W dniach 18-22 lutego 2008 w POIK odbywały się „Warsztaty zachowań asertywnych i wyrażania siebie poprzez sztukę”. Zajęcia prowadzili wspólnie psycholog Daniel Wróblewski-część poświęconą asertywności i Ewa Kajetaniak, plastyczka i lokalna rzeczniczka praw kobiet-część plastyczną.
Uczestniczkami warsztatów były odważne panie, które bardzo szybko pokonały bariery i angażowały się we wszystkie wpólne działania. Program zajęć był napięty, trzy godziny mijały niepostrzeżenie. Po każdym ćwiczeniu (asertywne wyrażanie złości, mówienie nie, wyrażanie krytyki i przyjmowanie krytyki) uczestniczki dzieliły się swoimi odczuciami, emocjami, trudnościami w związku z wykonywanym ćwiczeniam, czasem były to burzliwe dyskusje, które trwały jeszcze w drugiej części zajęć –części działań artystycznych. Być może również z tego powodu powstały bardzo interesujące prace wykonane za pomocą różnych technik (rysunki, kolaże, mini płaskorzeźby), prace, które często były zaskoczeniem dla samych autorów. W trakcie działań artystycznych uczestniczki warsztatów mogły „wypróbować” poznane zachowania asertywne korzystając z pomocy grupy, jej wsparcia i doświadczeń, często z dużą dozą humoru i samokrytyki. Początki były trudne, ale z każdym dniem pozytywnych doświadczeń przybywało coraz więcej. Zajęcia były dynamiczne, każda z uczestniczek odważnie przedstawiała swoje własne przykłady zachowań nieasertywnych i z pomocą grupy zamieniała je na prawidłowe-asertywne. Tydzień minął niepostrzeżenie, ostatnie spotkanie było okazją do podsumowania własnej pracy, ale też dzielenia się spostrzeżeniami dotyczącymi innych osób i zmiany ich zachowań w trakcie trwania warsztatów. Wszystkie panie zgodnie stwierdziły, że wprowadzenie w życie asertywnych zachowań poprawi jakość relacji z innymi ludźmi, pozwoli jasno komunikować o swoich potrzebach, uczuciach, przekonaniach tak, żeby drugi człowiek nie musiał domyślać się, co rzeczywiście chcemy powiedzieć.
„Dwie ciężarówki stały do siebie tyłem, a kierowca mozolił się,żeby przeładować olbrzymią skrzynię z jednej ciężarówki na drugą. Przechodzień, widząc jego rozpaczliwą sytuację, zaofiarował się pomóc. Tak więc obaj sapali i mozolili się przez ponad pół godziny bez skutku. „obawiam się, że nic z tego” wydyszał przecodzień. „Nigdy jej nie zdejmiemy z tej ciężarówki”. „Zdejmiemy!” wrzasnął kierowca. „Wielki Boże, ja nie chcę jej zdjąć. Ja chcę ją wsadzić!”.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze