej skutecznym rozwiązaniu i utworzeniu obszaru ograniczonego użytkowania”. Jak w pudełku od zapałek W skuteczność zaproponowanych przez GDDKiA rozwiązań nie wierzy też Andrzej Ciołkowski, dyrektor Wydziału Rolnictwa, Leśnictwa i Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego w Sochaczewie. „Wymiana stolarki okiennej nie zapewni mieszkańcom takiego standardu życia, jakiego by oczekiwali. Nawet jeżeli zmienione okna będą dźwiękoszczelne i na jednym odcinku powstaną ekrany, to może zmniejszy się poziom hałasu, ale nie można tych ludzi odgrodzić i zamknąć jak w pudełku. Mają przecież prawo do życia w przyzwoitym standardzie, zwłaszcza, że to nie oni prosili o wybudowanie tam obwodnicy – mówi Andrzej Ciołkowski. – Uważam, że dzieje się tak dlatego, że GDDKiA stara się jak najmniejszymi środkami załatwić sprawę ostatecznych roszczeń mieszkańców. Usłyszeliśmy od jednego z pracowników Urzędu Wojewódzkiego, że jeżeli zaistnieje taka konieczność, obszar ograniczonego użytkowania powstanie. Taka decyzja nie leży niestety w kompetencji starostwa, zapadnie ona na szczeblu wojewódzkim. Mamy jedynie nadzieję, że w takim przypadku Urząd dotrzyma słowa”. Zakpili z mieszkańców
Swojego oburzenia postawą GDDKiA nie kryje Ryszard Kuśmirek, przewodniczący Stowarzyszenia Mieszkańców Boryszewa i Zatorza. Jak mówi, GDDKiA nie zaproponowała żadnych skutecznych rozwiązań technicznych w celu polepszenia warunków życia tamtejszych mieszkańców. „ Generalna Dyrekcja proponuje jedynie wymianę okien, ale po ich zainstalowaniu poziom hałasu nie zmniejszy się nawet o połowę. W standardzie sprzedawane są okna w granicach 36 dB, a oni chcą zainstalować okna dwukomorowe w granicach 30 dB, jak mówią o podwyższonym standardzie. Takie okna sprzedawało się 20 lat temu. Zainstalowano je już u moich sąsiadów i okazało się, że wcale nie zmniejszają poziomu hałasu, pojawia się na nich para, nie domykają się – mówi Ryszard Kuśmirek. - Generalna Dyrekcja po prostu kpi sobie z mieszkańców. Ustalono, że na naszych posesjach będzie wykonany pełny monitoring z badaniem powietrza, gleby, sprawdzeniem czy nie doszło do skażenia wód powierzchniowych i gruntowych. A jak było w rzeczywistości? Nie dość, że pomiary były niepełne, to na dodatek działki wybrano punktowo, na początku i na końcu każdej ulicy. GDDKiA chce wymienić stolarkę właśnie w tych domach, a co z resztą? Czy mieszkańcy, którzy mają domy w środkowej części tej samej ulicy nie powinni mieć ich wymienionych? To tylko jeden przykład bezmyślności GDDKiA. Już raz wydała pieniądze na okna, które okazały się złe, teraz wydadzą drugi raz, marnując olbrzymie pieniądze nas, podatników. Na początku tego roku po raz kolejny zwróciliśmy się o utworzenie obszaru ograniczonego użytkowania. Otrzymaliśmy zapewnienie od lokalnych samorządów, że zajmą się tą sprawą. Wszyscy wprawdzie krytykują zachowanie GD, ale nikt stanowczo nie reaguje i nie działa. Nic nie wywalczymy, jeżeli na każdym kroku będziemy przystawać na ich propozycje. Trzeba twardo stawiać warunki. Ja tak łatwo nie ustąpię. Jeśli będzie trzeba, skieruję sprawę do Strasburga” –twierdzi Ryszard Kuśmirek. Martyna Mikulska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze