Głośno ostatnio o sprzedaży nieruchomości w mieście. Czy hasło: łatwo przyszło, łatwo poszło będzie wyróżnikiem tej kadencji władz miejskich? Czy poszukiwania inwestorów usprawiedliwią sprzedaż gruntów miejskich? Czy drugi przetarg na 11 ha na Kuznocinie nie jest powodem do alarmu?
Wśród wielu zamieszczonych na stronie internetowej Łatwo przyszło, łatwo poszło? Szansa dla inwestorów? znajdują się grunty miejskie na które nie ma jeszcze uchwał Rady Miejskiej, przeznaczających te nieruchomości na sprzedaż. Dotyczy to Pól Czerwonkowskich (6 ha) i Południowej Pierzei Rynku (2 ha). Co za czasy, poprzednicy grunty kupili, obecna władza miejska w pośpiechu je sprzedaje, ignorując przy tym rolę organu uchwałodawczego. Mieszkańcy miasta powinni być zadowoleni bo zamiast kontynuacji prac związanych z budową nowej drogi północ-południe, nowego systemu zagospodarowania odpadów czy zagospodarowaniem terenów nad Bzurą, mają przez całe lato imprezy na pl. Kościuszki. A gdzie pragnienie środowisk sportowych miasta, związanych z budową nowego stadionu, tak mocno artykułowane przed końcem poprzedniej kadencji?
Bulwersuje mnie mocno postawa władz miejskich odnośnie działki na Kuznocinie (11 ha). Kiedyś, do ok.2000 r. działało tam nielegalne wysypisko miejskie na wydzierżawionym, prywatnym terenie. Kiedy przyszedł czas zwrotu działki właścicielowi, okazało się, że miasto nie ma szans na spełnienie zawartej w umowie dzierżawy deklaracji oddania terenu po wykonaniu rekultywacji. Wysypisko zasypane było warstwą ziemi, czego nie można było uznać za przeprowadzoną rekultywację. Wówczas już ekipa burmistrza Czubackiego, chcąc uchronić miasto od wypłacenia wysokich odszkodowań, porozumiała się z właścicielem terenu i odkupiła go za kwotę 1 mln zł. W ten sposób miasto zyskało czas, aby przygotować solidny wniosek unijny na rekultywację tego terenu oraz ewentualne przeznaczenie go w perspektywie na sporty motorowe, jako alternatywę dla toru motocrosowego nad Bzurą. W przypadku konserwacji wzgórza zamkowego konserwator zabytków wyklucza funkcjonowanie w jego sąsiedztwie toru. O przyszłych planach informowani byli działacze klubu "Szarak". Rada Miejska godząc się na sprzedaż tego terenu liczyła zapewne przynajmniej na odzyskanie 1 mln zł. Pierwszy przetarg opiewał na kwotę 1,2 mln zł. Nie było zainteresowania. Przepisy mówią, że przy drugim przetargu można obniżyć cenę nie niżej niż do 50%. Teraz miasto ogłosiło drugi przetarg, który rostrzygnie się 30 sierpnia 2012 r., obniżając maksymalnie cenę do 600 tys.zł! Czyli godząc się na 400 tys.zł mniej, niż wydało na kupno tej działki! Co za świetny interes! Czy któryś z burmistrzów lub radnych sprzedałby tak swój prywatny grunt? Apeluję o rozsądek!!! Jeżeli brak jest pomysłu na sensowne zagospodarowanie tego terenu, zostawcie to innym. Pozostanie Wam przynajmniej satysfakcja, że nie popełniliście błędu jak kiedyś inni decydenci powiatowi w przypadku 54 ha pól szkolnych.
Popieram przedmówce. Niektórymi wypocinami lepiej się nie dzielić.
A tak obserwując poczynania obecnego burmistrza to rzeczywiście wygląda jakby chciał sprzedać wszystko co się rusza i nie rusza w Sochaczewie, a potem pewnie przed niechybną porażką w wyborach wypłaci sobie wieeeeelką premię za zwiększenie aktywów miasta.
Może jednak czas poszukać czegoś w Żyrardowie czy w Grodzisku.
Władze miasta narobiły kiedyś ekologicznego bałaganu na tej 11 ha działce na Kuznocinie, która teraz jest własnością miejską. Dla mnie oczywistym jest, że kolejne władze powinny pozyskać pieniądze na zrekultywowanie terenu po nielegalnym wysypisku, przebrnąć niełatwe procedury administracyjne dla tego terenu i zakończyć sprawę. A co obserwujemy? Ucieczkę od problemu i kuszenie potencjalnych nabywców wielką przeceną byle tylko komuś wcisnąć ten gorący kartofel.
600 tys. zł za 11 ha, to banalnie niska cena! Ale problemu rekultywacji boją się obecne władze, bo pozyskać pieniądze z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska wcale nie jest łatwo. Więc myślenie o przyszłości tego ciekawego terenu paraliżuje strach i brak wizji. Ceną za taka postawę będzie utrata 400 tys. zł w bilansie budżetu miejskiego! Czy Sochaczew na to stać?
Po sprzedaży części Parku na wybudowanie pierzei wszystko się wyrówna! Pytanie czy tak powinna wyglądać gospodarka miejskimi terenami, pozostawiam bez odpowiedzi.
Zaskakuje milczenie radnych w tej kwestii, a może niewiedza. Próba sprzedaży nieruchomości miejskich (pierzei, pól czerwonkowskich) bez zachowania procedur (najpierw uchwała rady gminy w sprawie sprzedaży, itd.) to ewidentny art. 231 KK., przed czym przestrzegam!Dodam, że radni są również tolerancyjni wobec burmistrza w kwestii sprawowanego nadzoru właścicielskiego w spółkach miejskich, a także, póki co, jego nieznanej interpretacji "ustawy kominowej" ( do obecnej chwili nie odpowiedział na mój list otwarty z dnia 31.03.2012 r.).
Panie Jerzy jest Pan obserwatorem i recenzentem samorządu miejskiego i burmistrza.Dzięki temu dowiadujemy się wielu ciekawych rzeczy, więc ja osobiście za to Panu dziękuję.Jako radny powiatowy ma Pan napewno bardzo dużą wiedzę na temat Powiatu ale niestety tą wiedzą sie Pan nie dzieli.A przecież z powiatem wiąże się wiele spraw w naszym mieście np.Czemu światła na gawłowskiej a nie rondo,dlaczego Trojanowska jest jak ser szwajcarski,czemu parking przy starostwie jest zamknięty dla klientów kolei itp.Proszę o większą aktywność w sprawach dotyczacych powiatu bo wytykanie błędów (dla mnie słusznych) urzedowi miejskiemu i burmistrzowi morze być przez wielu uznane za stronnicze.
Panie Mefisto, rozumiem Pański niedosyt odnośnie komentowania spraw powiatowych i wrażenie mojej stronniczości. W sprawy miasta byłem bardzo zaangażowany przez ostatnie 8 lat i stąd moja troska o dalszy dobry ich bieg. W powiecie zdarzyło się wiele wątpliwych spraw wcześniej i wówczas wyraziłem mój krytyczny stosunek do nich. Obecnie skromne środki inwestycyjne powiatu, co jest wynikiem regulacji ustawowych, bardzo mocno ograniczają jego aktywność. Zarząd się stara, nie popełnia błędów, pozyskał środki finansowe na most, na niektóre drogi. Popieram takie działania. Nie krytykuje ich opozycja powiatowa, dlaczego miałbym to robić ja, funkcjonujący między koalicją a opozycją?W kwestii świateł na Gawłowskiej. Budowa ronda wymagałaby ingerencji w grunty prywatne. W Chodakowie ingerowano tylko w grunty miejskie, a rondo mimo zmasowanej krytyki okazało się bardzo dobrym rozwiązaniem. Wykupy gruntów wymagałyby zgody właścicieli, dodatkowych niemałych pieniędzy i czasu, a jak widać nawet realizacja świateł trwa już kilka lat. Budowa świateł jest zdecydowanie tańsza i prostsza. Jeśli nie zda egzaminu, trzeba będzie myśleć o rondzie.Ulica Trojanowska ma fatalną nawierzchnię i powiat ma tego świadomość. Kiedy budowano nowy most w Trojanowie, cały ruch z drogi wojewódzkiej był przeniesiony na drogę powiatową. Wiem, że zarówno radny wojewódzki, jak i starosta rozmawiają z marszałkiem o jego pomocy w naprawie zniszczonej nawierzchni, która prawdę mówiąc była w złej kondycji od dawna. Parking przed starostwem jest otwierany przed 7.00 i wiele osób dojeżdżających koleją z niego korzysta. Godziny jego dostępności zostały rozszerzone po interwencji kilku radnych (byłem wśród nich). Jednak ilość pojazdów przy dworcu jest tak duża, że parking przed starostwem problemu nie rozwiąże, a tylko go złagodzi. Potrzebny jest Park&Ride, ale należy też poszukiwać innych rozwiązań. Temat od dawna leży mi na sercu.
W najbliższy czwartek 30 sierpnia b.r. zapadnie decyzja w sprawie sprzedaży. Jeśli ktoś się zgłosi, kupi nieruchomość już za 610 tys.zł. Miastu dramatycznie potrzebne są teraz pieniądze i gotowe jest stracić 400 tys.zł.! Radni nic już nie zrobią bo podjęli uchwałę i zgodzili się w ubiegłym roku na sprzedaż wysypiska do rekultywacji, tylko wówczas prawdopodobnie mówiono im o możliwości sprzedaży za cenę dwukrotnie wyższą (1 mln 200 tys.zł)!
zacytuję prasę W innych miastach i okolicach jest taniej, choć wszędzie istnieją dysproporcje, zależnie od lokalizacji. Na przykład w Krakowie w dzielnicy Prądnik Biały metr kwadratowy działki potrafi kosztować 450 zł, podczas gdy w Nowej Hucie 123 zł. W Zabierzowie (okolice Krakowa) nie dziwią ceny dochodzące do 280 zł za m kw., podczas gdy w Wielkiej Wsi (też okolice Krakowa) jest to tylko 167 zł.
We Wrocławiu w dzielnicy Brochów lub Żerniki ceny działek dochodzą do 300 zł za metr kwadratowy, podczas gdy w położonych niedaleko miejscowościach Kąty Wrocławskie czy Oborniki Śląskie można kupić działkę budowlaną za mniej niż 100 zł za metr kwadratowy. kurka wodna motyla noga ,muszę przeszukać skarpety i pomyśleć o większym zakupie na Kuznocinie
Nieruchomość nie leży na obszarze gminy Miasto Sochaczew, więc na te pytania odpowiedzi należy szukać w Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Gminy Sochaczew. Wiem, że dla tego terenu nie ma obowiązującego planu zagospodarowania przestrzennego i dlatego pierwszym krokiem przed zamierzaną inwestycją będzie uzyskanie w Urzędzie Gminy decyzji wójta o warunkach zabudowy.
Podczas ostatniej Sesji Rady Miasta poruszyłem temat sprzedaży miejskich nieruchomości i braku informacji w BIP Urzędu Miejskiego o rozstrzygnięciach. Przemilczano, że działki na Kuznocinie nie udało się sprzedać.
Zaniepokoiło mnie stwierdzenie burmistrza podczas ostatniej sesji, że skoro radni miejscy zgodzili się na specjalną strefę ekonomiczną na polach czerwonkowskich, to oczywistą konsekwencją jest również sprzedaż 6 ha gruntów miejskich. Póki co strefy jeszcze nie ma, a oferta sprzedaży już wisi na stronie miejskiej. Komu tak się śpieszy?
Kolejna atrakcyjna okazja do kupna miejskiej działki. Tym razem przy ul. Fabrycznej. Pierwszy przetarg przy cenie wywoławczej 1,2 mln zł nie wyłonił kupca, więc w drugim podejściu, wyznaczonym na Mikołaja - 6 grudnia 2012 r. obniżono cenę o 50%! Wygląda, że miasto nie szuka dobrych pieniędzy, a chce koniecznie sprzedać mienie, wywiązując się z uchwały Rady Miejskiej podjętej w 2011 roku.
Przepisy Ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami pozwalają obniżyć cenę zbywanej nieruchomości w drugim przetargu. Zgodnie z Art. 67 ust.2 pkt 2) cenę wywoławczą w drugim przetargu można ustalić w wysokości niższej niż wartość nieruchomości, jednak nie niższej niż 50 % tej wartości. Nie ma więc dyspozycji do obligatoryjnej 50% obniżki. To jest minimalny dopuszczalny przepisami próg. Czy radni miejscy wyrażając zgodę na zbycie miejskich nieruchomości zgadzają się na takie minimalne transakcje? Oburza mnie taki minimalizm przy sprzedaży mienia publicznego! Byłem i jestem nadal zdecydowanym przeciwnikiem takiego traktowania mienia gminnego i powiatowego.
Pewien radny miejski, którego godność przemilczę bo szanuję seniorów, oznajmił mi, że działkę miejską na Kuznocinie powinno się oddać za darmo, żeby tylko ktoś chciał ją wziąć. Jeśli tak myślą "pierwsze skrzypce" w jednobrzmiącej kapeli popleczników, to jak myśli ta władza?
może byłoby zasadnym zweryfikować plany Miasta odnośnie inwestycji w centrum Miasta do obecnej sytuacji ekonomicznej Kraju,obecnych oczekiwań Mieszkańców Sochaczewa i rozsądku,a nie tkwić w planach mocno stęchłych.Pomyślmy nad Nowoczesnym Miastem dla Młodych energicznych a nie planowaniu odbudowy Starówki której nigdy niebyło i niebędzie , a fortuna na planowanie i prywatne ambicje Planistów jest trwoniona.Do przemyślenia!.Lepiej zawrócić w połowie drogi niż brnąć w nicość i beznadziejne plany bez realnej możliwości realizacji i znalezienia Inwestora-dość tej hipokryzji !
Pisałem wcześniej o transakcjach miejskich za pół ceny w przypadku nieruchomości na Kuznocinie i przy ul. Fabrycznej. No i mamy efekt krytyki. Aby mieszkańcy nie dali wiary temu co pisałem, dokonano korekty ogłoszenia na stronie miejskiej! Zniknęła informacja o pierwotnej cenie obu nieruchomości w wysokości 1,2 mln zł i obniżeniu jej o 50%. A po co mieszkańcom ta wiedza? Więc teraz jest tylko informacja o cenie 600 tys. zł. Oto jak działa miejska propaganda! To jest rzetelna informacja dla mieszkańców!
Nikt nie kupi? Za połowę ceny?Uzbrojona działka w mieście o powierzchni 6061 m2 z piętrowym budynkiem o powierzchni użytkowej niemal 1280m2. Na transakcji miasto zarobi 610.000 zł. Ja postawiłbym pytanie decydentom w UM ile miasto bezpowrotnie straciło na tej transakcji? Kto pozbywa się majątku w trudnych czasach i z jakiego powodu?
Poniżej wklejam mój post zamieszczony pod artykułem o sprzedaży dawnej siedziby MOPS-u. Jeśli chcą Panowie merytorycznie podyskutować to czekam na komentarze...
Z doświadczenia zawodowego wiem (zajmuję się szeroko rozmumianym zarządzaniem nieruchomościami), że akurat ten budynek w obecnym stanie i obecnych realiach czasowych (nie znam dokładnie jego stanu techniczego bo nie mam wglądu w ekspertyzy techniczne ale znam go z obserwacji, zarówno od zewnątrz jak i od wewnątrz) jest nic nie wart i dodatkowo zaniża wartość działki na której jest umieszczony.
610 000zł za 6061m2 daje wartość 100,64zł/m2. Jest to cena, za grunt z przeznaczeniem pod handel i usługi, położony może nie w centrum miasta ale w ciekawej okolicy, moim zdaniem nieco za niska. Zapewne jest to spowodowane właśnie tym, że działka zabudowana jest budynkiem w złym stanie technicznym, nieprzystającym do dzisiejszych realiów. Wielce prawdopodobne, że nabywca będzie chciał rozebrać ten budynek (bardzo duże koszty które determinują obniżenie ceny gruntu) ponieważ obecnie rzadko kto decyduje się na przebudowę/rozbudowę/adaptację itp. ze względu na nieopłacalność takich działań.
Sam zawodowo zajmowałem się ostatnio przetargiem na bardzo atrakcyjną działkę, która niestety zabudowana była dużym, starym budynkiem w złym stanie technicznym. Na nic wyceny rzeczoznawców itp. ponieważ żelazna zasada mówi o tym, że coś jest warte tyle ile ktoś za to zapłaci. Inna sprawa - czy wydatek 11 750zł w skali roku + ewentualne wydatki na przynajmniej podtrzymanie obecnego stanu technicznego tego budynku są dla miasta aż tak znaczące, że nie można wstrzymać się ze sprzedażą i ustanowić nieco wyższą cenę sprzedaży? Proponowane pierwotnie przez miasto 1 200 000zł daje 197,99zł, co jest już moim zdaniem dobrą ceną biorąc pod uwagę ten stary budynek. Z drugiej strony ile można czekać? Sam nie wiem...
Panie Rebuz, zgadzam się z Pańską oceną. 50% przecena jaką zastosowało miasto jest dopuszczalna przez przepisy, ale z punktu widzenia zarządzania mieniem publicznym nieracjonalna. Zgłosił się tylko jeden kupiec i za 10 tys. zł więcej, jednym postąpieniem, nabył taki atrakcyjny teren. Ta część miasta ze względu na sąsiadujące obiekty handlowe i osiedle mieszkaniowe stała się atrakcyjna, więc działka została marnie sprzedana.Należało poczekać na lepszy czas na sprzedaż, a tymczasem dokładając te kilkanaście tysięcy rocznie, obiekt mógł z powodzeniem służyć NGOsom, które borykają się z brakiem lokali. Centrum szkoleniowe dla organizacji pozarządowych na bazie Miejskiego Centrum Informacji było planowane w nowych pomieszczeniach Kramnic, ale MCI zlikwidowano, a co zostało z pierwotnego pomysłu to się wkrótce okaże.
Sprzedaż jakichkolwiek nieruchomości w obecnym czasie przez kogokolwiek jest nieuzasadnione ekonomicznie.Teraz sprzedają ci co mają nóż na gardle, a kupują łowcy okazji.Jeśli ktoś chce uzyskać dobrą cenę musi czekać,ale to dobry czas dla tych co mają kasę i prawdopodobnie ktoś taki kupi te włości, ale poczeka jeszcze na przecenę.
Przepraszam, ale ta transakcja już się stała faktem. Już nikt nie poczeka na kolejną obniżkę, gdyż działkę sprzedano za maksymalnie obniżoną cenę! To był dla kogoś dobry Mikołaj!
Dochody majątkowe zaplanowane w budżecie 2012 na koniec III kwartału wynosiły 9.318.084 zł, a na dzień 30.10.2012 r. wykonanie wyniosło 4.126.099 zł, tj. 44,3% planu.Czy sprzedaż działki przy Fabrycznej za 50% ceny nie była próbą ratowania budżetu? I to nie tylko budżetu 2012 r., ale również wskaźników Wieloletniej Prognozy Finansowej na 2013! Niebawem się okaże!
Mamy strefę w Sochaczewie. Tylko patrzeć jak burmistrz zaproponuje Radzie Miejskiej, aby zhandlować te 6 ha. I na tym się nie skończy. Oby następne transakcje nie dochodziły do skutku za 50% wartości!
Następne działki miejskie będą sprzedawane. Teraz kolej na atrakcyjne nieruchomości na tyłach Urzędu Miejskiego. Czy zostaną zagospodarowane zgodnie z koncepcją opracowaną wcześniej przez poprzednie władze miejskie? Wyburzone zostały baraki, zaprojektowana została nowa uliczka, wydzielone zostały nowe działki pod uzupełniającą zabudowę. I co dalej p.burmistrzowie: Osiecki i Wachowski?To będzie następny test dla obu burmistrzów przed zamierzaną próbą sprzedaży części parku miejskiego pod pierzeję rynku. A co z wysypiskiem na Kuznocinie, którego nie udało się miastu sprzedać za 50% ceny? Dlaczego zaniechano starań o pieniądze na rekultywację tego terenu?
W sierpniu 2012 roku pisałem:Zaskakuje milczenie radnych w tej kwestii, a może niewiedza. Próba sprzedaży nieruchomości miejskich (pierzei, pól czerwonkowskich) bez zachowania procedur (najpierw uchwała rady gminy w sprawie sprzedaży, itd.) to ewidentny art. 231 KK., przed czym przestrzegam!Dodam, że radni są również tolerancyjni wobec burmistrza w kwestii sprawowanego nadzoru właścicielskiego w spółkach miejskich, a także, póki co, jego nieznanej interpretacji "ustawy kominowej" ( do obecnej chwili nie odpowiedział na mój list otwarty z dnia 31.03.2012 r.).Trochę się zmieniło. Burmistrz poczytał o ustawie kominowej, uwagi uwzględnił, ale dziękuję przez gardło mu nie przejdzie! Aby nie być w kolizji z art.231 zdjęto też zaraz ogłoszenie o sprzedaży działki przy Olimpijskiej. Burmistrz teraz przypomniał sobie po co kowal ma szczypce i jutro Rada Miejska ma pole do popisu. Zapamiętajcie ten dzień - 5.03.2013, ma być podjęta decyzja o sprzedaży 6 ha przy MOSiR, czyli coś co nie powinno się zdarzyć. Ale łatwo przyszło, łatwo pójdzie!
5.03.2013, głosami Forum Samorządowego i PiS podjęto decyzję o sprzedaży działki - 6 ha przy MOSiR, grzebiąc tym samym plany wybudowania kolejnych obiektów sportowych. Ponoć rząd tworząc tam podstrefę przemysłową oszacował i obiecał 200 miejsc pracy. Obiecanki cacanki...
Panie Jerzy jak czytam Pana wypowiedzi to zastanawiam się, gdzie zaczyna się polityka, a kończy zdrowy rozsądek. Mieszkańcy Sochaczewa oczekują pracy jak im to Państwo zapewnicie to będą środki na rekreację. Dla mnie ważniejsze jest, aby powstały nowe miejsca pracy, bo co mi powiedzmy z hali sportowej jak nie będę miał pieniążków na jedzenie? Miasto utworzyło podstrefę w najlepszej specjalnej strefie ekonomicznej i to jest naprawdę bardzo pozytywna sprawa, a jak się uda sprowadzić inwestora to będzie ewidentny sukces, bo przypomnę jeszcze raz mieszkańcy oczekują nowych miejsc pracy i trzeba próbować im takie miejsca stworzyć. Rozwoju gminy nie nakręcą nowe obiekty sportowe, ale właśnie nowe miejsca pracy. I tak doświadczony samorządowiec powinien takie rzeczy wiedzieć ;-), a więc obstawiam politykę, która powinna w takich sprawach być naprawdę na drugim planie.
W Sochaczewie są obiekty sportowe, które należy wyremontować, jak to ma miejsce we wszystkich okolicznych miastach, a nawet wioskach. Ostatnio byłem w Nieborowie i przejeżdżałem obok stadionu, pięknie wyremontowany, zachowana estetyka wokół obiektu. Jak widać można tylko trzeba chcieć. Po co w Sochaczewie kolejny obiekt sportowy ?
Zresztą obecny burmistrz obiecał remont stadionu Orkana, włącznie z budową nowej trybuny w miejscu starej wraz z budową dachu. I co, nic !!! Obiecanki cacanki !!!
Tak na marginesie. Ten kto podjął decyzje o budowie hali sportowej na Orkanie w obecnej funkcjonalności, powinien za kare i na własny koszt ja teraz rozbudować. To samo dotyczy pomysłu z "namiotem" pod lodowisko, skoro bogatsze miasta wybierają tańszą oferte czyli lodowiska na świeżym powietrzu. Ale u nas na bogato, ciekawe czyj to był pomysł, głupi pomysł.
Panie Sobiesiak w bajki o miejscach pracy obiecywanych przez złotoustych decydentów kiedyś w starostwie, a teraz w mieście, nie wierzyłem i nie wierzę. Nie znaczy to, że nie doceniam ich potrzeby i znaczenia dla mieszkańców Sochaczewa. To dwie różne sprawy! Do wszystkieryskitofajnechlopaki3: Halę na Orkanie w obecnej funkcjonalności wybudowano jeszcze w PRLu. Ta obok MOSiRu miała być wielofunkcyjnym obiektem XXI wieku. Lodowisko od początku było moim oczkiem w głowie. Do dachu nad lodowiskiem też się przyznaję, bo chodziło o to, aby ten obiekt mógł być wykorzystywany przez cały rok. I tak jest. Myślałem o trwalszej konstrukcji, ale rozeszło się o kasę.
Co do tańszych niezadaszonych wersji lodowisk w bogatszych miastach, to mam odmienne zdanie. Potwierdzają to doświadczenia samorządów, które wybrały tę niby droższą wersję. Utrzymanie stałej niskiej temperatury na niezadaszonym lodowisku wymaga niemal ciągłej pracy agregatu mrożącego. Koszt energii elektrycznej zasilającej agregat jest głównym kosztem w okresie funkcjonowania obiektu. Zadaszone lodowisko ma swój mikroklimat, izolowany od wiatru i wydatnie zmniejsza obciążenie agregatu.
Co do tańszych niezadaszonych wersji lodowisk w bogatszych miastach, to mam odmienne zdanie. Potwierdzają to doświadczenia samorządów, które wybrały tę niby droższą wersję. Utrzymanie stałej niskiej temperatury na niezadaszonym lodowisku wymaga niemal ciągłej pracy agregatu mrożącego. Koszt energii elektrycznej zasilającej agregat jest głównym kosztem w okresie funkcjonowania obiektu. Zadaszone lodowisko ma swój mikroklimat, izolowany od wiatru i wydatnie zmniejsza obciążenie agregatu.
Zgadzam się z Panem Jerzym, co do lodowiska, ale ciut większe można było wybudować. Panie Jerzy nie wiem skąd taka mała wiara w miejsca pracy. Trzeba myśleć pozytywnie, bo coś się w tej materii dzieje. Ja trzymam kciuki za powodzenie tych działań, bo polityka powinna zejść na drugi plan w tak newralgicznych sprawach.
Były Pan Vice Burmistrz jest bardzo troliskiwy o mienie miasta . Nie przeszkodziło mu to w czasie jego urzędowania przekazywania za bezcen majatku PEC-u do Geotermii Mazowieckiej . To własnie w wyniku tych działań nie mamyn szans na mniejsze ceny za CO i CW .
Proszę nie pisać bzdur. Geotermia nie jest obcym podmiotem. To samorządowa spółka akcyjna w której udziałowcem jest m.in. miasto Sochaczew oraz w niewielkim procencie PEC. Geotermia ogrzewa cały Chodaków i póki co jest tańszym od PEC producentem ciepła i nie dlatego, że przejęła nieczynną kotłownię od PEC obok jej siedziby. Decyzje o współpracy z Geotermią zapadły przed burmistrzem Czubackim i dla północnej części Sochaczewa były dobre. Wówczas zapadły też decyzje o budowie kotłowni olejowych w mieście, które w konsekwencji wywindowały ceny ciepła. Za burmistrza Czubackiego spółki ze soba trochę współpracowały i myślę, że jest tak nadal.Proszę posługiwać się faktami i przykładami, które potwierdziłyby słowa o naszych działaniach na szkodę miasta, a nie frazesami bez pokrycia.
Głośno ostatnio o sprzedaży nieruchomości w mieście. Czy hasło: łatwo przyszło, łatwo poszło będzie wyróżnikiem tej kadencji władz miejskich? Czy poszukiwania inwestorów usprawiedliwią sprzedaż gruntów miejskich? Czy drugi przetarg na 11 ha na Kuznocinie nie jest powodem do alarmu?
Wśród wielu zamieszczonych na stronie internetowej Łatwo przyszło, łatwo poszło? Szansa dla inwestorów? znajdują się grunty miejskie na które nie ma jeszcze uchwał Rady Miejskiej, przeznaczających te nieruchomości na sprzedaż. Dotyczy to Pól Czerwonkowskich (6 ha) i Południowej Pierzei Rynku (2 ha).
Co za czasy, poprzednicy grunty kupili, obecna władza miejska w pośpiechu je sprzedaje, ignorując przy tym rolę organu uchwałodawczego. Mieszkańcy miasta powinni być zadowoleni bo zamiast kontynuacji prac związanych z budową nowej drogi północ-południe, nowego systemu zagospodarowania odpadów czy zagospodarowaniem terenów nad Bzurą, mają przez całe lato imprezy na pl. Kościuszki. A gdzie pragnienie środowisk sportowych miasta, związanych z budową nowego stadionu, tak mocno artykułowane przed końcem poprzedniej kadencji?
Bulwersuje mnie mocno postawa władz miejskich odnośnie działki na Kuznocinie (11 ha). Kiedyś, do ok.2000 r. działało tam nielegalne wysypisko miejskie na wydzierżawionym, prywatnym terenie. Kiedy przyszedł czas zwrotu działki właścicielowi, okazało się, że miasto nie ma szans na spełnienie zawartej w umowie dzierżawy deklaracji oddania terenu po wykonaniu rekultywacji. Wysypisko zasypane było warstwą ziemi, czego nie można było uznać za przeprowadzoną rekultywację. Wówczas już ekipa burmistrza Czubackiego, chcąc uchronić miasto od wypłacenia wysokich odszkodowań, porozumiała się z właścicielem terenu i odkupiła go za kwotę 1 mln zł. W ten sposób miasto zyskało czas, aby przygotować solidny wniosek unijny na rekultywację tego terenu oraz ewentualne przeznaczenie go w perspektywie na sporty motorowe, jako alternatywę dla toru motocrosowego nad Bzurą. W przypadku konserwacji wzgórza zamkowego konserwator zabytków wyklucza funkcjonowanie w jego sąsiedztwie toru. O przyszłych planach informowani byli działacze klubu "Szarak". Rada Miejska godząc się na sprzedaż tego terenu liczyła zapewne przynajmniej na odzyskanie 1 mln zł. Pierwszy przetarg opiewał na kwotę 1,2 mln zł. Nie było zainteresowania. Przepisy mówią, że przy drugim przetargu można obniżyć cenę nie niżej niż do 50%. Teraz miasto ogłosiło drugi przetarg, który rostrzygnie się 30 sierpnia 2012 r., obniżając maksymalnie cenę do 600 tys.zł! Czyli godząc się na 400 tys.zł mniej, niż wydało na kupno tej działki! Co za świetny interes! Czy któryś z burmistrzów lub radnych sprzedałby tak swój prywatny grunt? Apeluję o rozsądek!!! Jeżeli brak jest pomysłu na sensowne zagospodarowanie tego terenu, zostawcie to innym. Pozostanie Wam przynajmniej satysfakcja, że nie popełniliście błędu jak kiedyś inni decydenci powiatowi w przypadku 54 ha pól szkolnych.
Jakże Cię Jerzyku postępowanie burmistrza zgorszyło, poniosło
Za Czuba i Ciebie do sprzedaży Bzury omal że nie doszło!!!
Nie jednemu menelowi wielka rzecz się marzy
Zyskać tanie wino z dóbr rodzinnej wysprzedaży
Młodym wilkom kasy- wciąż mało i mało
Dziś wszystko sprzedają co po starych wyjadaczach zostało
Nie ma szabatu ani świętości dla tej kasy
Pod siekierę iść mają, Gojów parki i lasy
Takie czasów, przewrotności ludzkiej dzieje
Gołodupiec buduje markety, pierzeje
Nie miejsca to pracy a Konsumpcyjna Dojna Krowa
Powstać ma blaszana wielkopowierzchniowa
jak ,,Chama Stodoła Galeria Bykowa
pod przewrotną nazwą ,,Mleczarnia Nowa’’
Dla pierzei pieniądza zachłanność Judaszowa pokusa
Przeniósł i Dobrodziej do kąta Zbawiciela Jezusa Chrystusa
Złote Cielce Pierzei Ostoją u wrót kościoła stoją
Starszym braciom Ostoje pierzeje nie parki
Będą trzepać w tych swoich marketach
złotówki euro, ruble, franki i marki
…………………………………….jansoch
Jakże Cię Jerzyku postępowanie burmistrza zgorszyło, poniosło
Za Czuba i Ciebie do sprzedaży Bzury omal że nie doszło!!!
Nie jednemu menelowi wielka rzecz się marzy
Zyskać tanie wino z dóbr rodzinnej wysprzedaży
Młodym wilkom kasy- wciąż mało i mało
Dziś wszystko sprzedają co po starych wyjadaczach zostało
Nie ma szabatu ani świętości dla tej kasy
Pod siekierę iść mają, Gojów parki i lasy
Takie czasów, przewrotności ludzkiej dzieje
Gołodupiec buduje markety, pierzeje
Nie miejsca to pracy a Konsumpcyjna Dojna Krowa
Powstać ma blaszana wielkopowierzchniowa
jak ,,Chama Stodoła Galeria Bykowa
pod przewrotną nazwą ,,Mleczarnia Nowa’’
Dla pierzei pieniądza zachłanność Judaszowa pokusa
Przeniósł i Dobrodziej do kąta Zbawiciela Jezusa Chrystusa
Złote Cielce Pierzei Ostoją u wrót kościoła stoją
Starszym braciom Ostoje pierzeje nie parki
Będą trzepać w tych swoich marketach
złotówki euro, ruble, franki i marki
…………………………………….jansoch
Rany boskie, nie da się tego dziadostwa czytać, pisz może lepiej do szuflady, co?
Popieram przedmówce.
Niektórymi wypocinami lepiej się nie dzielić.
A tak obserwując poczynania obecnego burmistrza to rzeczywiście wygląda jakby chciał sprzedać wszystko co się rusza i nie rusza w Sochaczewie, a potem pewnie przed niechybną porażką w wyborach wypłaci sobie wieeeeelką premię za zwiększenie aktywów miasta.
Może jednak czas poszukać czegoś w Żyrardowie czy w Grodzisku.
popieram
Władze miasta narobiły kiedyś ekologicznego bałaganu na tej 11 ha działce na Kuznocinie, która teraz jest własnością miejską. Dla mnie oczywistym jest, że kolejne władze powinny pozyskać pieniądze na zrekultywowanie terenu po nielegalnym wysypisku, przebrnąć niełatwe procedury administracyjne dla tego terenu i zakończyć sprawę. A co obserwujemy? Ucieczkę od problemu i kuszenie potencjalnych nabywców wielką przeceną byle tylko komuś wcisnąć ten gorący kartofel.
600 tys. zł za 11 ha, to banalnie niska cena! Ale problemu rekultywacji boją się obecne władze, bo pozyskać pieniądze z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska wcale nie jest łatwo. Więc myślenie o przyszłości tego ciekawego terenu paraliżuje strach i brak wizji. Ceną za taka postawę będzie utrata 400 tys. zł w bilansie budżetu miejskiego! Czy Sochaczew na to stać?
Po sprzedaży części Parku na wybudowanie pierzei wszystko się wyrówna! Pytanie czy tak powinna wyglądać gospodarka miejskimi terenami, pozostawiam bez odpowiedzi.
Karol
Zaskakuje milczenie radnych w tej kwestii, a może niewiedza. Próba sprzedaży nieruchomości miejskich (pierzei, pól czerwonkowskich) bez zachowania procedur (najpierw uchwała rady gminy w sprawie sprzedaży, itd.) to ewidentny art. 231 KK., przed czym przestrzegam!Dodam, że radni są również tolerancyjni wobec burmistrza w kwestii sprawowanego nadzoru właścicielskiego w spółkach miejskich, a także, póki co, jego nieznanej interpretacji "ustawy kominowej" ( do obecnej chwili nie odpowiedział na mój list otwarty z dnia 31.03.2012 r.).
Panie Jerzy jest Pan obserwatorem i recenzentem samorządu miejskiego i burmistrza.Dzięki temu dowiadujemy się wielu ciekawych rzeczy, więc ja osobiście za to Panu dziękuję.Jako radny powiatowy ma Pan napewno bardzo dużą wiedzę na temat Powiatu ale niestety tą wiedzą sie Pan nie dzieli.A przecież z powiatem wiąże się wiele spraw w naszym mieście np.Czemu światła na gawłowskiej a nie rondo,dlaczego Trojanowska jest jak ser szwajcarski,czemu parking przy starostwie jest zamknięty dla klientów kolei itp.Proszę o większą aktywność w sprawach dotyczacych powiatu bo wytykanie błędów (dla mnie słusznych) urzedowi miejskiemu i burmistrzowi morze być przez wielu uznane za stronnicze.
Panie Mefisto, rozumiem Pański niedosyt odnośnie komentowania spraw powiatowych i wrażenie mojej stronniczości. W sprawy miasta byłem bardzo zaangażowany przez ostatnie 8 lat i stąd moja troska o dalszy dobry ich bieg. W powiecie zdarzyło się wiele wątpliwych spraw wcześniej i wówczas wyraziłem mój krytyczny stosunek do nich. Obecnie skromne środki inwestycyjne powiatu, co jest wynikiem regulacji ustawowych, bardzo mocno ograniczają jego aktywność. Zarząd się stara, nie popełnia błędów, pozyskał środki finansowe na most, na niektóre drogi. Popieram takie działania. Nie krytykuje ich opozycja powiatowa, dlaczego miałbym to robić ja, funkcjonujący między koalicją a opozycją?W kwestii świateł na Gawłowskiej. Budowa ronda wymagałaby ingerencji w grunty prywatne. W Chodakowie ingerowano tylko w grunty miejskie, a rondo mimo zmasowanej krytyki okazało się bardzo dobrym rozwiązaniem. Wykupy gruntów wymagałyby zgody właścicieli, dodatkowych niemałych pieniędzy i czasu, a jak widać nawet realizacja świateł trwa już kilka lat. Budowa świateł jest zdecydowanie tańsza i prostsza. Jeśli nie zda egzaminu, trzeba będzie myśleć o rondzie.Ulica Trojanowska ma fatalną nawierzchnię i powiat ma tego świadomość. Kiedy budowano nowy most w Trojanowie, cały ruch z drogi wojewódzkiej był przeniesiony na drogę powiatową. Wiem, że zarówno radny wojewódzki, jak i starosta rozmawiają z marszałkiem o jego pomocy w naprawie zniszczonej nawierzchni, która prawdę mówiąc była w złej kondycji od dawna.
Parking przed starostwem jest otwierany przed 7.00 i wiele osób dojeżdżających koleją z niego korzysta. Godziny jego dostępności zostały rozszerzone po interwencji kilku radnych (byłem wśród nich). Jednak ilość pojazdów przy dworcu jest tak duża, że parking przed starostwem problemu nie rozwiąże, a tylko go złagodzi. Potrzebny jest Park&Ride, ale należy też poszukiwać innych rozwiązań. Temat od dawna leży mi na sercu.
W najbliższy czwartek 30 sierpnia b.r. zapadnie decyzja w sprawie sprzedaży. Jeśli ktoś się zgłosi, kupi nieruchomość już za 610 tys.zł. Miastu dramatycznie potrzebne są teraz pieniądze i gotowe jest stracić 400 tys.zł.! Radni nic już nie zrobią bo podjęli uchwałę i zgodzili się w ubiegłym roku na sprzedaż wysypiska do rekultywacji, tylko wówczas prawdopodobnie mówiono im o możliwości sprzedaży za cenę dwukrotnie wyższą (1 mln 200 tys.zł)!
5-6 zł za metr kw.? czy ja mogę kupić jakieś 2000 metrów?gdzieś tak na obrzeżach ,żeby nie na środku tego śmieciowiska?
zacytuję prasę
W innych miastach i okolicach jest taniej, choć wszędzie istnieją dysproporcje, zależnie od lokalizacji. Na przykład w Krakowie w dzielnicy Prądnik Biały metr kwadratowy działki potrafi kosztować 450 zł, podczas gdy w Nowej Hucie 123 zł. W Zabierzowie (okolice Krakowa) nie dziwią ceny dochodzące do 280 zł za m kw., podczas gdy w Wielkiej Wsi (też okolice Krakowa) jest to tylko 167 zł.
We Wrocławiu w dzielnicy Brochów lub Żerniki ceny działek dochodzą do 300 zł za metr kwadratowy, podczas gdy w położonych niedaleko miejscowościach Kąty Wrocławskie czy Oborniki Śląskie można kupić działkę budowlaną za mniej niż 100 zł za metr kwadratowy.
kurka wodna motyla noga ,muszę przeszukać skarpety i pomyśleć o większym zakupie na Kuznocinie
Nieruchomość składa się z 5 działek oznaczonych w księdze wieczystej, więc nabywca nie powinien mieć problemu ze zbyciem poszczególnych części:60/4 - 0,98 ha60/6 - 1,23 ha60/8 - 3,89 ha60/12 - 0,20 ha60/13 - 4,87 ha
http://www.sochaczew.pl/AppData/Files/og%C5%82oszenie%20II%20przetargu%2030.08.2012r..pdf
a co z przeznaczeniem Panie Jerzy?jakieś tereny rekreacyjne,sportowe,wodne-a budować się wolno?
Nieruchomość nie leży na obszarze gminy Miasto Sochaczew, więc na te pytania odpowiedzi należy szukać w Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Gminy Sochaczew. Wiem, że dla tego terenu nie ma obowiązującego planu zagospodarowania przestrzennego i dlatego pierwszym krokiem przed zamierzaną inwestycją będzie uzyskanie w Urzędzie Gminy decyzji wójta o warunkach zabudowy.
dzięki!
Czy ktoś wie jak poszła licytacja?
Urząd miasta powinien się pochwalić udaną transakcją
Burmistrz dobiera słowa do artykułu chwalącego zaradność miasta ;)
Podczas ostatniej Sesji Rady Miasta poruszyłem temat sprzedaży miejskich nieruchomości i braku informacji w BIP Urzędu Miejskiego o rozstrzygnięciach. Przemilczano, że działki na Kuznocinie nie udało się sprzedać.
Zaniepokoiło mnie stwierdzenie burmistrza podczas ostatniej sesji, że skoro radni miejscy zgodzili się na specjalną strefę ekonomiczną na polach czerwonkowskich, to oczywistą konsekwencją jest również sprzedaż 6 ha gruntów miejskich. Póki co strefy jeszcze nie ma, a oferta sprzedaży już wisi na stronie miejskiej. Komu tak się śpieszy?
Kolejna atrakcyjna okazja do kupna miejskiej działki. Tym razem przy ul. Fabrycznej. Pierwszy przetarg przy cenie wywoławczej 1,2 mln zł nie wyłonił kupca, więc w drugim podejściu, wyznaczonym na Mikołaja - 6 grudnia 2012 r. obniżono cenę o 50%! Wygląda, że miasto nie szuka dobrych pieniędzy, a chce koniecznie sprzedać mienie, wywiązując się z uchwały Rady Miejskiej podjętej w 2011 roku.
Przepisy Ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami pozwalają obniżyć cenę zbywanej nieruchomości w drugim przetargu. Zgodnie z Art. 67 ust.2 pkt 2) cenę wywoławczą w drugim przetargu można ustalić w wysokości niższej niż wartość nieruchomości, jednak nie niższej niż 50 % tej wartości. Nie ma więc dyspozycji do obligatoryjnej 50% obniżki. To jest minimalny dopuszczalny przepisami próg. Czy radni miejscy wyrażając zgodę na zbycie miejskich nieruchomości zgadzają się na takie minimalne transakcje? Oburza mnie taki minimalizm przy sprzedaży mienia publicznego! Byłem i jestem nadal zdecydowanym przeciwnikiem takiego traktowania mienia gminnego i powiatowego.
Pewien radny miejski, którego godność przemilczę bo szanuję seniorów, oznajmił mi, że działkę miejską na Kuznocinie powinno się oddać za darmo, żeby tylko ktoś chciał ją wziąć. Jeśli tak myślą "pierwsze skrzypce" w jednobrzmiącej kapeli popleczników, to jak myśli ta władza?
może byłoby zasadnym zweryfikować plany Miasta odnośnie inwestycji w centrum Miasta do obecnej sytuacji ekonomicznej Kraju,obecnych oczekiwań Mieszkańców Sochaczewa i rozsądku,a nie tkwić w planach mocno stęchłych.Pomyślmy nad Nowoczesnym Miastem dla Młodych energicznych a nie planowaniu odbudowy Starówki której nigdy niebyło i niebędzie , a fortuna na planowanie i prywatne ambicje Planistów jest trwoniona.Do przemyślenia!.Lepiej zawrócić w połowie drogi niż brnąć w nicość i beznadziejne plany bez realnej możliwości realizacji i znalezienia Inwestora-dość tej hipokryzji !
Pisałem wcześniej o transakcjach miejskich za pół ceny w przypadku nieruchomości na Kuznocinie i przy ul. Fabrycznej. No i mamy efekt krytyki. Aby mieszkańcy nie dali wiary temu co pisałem, dokonano korekty ogłoszenia na stronie miejskiej! Zniknęła informacja o pierwotnej cenie obu nieruchomości w wysokości 1,2 mln zł i obniżeniu jej o 50%. A po co mieszkańcom ta wiedza? Więc teraz jest tylko informacja o cenie 600 tys. zł. Oto jak działa miejska propaganda! To jest rzetelna informacja dla mieszkańców!
Kto na Mikołaja kupi od miasta nieruchomość (działka+obiekt) przy ul.Fabrycznej? Tylko 600 tys. zł!
nikt niekupi bo to Miasto umiera
Nikt nie kupi? Za połowę ceny?Uzbrojona działka w mieście o powierzchni 6061 m2 z piętrowym budynkiem o powierzchni użytkowej niemal 1280m2. Na transakcji miasto zarobi 610.000 zł. Ja postawiłbym pytanie decydentom w UM ile miasto bezpowrotnie straciło na tej transakcji? Kto pozbywa się majątku w trudnych czasach i z jakiego powodu?
PANIKA BUDŻETOWA.Łatwiej sprzedać usprawiedliwiając kosztami utrzymania ,niż szukać skutecznie najemców.
Poniżej wklejam mój post zamieszczony pod artykułem o sprzedaży dawnej siedziby MOPS-u. Jeśli chcą Panowie merytorycznie podyskutować to czekam na komentarze...
Z doświadczenia zawodowego wiem (zajmuję się szeroko rozmumianym zarządzaniem nieruchomościami), że akurat ten budynek w obecnym stanie i obecnych realiach czasowych (nie znam dokładnie jego stanu techniczego bo nie mam wglądu w ekspertyzy techniczne ale znam go z obserwacji, zarówno od zewnątrz jak i od wewnątrz) jest nic nie wart i dodatkowo zaniża wartość działki na której jest umieszczony.
610 000zł za 6061m2 daje wartość 100,64zł/m2. Jest to cena, za grunt z przeznaczeniem pod handel i usługi, położony może nie w centrum miasta ale w ciekawej okolicy, moim zdaniem nieco za niska. Zapewne jest to spowodowane właśnie tym, że działka zabudowana jest budynkiem w złym stanie technicznym, nieprzystającym do dzisiejszych realiów. Wielce prawdopodobne, że nabywca będzie chciał rozebrać ten budynek (bardzo duże koszty które determinują obniżenie ceny gruntu) ponieważ obecnie rzadko kto decyduje się na przebudowę/rozbudowę/adaptację itp. ze względu na nieopłacalność takich działań.
Sam zawodowo zajmowałem się ostatnio przetargiem na bardzo atrakcyjną działkę, która niestety zabudowana była dużym, starym budynkiem w złym stanie technicznym. Na nic wyceny rzeczoznawców itp. ponieważ żelazna zasada mówi o tym, że coś jest warte tyle ile ktoś za to zapłaci. Inna sprawa - czy wydatek 11 750zł w skali roku + ewentualne wydatki na przynajmniej podtrzymanie obecnego stanu technicznego tego budynku są dla miasta aż tak znaczące, że nie można wstrzymać się ze sprzedażą i ustanowić nieco wyższą cenę sprzedaży? Proponowane pierwotnie przez miasto 1 200 000zł daje 197,99zł, co jest już moim zdaniem dobrą ceną biorąc pod uwagę ten stary budynek. Z drugiej strony ile można czekać? Sam nie wiem...
Panie Rebuz, zgadzam się z Pańską oceną. 50% przecena jaką zastosowało miasto jest dopuszczalna przez przepisy, ale z punktu widzenia zarządzania mieniem publicznym nieracjonalna. Zgłosił się tylko jeden kupiec i za 10 tys. zł więcej, jednym postąpieniem, nabył taki atrakcyjny teren. Ta część miasta ze względu na sąsiadujące obiekty handlowe i osiedle mieszkaniowe stała się atrakcyjna, więc działka została marnie sprzedana.Należało poczekać na lepszy czas na sprzedaż, a tymczasem dokładając te kilkanaście tysięcy rocznie, obiekt mógł z powodzeniem służyć NGOsom, które borykają się z brakiem lokali. Centrum szkoleniowe dla organizacji pozarządowych na bazie Miejskiego Centrum Informacji było planowane w nowych pomieszczeniach Kramnic, ale MCI zlikwidowano, a co zostało z pierwotnego pomysłu to się wkrótce okaże.
Sprzedaż jakichkolwiek nieruchomości w obecnym czasie przez kogokolwiek jest nieuzasadnione ekonomicznie.Teraz sprzedają ci co mają nóż na gardle, a kupują łowcy okazji.Jeśli ktoś chce uzyskać dobrą cenę musi czekać,ale to dobry czas dla tych co mają kasę i prawdopodobnie ktoś taki kupi te włości, ale poczeka jeszcze na przecenę.
Przepraszam, ale ta transakcja już się stała faktem. Już nikt nie poczeka na kolejną obniżkę, gdyż działkę sprzedano za maksymalnie obniżoną cenę! To był dla kogoś dobry Mikołaj!
A więc to była okazyjna cena,oczywiście dla kupującego.
Dochody majątkowe zaplanowane w budżecie 2012 na koniec III kwartału wynosiły 9.318.084 zł, a na dzień 30.10.2012 r. wykonanie wyniosło 4.126.099 zł, tj. 44,3% planu.Czy sprzedaż działki przy Fabrycznej za 50% ceny nie była próbą ratowania budżetu? I to nie tylko budżetu 2012 r., ale również wskaźników Wieloletniej Prognozy Finansowej na 2013! Niebawem się okaże!
Upłynął miesiąc od transakcji, a burmistrz milczy. Często chwali się nawet zamiarami, a tu mamy do czynienia z faktami i nic. Cisza!
Mamy strefę w Sochaczewie. Tylko patrzeć jak burmistrz zaproponuje Radzie Miejskiej, aby zhandlować te 6 ha. I na tym się nie skończy. Oby następne transakcje nie dochodziły do skutku za 50% wartości!
Następne działki miejskie będą sprzedawane. Teraz kolej na atrakcyjne nieruchomości na tyłach Urzędu Miejskiego. Czy zostaną zagospodarowane zgodnie z koncepcją opracowaną wcześniej przez poprzednie władze miejskie? Wyburzone zostały baraki, zaprojektowana została nowa uliczka, wydzielone zostały nowe działki pod uzupełniającą zabudowę. I co dalej p.burmistrzowie: Osiecki i Wachowski?To będzie następny test dla obu burmistrzów przed zamierzaną próbą sprzedaży części parku miejskiego pod pierzeję rynku. A co z wysypiskiem na Kuznocinie, którego nie udało się miastu sprzedać za 50% ceny? Dlaczego zaniechano starań o pieniądze na rekultywację tego terenu?
W sierpniu 2012 roku pisałem: Zaskakuje milczenie radnych w tej kwestii, a może niewiedza. Próba sprzedaży nieruchomości miejskich (pierzei, pól czerwonkowskich) bez zachowania procedur (najpierw uchwała rady gminy w sprawie sprzedaży, itd.) to ewidentny art. 231 KK., przed czym przestrzegam!Dodam, że radni są również tolerancyjni wobec burmistrza w kwestii sprawowanego nadzoru właścicielskiego w spółkach miejskich, a także, póki co, jego nieznanej interpretacji "ustawy kominowej" ( do obecnej chwili nie odpowiedział na mój list otwarty z dnia 31.03.2012 r.).Trochę się zmieniło. Burmistrz poczytał o ustawie kominowej, uwagi uwzględnił, ale dziękuję przez gardło mu nie przejdzie! Aby nie być w kolizji z art.231 zdjęto też zaraz ogłoszenie o sprzedaży działki przy Olimpijskiej. Burmistrz teraz przypomniał sobie po co kowal ma szczypce i jutro Rada Miejska ma pole do popisu. Zapamiętajcie ten dzień - 5.03.2013, ma być podjęta decyzja o sprzedaży 6 ha przy MOSiR, czyli coś co nie powinno się zdarzyć. Ale łatwo przyszło, łatwo pójdzie!
dziwie się że za te poczynania to osiecki jeszcze jest burmistrzem.
5.03.2013, głosami Forum Samorządowego i PiS podjęto decyzję o sprzedaży działki - 6 ha przy MOSiR, grzebiąc tym samym plany wybudowania kolejnych obiektów sportowych. Ponoć rząd tworząc tam podstrefę przemysłową oszacował i obiecał 200 miejsc pracy. Obiecanki cacanki...
Panie Jerzy jak czytam Pana wypowiedzi to zastanawiam się, gdzie zaczyna się polityka, a kończy zdrowy rozsądek. Mieszkańcy Sochaczewa oczekują pracy jak im to Państwo zapewnicie to będą środki na rekreację. Dla mnie ważniejsze jest, aby powstały nowe miejsca pracy, bo co mi powiedzmy z hali sportowej jak nie będę miał pieniążków na jedzenie? Miasto utworzyło podstrefę w najlepszej specjalnej strefie ekonomicznej i to jest naprawdę bardzo pozytywna sprawa, a jak się uda sprowadzić inwestora to będzie ewidentny sukces, bo przypomnę jeszcze raz mieszkańcy oczekują nowych miejsc pracy i trzeba próbować im takie miejsca stworzyć. Rozwoju gminy nie nakręcą nowe obiekty sportowe, ale właśnie nowe miejsca pracy. I tak doświadczony samorządowiec powinien takie rzeczy wiedzieć ;-), a więc obstawiam politykę, która powinna w takich sprawach być naprawdę na drugim planie.
W Sochaczewie są obiekty sportowe, które należy wyremontować, jak to ma miejsce we wszystkich okolicznych miastach, a nawet wioskach. Ostatnio byłem w Nieborowie i przejeżdżałem obok stadionu, pięknie wyremontowany, zachowana estetyka wokół obiektu. Jak widać można tylko trzeba chcieć.
Po co w Sochaczewie kolejny obiekt sportowy ?
Zresztą obecny burmistrz obiecał remont stadionu Orkana, włącznie z budową nowej trybuny w miejscu starej wraz z budową dachu. I co, nic !!! Obiecanki cacanki !!!
Tak na marginesie. Ten kto podjął decyzje o budowie hali sportowej na Orkanie w obecnej funkcjonalności, powinien za kare i na własny koszt ja teraz rozbudować. To samo dotyczy pomysłu z "namiotem" pod lodowisko, skoro bogatsze miasta wybierają tańszą oferte czyli lodowiska na świeżym powietrzu.
Ale u nas na bogato, ciekawe czyj to był pomysł, głupi pomysł.
Panie Sobiesiak w bajki o miejscach pracy obiecywanych przez złotoustych decydentów kiedyś w starostwie, a teraz w mieście, nie wierzyłem i nie wierzę. Nie znaczy to, że nie doceniam ich potrzeby i znaczenia dla mieszkańców Sochaczewa. To dwie różne sprawy!
Do wszystkieryskitofajnechlopaki3:
Halę na Orkanie w obecnej funkcjonalności wybudowano jeszcze w PRLu. Ta obok MOSiRu miała być wielofunkcyjnym obiektem XXI wieku. Lodowisko od początku było moim oczkiem w głowie. Do dachu nad lodowiskiem też się przyznaję, bo chodziło o to, aby ten obiekt mógł być wykorzystywany przez cały rok. I tak jest. Myślałem o trwalszej konstrukcji, ale rozeszło się o kasę.
Co do tańszych niezadaszonych wersji lodowisk w bogatszych miastach, to mam odmienne zdanie. Potwierdzają to doświadczenia samorządów, które wybrały tę niby droższą wersję. Utrzymanie stałej niskiej temperatury na niezadaszonym lodowisku wymaga niemal ciągłej pracy agregatu mrożącego. Koszt energii elektrycznej zasilającej agregat jest głównym kosztem w okresie funkcjonowania obiektu. Zadaszone lodowisko ma swój mikroklimat, izolowany od wiatru i wydatnie zmniejsza obciążenie agregatu.
Co do tańszych niezadaszonych wersji lodowisk w bogatszych miastach, to mam odmienne zdanie. Potwierdzają to doświadczenia samorządów, które wybrały tę niby droższą wersję. Utrzymanie stałej niskiej temperatury na niezadaszonym lodowisku wymaga niemal ciągłej pracy agregatu mrożącego. Koszt energii elektrycznej zasilającej agregat jest głównym kosztem w okresie funkcjonowania obiektu. Zadaszone lodowisko ma swój mikroklimat, izolowany od wiatru i wydatnie zmniejsza obciążenie agregatu.
Zgadzam się z Panem Jerzym, co do lodowiska, ale ciut większe można było wybudować.
Panie Jerzy nie wiem skąd taka mała wiara w miejsca pracy. Trzeba myśleć pozytywnie, bo coś się w tej materii dzieje. Ja trzymam kciuki za powodzenie tych działań, bo polityka powinna zejść na drugi plan w tak newralgicznych sprawach.
Były Pan Vice Burmistrz jest bardzo troliskiwy o mienie miasta . Nie przeszkodziło mu to w czasie jego urzędowania przekazywania za bezcen majatku PEC-u do Geotermii Mazowieckiej . To własnie w wyniku tych działań nie mamyn szans na mniejsze ceny za CO i CW .
Obserwator
Proszę nie pisać bzdur. Geotermia nie jest obcym podmiotem. To samorządowa spółka akcyjna w której udziałowcem jest m.in. miasto Sochaczew oraz w niewielkim procencie PEC. Geotermia ogrzewa cały Chodaków i póki co jest tańszym od PEC producentem ciepła i nie dlatego, że przejęła nieczynną kotłownię od PEC obok jej siedziby. Decyzje o współpracy z Geotermią zapadły przed burmistrzem Czubackim i dla północnej części Sochaczewa były dobre. Wówczas zapadły też decyzje o budowie kotłowni olejowych w mieście, które w konsekwencji wywindowały ceny ciepła. Za burmistrza Czubackiego spółki ze soba trochę współpracowały i myślę, że jest tak nadal.Proszę posługiwać się faktami i przykładami, które potwierdziłyby słowa o naszych działaniach na szkodę miasta, a nie frazesami bez pokrycia.