Reklama

Zapach bzu i Janusz W. Budnik

19/01/2012 08:30

Pierwszym powodem, dla którego postanowiłam napisać o Januszu Wiesławie Budniku, jest fakt, że to sochaczewianin. Wyjątkowy, bo właśnie wydał swoją pierwszą książkę „Zapach bzu”. Sukces pana Janusza jest więc po części, w kontekście lokalnego patriotyzmu, naszym sukcesem.


Potrzeba twórczości, ściślej, potrzeba bycia twórczym towarzyszy człowiekowi od zawsze, tak wpisując się w istotę człowieczeństwa, jak powodując potrzebę jej poznania. Twórczość też wszelaka od zawsze potrzebowała odbiorcy, ba, to on z reguły decyduje, że sztuka w ogóle się staje.

Kiedy więc Janusz Wiesław Budnik wysłał swoją książkę do kilku wydawnictw, zachował się jak rasowy twórca. Czuł, że dzieło swoje skończył i teraz należy mu pozwolić żyć własnym życiem, pozwalając zaistnieć, zweryfikować się, zaowocować - dzięki odbiorcom.

Książkę zaczął pisać podczas wesela chrześniaka. W maju 2011 roku. Wokół kwitły bzy, zabawę weselników spowijał ich mocny, słodki zapach. Zainspirowany aromatem, weselnikami, a także toczącymi się gdzieś tam w tle juwenaliami, pan Janusz usiadł z dala od biesiadników i napisał swój poemat.

Bo jeśli już przymierzać jakiś gatunek literacki do „Zapachu bzu”, to poemat właśnie, i to liryczny. Napisany białym wierszem, refleksyjny, podejmuje pewną opowieść i temat trudny, kontrowersyjny, wciąż tabu.

- Z kartką i długopisem w zasadzie się nie rozstaję. Dotychczas pisałem do poduchy. Jestem przy tym obserwatorem, lubię otwarcie komentować naszą rzeczywistość, nie tylko pisząc wiersze. Również rozmawiając. Często, na przykład w pracy, prowokuję trudne tematy - Janusz na co dzień pracuje w Mars Polska w Kożuszkach Parcel.

Ideologią Młodzieży Wszechpolskiej zainteresował się już jakiś czas temu, chcąc zrozumieć, jaki wpływ na młodego człowieka, często zagubionego w swoim ja, również płciowym, mogą mieć kategoryczne, homofobiczne hasła organizacji. W tym kontekście Janusz próbuje też właściwie umieścić problem homoseksualizmu, ale nie tego z kolorowych parad równości, lecz skrywanego, często naznaczonego udręką.

- Lubię Internet, rozmowy na forach. Często spotykam tam osoby borykające się z problemami swojej płciowości, bardzo samotne, zagubione. Rozmawiam z nimi. Wiem, że każdy może stanąć wobec takiego problemu, przez syna, wnuka czy brata, i starałem się dojrzeć, zrozumieć to na tyle, by móc w takiej sytuacji odpowiednio, właściwie zareagować - to tłumaczy homoseksualny wątek w „Zapachu bzu”.

Ale głównego bohatera poematu Janusza Budnika trudno skategoryzować jako homoseksualistę. To młody, niezwykle samotny człowiek rozdarty między poetycznym, czystym światem miłości, utraconą dawno piękną dziewczyną, a brutalnym światem alkoholu, przemocy, również seksualnej, zła. Rozdartym śmiertelnie.

Nie będziemy opowiadać fabularnej warstwy książki, bo wypaczyłoby to jej charakter i oddaliło od faktycznej wartości, ukrytej w refleksyjnych fragmentach czystej poezji.
Chciałbym
Być wiatrem
Szumem morskim
Kołysaniem świerków
Górskich
Po drodze
Lecz nie nad
Morskim Okiem
I tych nad morzem
Strzelistych ciemnych
Co niespodziewanie zza sosen
Gdy pobłądziłem
Do Rowów jadąc
Ze Słupska
Wyrosły
I
Rwącym potokiem
Co z Kasprowego
Kolejki szlak przecina
Świstaka głosem
Co przypomina…
Co przypomina?


Zasadnicza część poematu powstała podczas wspomnianego wesela chrześniaka. Potem, w ciągu dwóch miesięcy, wplatając w treść również dawne swoje wiersze, Janusz Budnik skomponował cały „Zapach bzu”. Na odpowiedź wydawnictwa długo nie musiał czekać. Sprawna praca redakcyjna i edytorska sprawiły, że książka ukazała się na rynku już w grudniu 2011 roku. Po pół roku od jej napisania. Tempo imponujące.

Do swojego wydawniczego sukcesu Janusz podchodzi spokojnie. Nie oczekuje sławy, poklasku. - Do Związku Literatów Polskich raczej nie zostanę zaproszony - śmieje się. Oczywiście, dobre recenzje sprawią mu przyjemność. Ale bardziej tu chodzi o samo pisanie. - To ucieczka od szarej rzeczywistości. I dobry sposób na ocalenie magicznego, może głębszego postrzegania świata.

W niedalekiej przyszłości chciałby napisać tom krótkich opowiadań. Ale teraz chce odpocząć, skupiając się na życiu rodzinnym, pracy zawodowej i wierszach Wojaczka.

Na koniec internetowa recenzja jednego z czytelników „Zapachu bzu”:

„Tak dynamicznej powieści napisanej wierszem nie miałam jak dotąd okazji trzymać w ręku. Książka w sposób wolny od pruderii ukazuje życie młodego człowieka i jego zderzenie z dobijającą rzeczywistością... Pokazuje nie zawoalowaną niczym prawdę i ma sporo ‘pikantnych smaczków’. Nie ma tu mydlenia oczu, z jakim poezja wielu osobom może się kojarzyć. "Zapach bzu" zmusza do refleksji i z każdym jego przeczytaniem dochodzę do nowych wniosków... To książka dla ludzi myślących, mających świadomość siebie i świata, nie zgadzających się na przeciętność i bylejakość... polecam!”.

figa

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kra 2012-01-19 23:19:10

    ....jaki podobny do chłopaka, z którym kiedyś tańczyłam.....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    JustMe 2012-01-19 14:21:19

    No to teraz nic, tylko czytać! Kto pierwszy w księgarni ten lepszy! :P

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama