Boom na ziemię Zniesienie ulg budowlanych w opinii wielu miało spowodować załamanie się budownictwa jednorodzinnego. Dziś jednak obserwujemy coś dokładanie odwrotnego. Gminy powiatu sochaczewskiego zalewane są wnioskami o przekształcenie gruntów z rolnych na budowlane. I nic dziwnego. Ceny gruntów w ciągu kilkunastu lat wzrosły wielokrotnie, a ziemia to obecnie najpewniejszy sposób lokaty kapitału. Gmina Sochaczew odnotowała już 500 tego rodzaju wniosków. W zdecydowanej większości dotyczą one handlu ziemią - mieszkańcy przekształcają swoje działki z rolnych na budowlane, a następnie dzielą je i sprzedają. Ceny gruntów zależą przede wszystkim od lokalizacji i uzbrojenia. W przypadku Sochaczewa cała gmina ma dostęp do mediów, a ceny działek budowlanych wahają się w granicach 15-30 zł za m2. W Nowej Suchej działkę budowlaną można nabyć już za 5 zł za m2, ale jak dodaje wójt Czesław Chodakowski, związane jest to z faktem, że są to tereny o niższym standardzie. Gmina nie jest bowiem w pełni uzbrojona, a tam,gdzie media są, cena wzrasta już do 30 zł za m2. Rozchwytywane są też grunty rolne. Stawka wynosi średnio 10-20 tys. zł za 1 hektar, ale w pobliżu krajowej „dwójki” nawet 50 tys. zł. W niektórych gminach mieszkańcy mają jednak problemy z przekształcaniem działek, ponieważ gmina nie posiada planu zagospodarowania przestrzennego. Na przykład w Młodzieszynie mieszkańcy czekają na opracowanie studium uwarunkowań. Dopiero wprowadzenie dokumentu umożliwi przekształcanie działek. Planu zagospodarowania przestrzennego brakuje też w gminie Rybno. Jak tłumaczy wójt Grzegorz Kropiak, pokrycie całej gminy siatką planu jest po prostu zbyt kosztowne. Problem sprawia też dostęp do mediów, zwłaszcza sieci wodociągowej, której 30 km czeka jeszcze na wybudowanie. Niewiele jest przypadków zakupu gruntów. W gminie dominują tereny rolne i nie cieszą się one zainteresowaniem inwestorów z zewnątrz, jak jednak zapewnia wójt Kropiak, trwają starania, aby ich pozyskać. Gmina przeprowadza jednak transakcje z mieszkańcami i są one korzystne dla obu stron. Mieszkańcy oddają niektóre grunty bezpłatnie, np. na poszerzenie drogi, w zamian gmina realizuje inwestycję. Bez planu zagospodarowania przestrzennego gminom będzie jednak coraz trudniej konkurować z innymi regionami. W przypadku gmin Kampinos i Brochów sprawdza się zasada, że lokalizacja jest jednym z najważniejszych warunków osadnictwa. Obie gminy mają to szczęście, że znajdują się w pobliżu Kampinoskiego Parku Narodowego i na brak chętnych do zamieszkania nie narzekają. W ostatnich latach działki w tych gminach są masowo wykupywane przez warszawiaków. Jak mówi wójt Brochowa Andrzej Fijołek, działkę w pobliżu puszczy można kupić za 150-200 tys. zł. Wydawałoby się, że to dużo, ale za taką sumę można w Warszawie kupić jedynie mieszkanie o pow. 45 m2. Atutem gminy jest doskonałe uzbrojenie – 20 km kanalizacji, 54 km wodociągów. W tym roku wyłożone ma zostać dodatkowe 7 km nakładki asfaltowej, by, jak mówi wójt Fijołek, w gminie nie było ani jednej drogi wiejskiej bez asfaltu. Korzystna dla gminy jest również budowa drogi Brochów-Strojec, dzięki której mieszkańcy będą mogli bezpośrednio, a nie jak dotychczas przez Sochaczew, jeździć do stolicy. „Wiemy, że uzbrojenie terenu wpływa na cenę ziemi. Trzeba więc budować infrastrukturę, by móc podbijać cenę”. Andrzej Fijołek nie kryje jednak obaw związanych z masowym wykupywaniem gruntów. „Mieszkańcy przestają żyć z uprawy ziemi, a przyjeżdżają tu tylko nocować. Zaczynają też przeważać wsie, w których warszawiacy stanowią 30 proc. mieszkańców”. Duże ożywienie w obrocie ziemią odnotowuje też Kampinos. Gmina oblegana jest przez warszawiaków, jak jednak przyznaje tamtejszy wójt Czesław Wierzchowski, sami starają się o pozyskanie osadników ze stolicy. W tym celu rozbudowywana jest infrastruktura. Brak planu zagospodarowania przestrzennego nie przeszkadza też gminie w sprzedaży i przekształcaniu działek. Zgodnie z prawem wójt może bowiem wydawać decyzje dotyczące warunków zagospodarowania dla konkretnych działek i z tego rozwiązania wójt Wierzchowski często korzysta. „Takie decyzje wydaję wspólnie z urbanistą i po przeprowadzeniu konsultacji z innymi organami w zakresie ochrony środowiska. Kolejnym krokiem po uzyskaniu takiej decyzji jest wystąpienie przez wnioskodawcę o pozwolenie na budowę”- mówi. Na dzień dzisiejszy w przygotowaniu jest 30-40 takich decyzji, w większości na działki o minimalnej pow. 1000 m2. Chętni nabywają je już za 20 tys. zł. Sprawą przekształcenia gruntów interesuje się również gmina Teresin, która znana jest z przyjaznego nastawienia do inwestorów i nacisku na rozwój. Temat obrotu gruntami podjęty zostanie na najbliższej sesji rady gminy. Martyna Mikulska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze