Polskie Koleje Państwowe, które w chwili obecnej są już de facto rozbite na wiele mniejszych spółek, mimo zmian (polegających głównie na namalowaniu słoneczka na pociągach) nadal nie potrafią uporać się z zimą. Rano, kiedy tłumy sochaczewian jadą do Warszawy, często spotyka ich niespodzianka. Zamiast jednej, dwóch jednostek przyjeżdża jedna i to w dodatku z Łowicza. Oczywiście nie ma co marzyć, że pasażerowie zostaną poinformowani o spóźnieniu pociągu. Tylko nieliczni zatem znajdują miejsca siedzące i przypomina to jako żywo walkę o ogień. Dochodzi nawet do drobnych utarczek czy obrzucania się wyzwiskami.
Częściowo nie ma się co dziwić, bo w Teresinie, Błoniu, Ożarowie do pociągu wsiadają kolejni ludzie. Ci, którzy nie zdobyli „miejscówek”, stoją teraz między siedzeniami. Często wręcz przyciśnięci do zaparowanych, zmrożonych szyb. Młodzi jakoś sobie radzą, ale osoby starsze? W takich warunkach nie ma co myśleć o udaniu się do toalety. W pociągu panuje przerażająca duchota.
Ci, którym uda się jakoś dotrzeć do Warszawy, padają później pastwą osobników, którzy z ramienia „Kolei Mazowieckich” mają prawo sprawdzać bilety. Oczywiście nie zajmują się oni notorycznymi gapowiczami, tylko tymi, którzy pogubili się w skomplikowanym i kompletnie nielogicznym regulaminie przewozu. Świadomie czy nie, „kontrolerzy” wyglądają, starają się wyglądać, jak zwykli dresiarze. Potężne, wygolone typy. Ich ulubione łupy to dzieci, które zapomniały legitymacji. Osoby, które przesiadły się z pociągu do pociągu na tej samej linii (regulamin zabrania tego, jeżeli trasa podróży liczy mniej niż 100 km). Najczęściej łapią w tunelu „do Powiśla”, gdzie ludzi jest już mniej i zagubiony pasażer nie będzie miał odwagi stawić czoła osiłkom.
Myliłby się jednak ten, kto sądziłby, że w razie rażącego spóźnienia pociągu, czy jazdy w warunkach urągających poczuciu godności ludzkiej, otrzyma zwrot pieniędzy za przejazd. A przecież ludzie jadą do pracy, na uczelnie. Mają swój rozkład dnia i często tracą bardzo wiele, jeśli pociąg się nie spóźni. Nie mówiąc już o poczuciu godności, które powinno być szanowane w cywilizowanym kraju. Mija już 16 lat działania kolei na wolnym rynku, a jest wciąż gorzej i gorzej. Zmieniona facjata nic tu nie pomoże. Co z tego, że na pociągu namalowane jest słoneczko, skoro pasażerowie traktowani są jak worki kartofli z jednej strony, a jak przestępcy z drugiej.
fc
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze