Reklama

Zmory motory?

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
20/10/2009 13:35
Z inicjatywy tygodnika POLITYKA 2 października odbyła się debata panelowa pod tytułem „Zmory motory” z udziałem przedstawicieli policji oraz licznej reprezentacji motocyklistów. Jednym z zaproszonych tam panelistów był wicedyrektor sochaczewskiego szpitala dr Piotr Szenk, chirurg ale jednocześnie fan motocykli, znany z tego, że do pracy w Sochaczewie przyjeżdża aż z Warszawy, właśnie na motorze (na zdjęciu dr Piotr Szenk na swoim BMW).
Ponieważ problem szalejących po drogach motocyklistów to również problem naszego miasta, poprosiliśmy dr Piotra Szenka o komentarz i refleksje po tej debacie.
„Generalnie chodziło o to, co możemy zrobić dla poprawy na naszych drogach bezpieczeństwa jednośladów. Sam jeżdżę do pracy motocyklem i chciałbym się czuć bezpieczniej – mówi dr Szenk. – Co prawda statystycznie motocykliści mają mniej wypadków drogowych niż kierowcy samochodów, ale jednocześnie o wiele więcej tych wypadków kończy się dla motocyklistów śmiertelnie. Jesteśmy gorzej widzialni na drodze, łatwiej bowiem zobaczyć samochód niż motocykl, poruszamy się też szybciej, choć to może nie jest reguła, ale tak bywa. Problem pod hasłem: „Motocyklista na drodze” dostrzegalny jest zwłaszcza w szpitalach i ich oddziałach ratunkowych, również w naszym. Zwiększa się bowiem ciągle liczba przyjęć do szpitala motocyklistów z powodu obtarć, złamań i różnych innych urazów”.
Jak uchronić motocyklistów?
Ponieważ była to dyskusja panelowa, więc wspólnie - zaproszeni goście oraz publiczność, w większości motocykliści w swych strojach do jazdy, głośno zastanawiali się, co zrobić, aby na drogach było bezpieczniej.
„Moje wnioski były takie – mówi dr Szenk – aby organizować specjalne szkolenia jazdy na motocyklu przy okazji zdawania egzaminu na prawo jazdy. Absolwenci kursu nie tylko poznawaliby zasady ruchu drogowego, ale również uczyli się, jak poradzić sobie w różnych groźnych sytuacjach. Ponadto proponowałem, aby umożliwić kupowanie motocykli właściwych do posiadanych umiejętności. Na przykład, by 18-latek nie mógł kupić motoru, który ma 200 KM. By te mocniejsze i szybsze dostępne były dla osób dojrzalszych, z większymi umiejętnościami jazdy. Ponadto apelowałem, aby położyć nacisk na szkolenia udzielania pierwszej pomocy na drodze, łącznie ze szkoleniem personelu medycznego SOR-ów. Strażacy bowiem świetnie potrafią już wyciąć człowieka zaciśniętego w biorącym udział w kraksie samochodzie, ale ciągle jeszcze niewiele osób potrafi rannemu motocykliście zdjąć prawidłowo kask. Kolejnym moim postulatem było zwracanie szczególnej uwagi na prawidłowy ubiór motocyklisty. Nie może tak być, aby młodzi ludzie na szybkich skuterach lub motorach jeździli w jeansach i koszulce, bo wtedy każdy kontakt z asfaltem kończy się w szpitalu. A wielokrotnie mieliśmy do czynienia z takimi przypadkami w naszym szpitalu. Jeżeli rodzice kupują dziecku skuter, to niech mu kupią również ubiór ochronny, choćby taki z cortury, już nie mówię o skórzanych, profesjonalnych kombinezonach. Są też specjalne jeansy na motocykl wzmacniane kevlarem, które nie są droższe od zwykłych, markowych jeansów. Kolejna sprawa, to buty powyżej kostki, bo skręcić nogę w stawie skokowym jest na motorze bardzo prosto, a wyjść z tego, trudno. Jednoślady mają bowiem to do siebie, że przewracają się łatwo. Wystarczy trochę piasku na zakręcie albo nieduża plama oleju.
Kierowcy kontra motocykliści
Zdaniem dr Szenka najczęstszym powodem wypadków z udziałem motocykli jest wymuszenie na kierującym jednośladem pierwszeństwa przejazdu przez samochód. Twierdzi on, że na drodze Warszawa – Sochaczew, którą motocyklem pokonuje niemal codziennie, za każdym razem, kilkakrotnie kierowcy samochodów wymuszają na nim pierwszeństwo. Jest to prawdziwa plaga. Z drugiej strony jednak, bywa też tak, że, zwłaszcza młodzi na tzw. ścigaczach, są trudni do zauważenia, bo zbliżają się tak szybko do samochodu i wyprzedzają w tak zawrotnym tempie, że kierowca może ich zawczasu nie dostrzec. Doktor zaleca więc w takich przypadkach rozwagę. „Ja nigdy nie wyprzedzam w tempie, jakim jadę. Dojeżdżam do samochodu, nieco zwalniam i chwilę za nim jadę, by mnie zobaczył w lusterku i dopiero wtedy wyprzedzam. Widziałem taką reklamę na Zachodzie, w której kierowca podjeżdża na stację benzynową, by zatankować i przy okazji myją mu szyby. Widzimy, jak razem z muchami i komarami na szybie rozpłaszczony jest motocyklista, którego wraz z tymi owadami zdrapują. Chodzi o zwrócenie uwagi kierowcom samochodów na ten problem.”
To nie są dawcy organów
Mówi się o motocyklistach, że to dawcy organów, nie zgadza się z tym jednak dr Piotr Szenk, twierdząc, że w przypadku dawcy musi być orzeczona śmierć pnia mózgu, ale sprawne powinny być wszystkie organy, musi bić serce. Natomiast motocyklista z wypadku najczęściej jest mocno poturbowany. Jeśli ginie, to przeważnie na miejscu i wtedy nic się już nie nadaje. Albo bardzo często bywa tak, że jest ciężko ranny i żyje. Więc trzeba go operować, jeśli jednak operacja jest nieskuteczna i człowiek umiera, to również nie kwalifikuje się jako dawca, bo po otwarciu jamy brzusznej jego organy nie nadają się do przeszczepu.
Obaliwszy mit o dawcach organów, wróćmy jeszcze do owego forum dyskusyjnego, podczas którego ostatecznie udało się wypracować 10-punktowy plan postulatów, których realizacja, między innymi przez policję, powinna poprawić sytuację, a także oczyścić relacje na styku społeczeństwo-motocykliści.
1.„Młody, nie napinaj się” – tym zdaniem można podsumować bardzo rozsądną propozycję, zgłoszoną przez jednego z instruktorów nauki jazdy na motorach. Okazuje się, że poważnym problemem – nawet dla samych zainteresowanych – są młodzi, niedoświadczeni kierowcy, którzy tuż po zdaniu egzaminu wsiadają na najmocniejsze, wyścigowe maszyny. Takim brakuje często respektu, wyobraźni i przede wszystkim doświadczenia, które nabywa się po prostu pokonując setki, tysiące kilometrów. I to oni mają największą potrzebę wyciskania ze swej kosztownej zabawki wszystkiego, co producent przewidział. Skłanianie „młodych” do wsiadania na motocykle słabsze, z mniejszymi osiągami i przyspieszeniem, to zadanie dla samego środowiska motocyklistów oraz ich szkoleniowców. Rząd planuje wprowadzenie dla młodych kierowców kategorii AM – wymuszającej jazdę na słabszych maszynach. To zdaniem dyskutujących krok w dobrym kierunku.
2.Moto-edukacja w szkołach, najlepiej prowadzona na wspólnych zajęciach policjantów z motocyklistami. Nie tylko dotycząca zasad bezpiecznej jazdy, ale też np. odpowiedniego ochronnego ubioru.
3.Moto-edukacja dla rodziców – jak wyżej, ze szczególnym naciskiem na ubiór, tak aby nie myśleli, że kupno skutera lub motoru to koniec wydatków.
4.Nauczenie zasad pierwszej pomocy motocykliście, który ucierpiał w wypadku – w szkołach, dla rodziców, na kursach prawa jazdy. Przeszkolić trzeba nawet pracowników pogotowia ratunkowego, bo okazuje się, że nie zawsze mają stosowne umiejętności.
5.Prędkość odpowiednia do warunków na drodze – to postulat motocyklistów, który najbardziej popierali eksperci z panelu dyskusyjnego – szczególnie w miastach, gdzie wąskie ulice pełne są pułapek.
6.Budowa torów, gdzie motocykliści mogą na własne ryzyko wyszaleć się, nie zagrażając osobom postronnym. Inspektor Pasieczny przedstawił ciekawą koncepcję – gdyby co drugi posiadacz motocykla w kraju wziął udział w zbiórce pieniędzy (po 100 zł), uzyskana kwota starczyłaby na budowę jednego z najnowocześniejszych torów na świecie.
7.Uświadamianie motocyklistom, ale też młodzieży, skutków brawury i wypadków. Nie tylko przez pokazanie zdjęć ofiar, również skutków prawnych.
8.Poprawa techniki jazdy motocyklem pod okiem instruktorów – czyli szkolenia, szkolenia, szkolenia.
9.Więcej wzajemnej życzliwości i tolerancji na drogach – każdy uczestnik ruchu jest człowiekiem.
10. Edukowanie przez przykład – każdy motocyklista powinien sam odpowiedzieć sobie, jakie głupie rzeczy robi ze swą maszyną. Presja środowiska bywa najlepszym hamulcem.
Motocykliści na pewno nie znikną z naszych ulic. Co więcej – będzie ich przybywać - stąd warto, abyśmy nauczyli się wzajemnie szanować, akceptując swoje potrzeby. Mamy nadzieję, że debata ta zapoczątkuje ważną społeczną dyskusję.
Liczymy również na państwa głosy w tej sprawie.
Sławomir Burzyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama