Kiedy osiem lat temu, w roku 2002, „Ziemia Sochaczewska” świętowała wydanie 600. numeru gazety, a ja obejmowałam funkcję jej redaktora naczelnego, przytaczaliśmy refleksyjne zdanie pewnego stałego czytelnika, który, na wieść o okrągłym jubileuszu powiedział zdziwiony: „To ja już tyle gazet przeczytałem?!” Dziś, gdy doszliśmy do numeru 1000., byłby jeszcze bardziej zaskoczony. Sam człowiek nie czuje, że „Ziemię” czytuje. Widocznie tak to lekko i przyjemnie idzie. W tym samym 600. numerze inny mieszkaniec Sochaczewa napisał: „Muszę przyznać, że z lokalnych pism czytam na stałe to jedno – „Ziemię”. Bo jest ona dla mnie wypoczynkiem, odprężeniem po pracy, takim, jaki może dać czytelnikowi przyjazna gazeta.” Z kolei pewna pani doktor stwierdziła, że „Ziemię” w jej domu kupuje się i traktuje jak chleb powszedni.” Bardzo to oczywiście miłe i mamy nadzieję, że osób takich przez ostatnie osiem lat przybyło, bo na pewno przybyło „Ziemi” czytelników. Tygodnik „Ziemia Sochaczewska” ukazał się po raz pierwszy 18 listopada 1990 roku, a więc niemal dokładnie 20 lat temu. Kosztował wówczas 1000 zł. Dziś zaledwie 1,5 zł, co jest widocznym wkładem gazety w umacnianie polskiego złotego. Ten okres to grubo ponad trzy miliony wydrukowanych egzemplarzy gazety, wiele tysięcy artykułów, polemik, listów od czytelników czy felietonów. Myślę, że tworzący tę gazetę przynajmniej 3/4 swego życia spędzili w pracy, pisząc, rozmawiając z ludźmi, przypatrując się rozmaitym wydarzeniom, by potem przekazać to wszystko Państwu na kilkunastu stronach „Ziemi Sochaczewskiej”. Ale przecież nie tylko piszemy. „Ziemia” stała się, jak chyba żadna sochaczewska gazeta, pismem akcyjnym. W ten sposób, jak sądzę, pogłębiamy jeszcze kontakt z czytelnikami. Wymieńmy te najważniejsze. „Sochaczewianin Roku” – konkurs promujący ludzi nietuzinkowych, których dokonania doceniają mieszkańcy naszego miasta. Ubogie dzieci otrzymują za naszym pośrednictwem świąteczne upominki podczas akcji „Paczka do paczki”. Natomiast młodzi adepci dziennikarstwa doskonalą swój warsztat w szkolnych gazetkach, biorących później udział w dorocznym Konkursie Młodych Dziennikarzy. Organizowaliśmy też przez trzy edycje ogólnopolskie biennale satyryczne „Sochaczewska Kość”, dziś mamy, może mniejszy rangą, ale za to rodzinny i cieszący się dużą popularnością konkurs „Na grzyby po suszarkę”. Ana podkreślenie z pewnością zasługuje też „Giełda Podręczników” prowadzona wspólnie z e-sochaczew. Miłe to, że żadne wyciągane z rękawa tanie sensacyjki konkurencji nie zmniejszyły, a nawet przeciwnie, zainteresowania czytelniczego „Ziemią”. Myślę, że przyczyniły się do tego rzetelne relacje zdarzeń, wszechstronność tematyczna, a także wyczerpująco redagowany sport oraz, co rzadkie w prasie lokalnej, kilku felietonistów, których osobiste refleksje są okrasą gazety. Znakomicie przyjęły się też i , jak wiemy, są powszechnie czytane, kryminalne wspomnienia Stefana Biernackiego, podobnie jak niezmiennie popularna „Strona Burzyńska”. Na „Ziemi Sochaczewskiej” wychowało się już zapewne przynajmniej kilka pokoleń czytelników sochaczewskiej prasy. Stało się to pod wodzą aż sześciu redaktorów naczelnych. Po zawirowaniach początkowych miesięcy pierwszym długodystansowym redaktorem „Ziemi” był nieżyjący już niestety Janusz Sofulak, który przewodził tej redakcji około siedmiu lat. Po nim, na niecałe dwa lata, gazetę objął Andrzej Wach, a na przełomie 2002 i 2003 roku, po pierwszym zwycięstwie wyborczym burmistrza Bogumiła Czubackiego, on właśnie podpisał ze mną umowę na to stanowisko. Cieszę się, że przez te osiem lat udało się przeprowadzić gazetę bez nadzwyczajnych zawirowań i móc świętować kolejne: 600., 800., wreszcie 1000. numer „Ziemi Sochaczewskiej”. A ponieważ niedługo „Święto Zmarłych”, warto, jak sądzę, przypomnieć kolegów i przyjaciół gazety, którzy zbyt wcześnie odeszli od nas na zawsze. Wspominałam już Janusza Sofulaka, ale z równie wielką sympatią myślę o Andrzeju Balu, który przez kilka lat był sekretarzem redakcji. Niestety, nie żyje już również kilkoro naszych bliskich współpracowników, jak Dagmara Wiergowska i Michał Fabisiak, którzy zginęli w wypadkach, także nieoceniony popularyzator historii, choć polonista, Stanisław Bugaj. Pożegnaliśmy filmowców Zdzisławę Hausner i Mieczysława Kobka. Odeszli też Jan Cebrzyński, Władysław Dudziński oraz Sochaczewianin Roku 2000 Mieczysław Nowacki. Wszystkich ich wspominamy przy tej okazji, ale życie toczy się dalej i gazeta musi ukazywać się tydzień w tydzień, by dawać czytelnikom to, czego oczekują, ale także to, czego się nie spodziewają. Obecnie redakcja „Ziemi” oparta jest o trójkę dziennikarzy: Jolantę Śmielak-Sosnowską, Agnieszkę Poryszewską i Sławomira Burzyńskiego, a także niemal od początku współpracującego z gazetą Jana Wasilewskiego. Najdłuższy jednak staż ma czuwająca nad administracją Renata Wódka, a księgowość bardzo sprawnie prowadzi Iwona Kupiec. Wokół redakcji pojawia się też szereg młodych osób, które tu właśnie nabierają doświadczenia, ale jednocześnie wnoszą do gazety powiew młodości i świeżości, a o to przecież chodzi. Przewinęło się tej młodzieży przez te wszystkie lata naprawdę wiele i nawet trudno wszystkich w tym miejscu wymienić. W ostatnich miesiącach bardzo pomagała nam, dużo pisząc do gazety Żaneta Czyżniewska, wychowana na szkolnych pisemkach, która teraz studiuje we Francji. Mówiąc o współpracownikach nie sposób nie wspomnieć jednak umilającego od lat życie zwolennikom krzyżówek Jerzego Jankowskiego, czy Cumulusa od dobrej pogody, Jakuba Grabca. Dużym powodzeniem cieszy się też cotygodniowy felieton z cyklu „Jestem z miasta” FAN-a, czyli Franciszka Niewiadomskiego. Artysta malarz Marcin Hugo-Bader ubarwia często gazetę swoimi rysunkami, zaś składają ją na zmianę dwaj komputerowcy – Maciej Wódka i Sebastian Stępień. Ale to nie wszystko, bowiem historię naszego miasta i okolic w różnych cyklach niezmordowanie upowszechnia Bogusław Kwiatkowski, podobnie zresztą jak pracownicy Muzeum Ziemi Sochaczewskiej, których współpracę też bardzo cenimy. Także dużą siłą gazety, co podkreślają kibice, są strony sportowe redagowane przez Tomasza Ertmana, któremu ilustracyjnie pomaga tajemniczy MUDIN. W ogóle, mimo konkurencji, „Ziemia Sochaczewska”, dzięki Państwu – Czytelnikom, sprzedaje się w Sochaczewie najlepiej, przebijając na naszym terenie nawet najpopularniejsze ogólnopolskie pisma. Dziękując wszystkim wspomnianym za codzienną trudną pracę, a Państwu za niezmienne od lat zainteresowanie, mam nadzieję, że to tysięczne wydanie będzie nie tyle zakończeniem pewnego okresu, co raczej otwarciem nowego, bo przecież za tydzień 1001. numer. Zaś w myśl przesłanego przez czytelnika hasła: „Ziemia Sochaczewska”, jak dobre wino, z wiekiem smakuje coraz lepiej. Małgorzata Pałuba Redaktor naczelny
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze