Zima ma się już "z górki" i w tym roku jest jak na razie wyjątkowo łaskawa, ale nie milkną dyskusje o tym, jak najtaniej ogrzać mieszkanie i korzystać z dobrodziejstwa ciepłej wody, nie korzystając z kredytu i pomocy żyrantów. Wiele sochaczewskich spółdzielni i wspólnot wypracowało swoje systemy rozliczania kosztów ciepła, mniej lub bardziej sprawiedliwe.
Jak to robią w spółdzielni mieszkaniowej "Victoria", zapytałem prezesa Jana Matusiaka. - Spółdzielnia chyba jako pierwsza w mieście rozpoczęła instalację i rozliczanie ciepła za pomocą podzielników. Każdy członek spółdzielni otrzymał ulotkę z zasadami liczenia i obchodzenia się z podzielnikami, systemem oszczędzania ciepła, były na ten temat spotkania. Początkowo, jak zwykle, było z tym trochę kłopotów, ale już po paru latach okazało się, że zużycie ciepła spadło o prawie 30 procent. Jak zwykle, najczęściej spotykanymi błędami użytkowników było zasłanianie grzejników np. meblami, zasłonami, niewłaściwy sposób wietrzenia, nieszczelne okna i drzwi balkonowe. Początkowo cała spółdzielnia rozliczana była na takich samych zasadach - Rada Nadzorcza po analizie poprzednich lat ustalała na cały rok stawkę opłat za ogrzanie metra kwadratowego, którą członkowie wpłacali przez 12 miesięcy. Ustalone zostały także współczynniki obniżki stawek, w zależności od położenia mieszkania (parter lub ostatnie piętro, mieszkania szczytowe itp.) Po zakończeniu sezonu grzewczego - w maju - dane z podzielników były spisywane i komputer wyliczał, kto ma dopłacić, a kto dostanie zwrot nadpłaconych pieniędzy. Rokrocznie różnice były coraz mniejsze, chociaż oczywiście nadal są "rekordziści", czy to w jedną, czy w drugą stronę. Potem zaczęliśmy rozliczać poszczególne nieruchomości. W tym sezonie po raz pierwszy spróbowaliśmy jeszcze bardziej zróżnicować opłaty. Na każde mieszkanie, po analizie poprzednich lat, została naliczona indywidualna stawka przedpłat. Oczywiście i ona będzie rozliczona po zakończeniu sezonu. - Jak to zostało ocenione ? - Jest to chyba system aktualnie najsprawiedliwszy, tym bardziej, że kilka lat temu przeszliśmy z podzielników wyparkowych, które mierzyły ilość ciepła za pomocą ilości odparowanej cieczy, na bardzo dokładne elektroniczne. Po zakończeniu sezonu zostanie zresztą przeanalizowany przez Radę Nadzorczą. Dziękując za rozmowę, muszę dodać, że, jak informuje Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej, wszystkie taryfy (a jest ich jedenaście, choć wszystkie bardzo zbliżone), zatwierdzane i kontrolowane są przez Urząd Regulacji Energetyki. Ich wysokość zależy od kosztów kotłowni - mocy zamówionej, rodzaju, jakości i ilości paliwa, ilości produkowanego ciepła i odbiorców itp. Najczęściej na bloku znajduje się jeden licznik ciepła - jeżeli jest jednofunkcyjny, w okresie zimowym wskazuje tylko ilość ciepła zużytego przez blok. Jaka ilość ciepła została zużyta do c.o., a jaka do pogrzania ciepłej wody - co za tym idzie, jak zostaną podzielone pieniądze, decyduje administrator. Na pocieszenie dowiedzieliśmy się, że od 1 lutego mamy nowe taryfy, które przewidują obniżkę cen. Jest to spadek o ok. 5,5 %, ale tylko w odniesieniu do kosztów całego PEC, więc u poszczególnych odbiorców może się to kształtować bardzo różnie.
wach
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze