Wandalizm, głupota, przepływ krwi z mózgu do mięśni – tak tylko można nazwać coraz częstsze przypadki niszczenia znaków drogowych. Zwykle pod wpływem alkoholu, zwykle po zabawie lub uroczystości, zwykle w celu popisania się przed kolegami (lub piękną płcią) swoją siłą i bezmózgowiem. Coraz więcej w Sochaczewie znaków, których nie ma albo zostały po nich tylko nędzne szczątki (uprzątane skrzętnie przez złomiarzy). A przecież brak takiego oznakowania może grozić wypadkiem, śmiercią, kalectwem – nawet samych sprawców, którzy dzień później ulegają wypadkowi, bo znak nie ostrzegł kierowcy przed np. przejściem dla pieszych. Na terenie Sochaczewa mamy (niestety) aż pięć kategorii dróg – osiedlowe, miejskiej, powiatowe, wojewódzkie i krajowe. Każda z nich ma swojego zarządcę, który odpowiedzialny jest za utrzymanie na nich porządku i właściwego oznakowania. Szkoda tylko, że tak rzadko dokonywane są ich przeglądy. Jak twierdzi Krzysztof Sieczkowski, dyrektor Zakładu Komunikacji Miejskiej, który na miejskich ulicach dba o całość znaków, w Sochaczewie taki przegląd przeprowadzany jest raz na pół roku. Ale w przypadku zauważenia dewastacji (jak ostatnio na ul. Senatorskiej – Żeromskiego), każdy może zgłosić ten fakt pod nr tel. 0-46 862–99-27 (drogi miejskie), 0-46 862-25-68 (drogi powiatowe) i 0-22 755-51-17 (drogi wojewódzkie). Jak twierdzi dyr. Sieczkowski, za skrzyżowania dróg o różnych kategoriach odpowiada zarządca drogi kategorii wyższej. Tak samo jest ze znakami. I tak np. za skrzyżowanie ulic Warszawskiej (miejska), Traugutta (miejska) i Staszica (powiatowa) odpowiada Powiatowy Zarząd Dróg, zaś skrzyżowanie Staszica (powiatowa) – 600-lecia (wojewódzka) – Mazowiecki Zarząd Dróg Wojewódzkich (rejon Grodzisk Maz.). aw
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze