W ostatnim czasie w mediach przeprowadzona została kolejna kampania mająca na celu zachęcenie Polaków do zakładania rodzin zastępczych. Dane w tej kwestii są alarmujące. W kraju brakuje bowiem ponad 5 tys. takich rodzin. Tymczasem w opinii psychologów nie domy dziecka, a właśnie ta forma opieki powinna być dominująca. O tym jak sprawa rodzin zastępczych przedstawia się w naszym powiecie oraz o tym jak zostać zastępczym rodzicem rozmawiamy z dyrektorem Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie Barbarą Bogiel. Czy mieszkańcy Sochaczewa i okolic chętnie decydują się na zakładanie rodzin zastępczych? Do Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie zgłaszają się osoby chcące pełnić tę rolę. Czasem chcą się jedynie utwierdzić w swojej decyzji, czasami okazuje się, że bardziej odpowiednia dla nich będzie adopcja. Wtedy odsyłamy je do ośrodków adopcyjnych. Obecnie na naszym terenie działa około stu rodzin zastępczych. W większości są to rodziny spokrewnione z dzieckiem. Mniej niż jedna trzecią rodzin stanowią te niespokrewnione. Na czym polega różnica między nimi? Rodziny spokrewnione to przede wszystkim ciocie, wujkowie, dziadkowie lub starsze rodzeństwo. Niespokrewnione, jak wskazuje sama nazwa, to rodziny niemające biologicznego pokrewieństwa z dzieckiem. Jeżeli chodzi o pierwsze z nich, to tworzone są one w sytuacji kryzysowej, niejako ad hoc. Dopiero w trakcie pełnienia funkcji rodzic lub rodzice zastępczy przechodzą uproszczone szkolenie w tym zakresie. Często wymagana jest tu pomoc prawnika, a przede wszystkim psychologa. Pamiętać trzeba, że dziecko znajduje się wtedy w wyjątkowo trudnej sytuacji – utraciło przecież dotychczasowych opiekunów, rodziców. Przy rodzinach niespokrewnionych stosujemy nieco inną procedurę. Najpierw muszą one przejść bardziej rozbudowane szkolenie prowadzone przez ośrodki adopcyjne. Potem dopiero oczekiwać mogą na przyjęcie dziecka. A kwestia wymagań stawianych przyszłym rodzicom zastępczym? Oczywiście rodzicem takim nie może zostać każdy. Przede wszystkim muszą być to osoby niekarane, muszą legitymować się odpowiednim stanem zdrowia, muszą też uzyskać pozytywną opinię PCPR i oczywiście przejść szkolenie. Pełną listę tych warunków znaleźć można w naszej zakładce na stronie e – Sochaczew. Rodzinę zastępczą mogą założyć nie tylko małżeństwa, ale i osoby samotne, np. po rozwodzie. Warto tu też zaznaczyć, że każdy przypadek rozpatrywany jest indywidualnie przez sąd i to on podejmuje decyzję o tym, czy dane osoby nadają się na rodzinę zastępczą. Czasem może być tak, że któryś z warunków nie jest spełniony, a i tak kandydaci otrzymują pozytywne rozstrzygnięcie. Wspominała już pani o adopcji. Czy to prawda, że łatwiej założyć rodzinę zastępczą niż adoptować dziecko? Tak, można tak powiedzieć. Aby adoptować dziecko, czyli formalnie włączyć je do własnej rodziny, spełnić trzeba ostrzejsze kryteria. Nie każde dziecko może być też adoptowane, chociażby wtedy, gdy biologiczni rodzice nie zrzekli się praw do niego. Z własnej praktyki znam sytuacje, gdy dziecko najpierw przebywało w rodzinie zastępczej, a potem zostało adoptowane przez te same osoby. Rodzina zastępcza stanowi wtedy pewną formę przejściową. Gdy ustaną przeszkody prawne, np. gdy rodzice zostaną pozbawieni władzy rodzicielskiej, wszczynana jest procedura adopcyjna. Niektórzy rezygnują z decyzji o założeniu rodziny zastępczej ze względu na finanse. Boją się, że nie będzie ich stać, by zapewnić dziecku odpowiedni standard życia. To bezpodstawne obawy. Każda rodzina zastępcza otrzymuje comiesięczne wsparcie finansowe uzależnione od wieku dziecka. Konkretne kwoty zawiera ustawa o pomocy społecznej. Dodatkowo można uzyskać jednorazową pomoc przy przyjęciu dziecka. Pieniądze te mogą zostać przeznaczone chociażby na wyposażenie pokoju, który ma zajmować. Domyślam się, że istnieje też druga strona medalu i nie wszystkie historie kończą się szczęśliwie? Tak, sporadycznie mamy do czynienia z naprawdę trudnymi sytuacjami. Najczęściej dotyczą one 13 – 15 - latków, które mają mocno wpojone negatywne wzorce zaczerpnięte od rodziców. Przyzwyczajenia te uniemożliwiają im normalne funkcjonowanie. Gdy zaczynają mieszkać np. z babcią wymagającą wracania o 22.00, nauki i informowania gdzie wychodzą okazuje się, że ten model nie działa. Wtedy rodzina jest rozwiązywana, a nastolatek trafia do ośrodka socjalizacyjnego. Oby takich przypadków było jak najmniej. Dziękuję za rozmowę. Rozmawiała Agnieszka Poryszewska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze