Można ich spotkać na każdej patriotycznej uroczystości. Mimo słusznego wieku, wytrwale noszą swoje sztandary. Niestety z roku na rok ich ubywa i za kilka lat związek może w ogóle przestać istnieć.
Stefan Muszyński, rocznik 1931, prezesem sochaczewskiego oddziału Związku Kombatantów Rzeczypospolitej Polskiej i Byłych Więźniów Politycznych jest od października 2011 r. Objął funkcję po zmarłym koledze Tadeuszu Nizińskim. Ma 82 lata i mówi, że młodszych w ich organizacji nie ma.
Więzienie w wolnej Polsce
Pan Stefan legitymację członkowską dostał po 90 roku, kiedy istniejący wcześniej Związek Bojowników o Wolność i Demokrację (ZBoWiD), został przekształcony w Związek Kombatantów Rzeczypospolitej Polskiej i Byłych Więźniów Politycznych. Jak wspomina, w latach 1949-51 był członkiem nielegalnej organizacji działającej na wzór zdelegalizowanej Armii Krajowej. Zajmowali się głównie sabotażem ówczesnego systemu politycznego, na przykład zrywaniem czerwonych flag symbolizujących Związek Radziecki. Wtedy takie działania traktowane były jak wielkie przestępstwo.
Stefan Muszyński, wraz z pięcioma innymi kolegami, najpierw spędził dwa miesiące w areszcie SB, mieszczącym się w budynku dawnego małego szpitala przy ul. Staszica. Tam był przesłuchiwany, ale o szczegółach nie chce mówić. Twierdzi, że to nadal bolesny temat. Sąd w Warszawie skazał go na 4 lata więzienia. Pozostałych kolegów: Tadeusza Nizińskiego, Ryszarda Połcia, Jerzego Ekielskiego, Mieczysława Magierskiego i Zbigniewa Tarkę na 3 do 5 lat.
- Kiedy poszedłem do więzienia byłem już żonaty i miałem 10-miesięczne dziecko. W wyniku amnestii skrócono mi wyrok o jedną trzecią, ale i tak w Toledo , jak nazywano więzienie na warszawskiej Pradze przy ul. 11 Listopada, spędziłem grubo ponad dwa lata opowiada.
Zadośćuczynienie
Po wyjściu na wolność jeszcze przez wiele lat był inwigilowany. Musiał się meldować na policji, sprawdzano go w miejscu pracy. Mimo to pracował. Przez 42 lata był listonoszem na poczcie w Chodakowie. Obsługiwał rejon za Bzurą i jak mówi, w czasie tych lat pracy przejechał rowerem 500 tys. kilometrów. W 1995 r. podporucznik Muszyński otrzymał Medal za Zasługi dla Związku Kombatantów i Osób Represjonowanych, a później Krzyż Czynu Zbrojnego.
Związek kombatantów ciągle się kurczy. Ale nie z braku popularności, a z powodu wieku jego członków. Prezes Muszyński przypomina kolegów, którzy mieli duże zasługi dla ich organizacji i już odeszli: Juliusza Hugo-Badera, Stanisława Kuleszę, Czesława Klata, Krystynę Ratajczak i trzech więźniów politycznych Tadeusza Nizińskiego, Ryszarda Połcia, Zbigniewa Tarkę.
- W latach 90., kiedy powstawał związek, było nas ponad 200. Teraz jest około 60 na terenie całego powiatu. Do tego trzeba doliczyć wdowy po kombatantach, które także mają uprawnienia związkowe, ale ich również ubywa mówi pan Stefan.
Do tych uprawnień należą: dodatek do emerytury, dopłata do energii elektrycznej oraz możliwość korzystania z wizyt lekarskich poza kolejnością. Na pewno nie zrekompensują one represji, jakich doświadczyli kombatanci, ale są swego rodzaju zadośćuczynieniem.
Mało czasu
Sochaczewski oddział ZKRPiBWP skupia w tej chwili kombatantów ze wszystkich gmin powiatu. Niedawno połączył się on z oddziałami w Iłowie i Rybnie. Samodzielnie funkcjonuje jeszcze oddział w Chodakowie, którego prezesem jest Karol Englert, ale i w tym wypadku planowane jest utworzenie wspólnej organizacji. Oddzielny związek tworzą natomiast inwalidzi wojenni, którym w Sochaczewie przewodzi Zygmunt Tymorek.
To niezwykle wzruszający obrazek, patrzeć na ludzi w słusznym wieku, którzy przy każdej patriotycznej uroczystości dodają jej splendoru swoją obecnością. Wytrwale stoją godzinami przy swoich sztandarach, choć pewnie nogi odmawiają już posłuszeństwa. Warto docenić ten wysiłek.
ZKRPiBWP miał swoją siedzibę przy urzędzie miejskim. Wkrótce rozpocznie urzędowanie w odrestaurowanych kramnicach, gdzie urząd miejski przygotowuje dla nich pomieszczenie. Stefan Muszyński twierdzi, że to nie jedyna pomoc, jakiej doświadczają ze strony ratusza. Ostatnio burmistrz sfinansował zakup czterech mundurów, które noszą podczas różnych uroczystości patriotycznych. Finansowo wspiera ich także gmina Sochaczew.
Stefan Muszyński zapowiada, że po przeprowadzce do kramnic uporządkują dokumenty i ich część przekażą do muzeum. W posiadaniu związku jest na przykład mapa z lat 50., na której zaznaczono zbiorowe mogiły, cmentarze, miejsca śmierci żołnierzy, m.in. gen. Włada i gen. Skotnickiego.
- Nie zostało nam dużo czasu. Trzeba zostawić po sobie porządek dodaje Stefan Muszyński.
Jolanta Sosnowska
Zarząd sochaczewskiego Związku Kombatantów Rzeczypospolitej Polskiej i Byłych Więźniów Politycznych działa w następującym składzie:
Prezes Stefan Muszyński, skarbnik i sekretarz Józef Błaszczyk, członkowie zarządu: Władysław Fidukowski, Czesław Mikulski, Henryk Bartczak, Tadeusz Kulczycki, Jan Jachowicz
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
"To niezwykle wzruszający obrazek, patrzeć na ludzi w słusznym wieku, którzy przy każdej patriotycznej uroczystości dodają jej splendoru swoją obecnością. Wytrwale stoją godzinami przy swoich sztandarach, choć pewnie nogi odmawiają już posłuszeństwa. Warto docenić ten wysiłek". O, tak! W pełni się utożsamiam z tymi myślami Pani Joli, a Panom kłaniam się z szacunkiem. :)
"To niezwykle wzruszający obrazek, patrzeć na ludzi w słusznym wieku, którzy przy każdej patriotycznej uroczystości dodają jej splendoru swoją obecnością. Wytrwale stoją godzinami przy swoich sztandarach, choć pewnie nogi odmawiają już posłuszeństwa. Warto docenić ten wysiłek". O, tak! W pełni się utożsamiam z tymi myślami Pani Joli, a Panom kłaniam się z szacunkiem. :)