Reklama

100-lecie ataków gazowych - dzień po

Wczoraj miałem przyjemność uczestniczyć w jednej z sympatyczniejszych i ciekawszych imprez ostatnich lat - rajdzie pieszym z okazji stulecia ataków gazowych pod Borzymówką, które miały miejsce równo sto lat temu.

Pierwszy na świecie atak z użyciem broni masowego rażenia. Tutaj, pod Sochaczewem. Na wyciągnięcie ręki.

Zebraliśmy się pod Muzeum - ogromny, kolorowy tłum, przeróżne mundury i sylwetki, mężczyźni i kobiety, pełne spektrum wieku, wojskowi i cywile, szarzy szeregowi i oficerowie w wymuskanych płaszczach... Niesamowite wrażenie, gdy nagle historia odżywa na naszych oczach.

Następnie przejazd autobusem do Borzymówki, na miejscu cmentarz - w zasadzie teraz bardziej "miejsce pochówku", cudem uratowane od zapomnienia dzięki życzliwości miejscowych i zapałowi garstki pasjonatów. Kilka słów gorzkiej historycznej prawdy, zapalenie zniczy. "Ojcze nasz" w czterech językach.

Reklama

A potem już tylko droga. Twarda i rozmiękła, sucha i mokra, prosta i wijąca się zakrętami. Kilka kroków urasta w dziesiątki, potem setki, tysiące. Przydrożne wierzby patrzą się obojętnie, jak nasza z początku zwarta, raźna kolumna zaczyna rozciągać się, rozpadać i tracić spójność, fragmentując na pomniejsze grupki, pary i pojedynczych piechurów, z wyrazem zaciętego uporu na twarzy podnoszących nogę i robiących kolejny krok. I następny. I jeszcze jeden. I jeszcze... Nadzieja rośnie w sercu na widok każdej kępy drzew, każdego zakrętu, zabudowań - bo to na pewno już tu! To musi być już gdzieś blisko, na pewno stąd tylko kilka kroków, a potem... A potem umiera, gdy za zakrętem otwiera się kolejna prosta, ginąca w sinym bezkresie przyprószonych śniegiem pól. Idziemy naprzód, mechanicznie przestawiając wyjące bólem nogi, czując każdy nit podeszwy, każdy kamyk na poboczu. Idziemy - bo nie ma innego wyboru.

I w końcu niczym zbawienie wyrasta przed nami wieża kościoła w Kozłowie Biskupim. Niedowierzająco rozglądając się wchodzimy w obejście proboszczówki, odbieramy talerze z parującą grochówką i pajdy chleba. Pokazują nam kościół, opowiadają o historii, o architekturze... Pięknej i niepowtarzalnej, ale każdy stara się tylko jak najdalej wyciągnąć nogi, ulżyć ściśniętym w zbyt małych butach spuchniętym stopom. Kolega przysypia oparty o filar.

Reklama

Autobus, transport do Sochaczewa, wysiadka przy Kramnicach. Szary, lekko ubłocony tłum wlewa się do zalanej światłem sali, zajmuje dziwnie czyste i miękkie siedzenia... Paweł Rożdżestwieński zaczyna, potem ja opowiadam o "Stalowych szczurach", Kuba Wojewoda ożywia artykuły prasowe sprzed stu lat. Ihor Mielnikau mówi o Polakach i Białorusinach w okresie międzywojennym, Gunther przytacza absolutnie niewiarygodną historię o lądowaniu awaryjnym sterowca pod Łowiczem. Na koniec chleb okopowy, którym można by zabić - "z założenia niejadalny". Znika co do bochenka.

Na zakończenie dnia zajeżdżamy do szkoły w Budach Starych, gdzie rozłożyli się na noc przyjezdni rekonstruktorzy. Siedzimy wszyscy razem - Prusacy i Francuzi, Austro-Węgrzy i Rosjanie, Polacy z Legionów. Ognisko i kiełbaski, ptysie z bitą śmietaną i zimna wódka ze śniegu. W ruch idą zdjęcia i dokumenty źródłowe, zaczynają się dyskusje rzeczowe i nie tak znów. Umawiamy się na "kolejny raz", wymieniamy numerami telefonów i kontaktami. Wielka Wojna odeszła, znów jesteśmy sobą... na jakiś czas.

Reklama

Absolutnie magiczny dzień.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    wbienko 2015-02-03 16:47:12

    Nie każda skuteczna strategia musi byc wojną, nie każda wojna ma skuteczną strategię. W tym przypadku słowo wojna jest tylko synonimem złych stosunków międzyludzkich i braku wzajemnego szcunku. Bardziej to wojenka, a niż wojna. Taka dziecinada "panów polityków", prężenie muskułów, aby moje było "mojsze, niż twojsze", by moja racja była na wierzchu - dla sprawowania władzy za wszelką cenę. "Lud" się do tego przyzwyczaił i po części go to rajcuje - jak serial "Klan", "M-jak ... marnotrawienie czasu" albo inne wytwory tzw. kultury masowej. Tu mozna jeszcze ponarzekać na czasy, potem na młodzież, potem na ........ odbieganie od tematu ;) Prawdę mówiąc, też miałem okazje sie przejść w sobotę, ale nie doczytałem, że trzeba się było zgłaszać do 26.01 i w końcu zrezygnowałem. Chociaż jedyne, co mógłbym nieść jako imitację broni, to chyba wielką "pacyfę" niezaczepną :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Jazlowiak 2015-02-03 13:27:21

    W wojne bawimy się każdego dnia stosując wiele form niefizycznej przemocy wobec siebie niestety. Ciekawe, że w polityce wojnę okresla się jako działania polityczne, ale prowadzone innymi metodami. I tego warto by uniknąć...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    wbienko 2015-02-03 11:01:35

    Moje odczucia w tej sprawie są ambiwalentne. Z jednej strony podziwiam rekonstruktorów za ich pasję, wiedzę historyczną oraz chęć zachowania pamięci o pewnych wydarzeniach historycznych. Z drugiej strony, czasami postrzegam to jako zabawę dużych chłopców w wojnę. Dla mnie każda wojna jest tragiczna, szczególnie jeśli czyta się wspomnienia tych, którzy jej zaznali na własnej skórze. Wciąga ludzi mimowolnie w jakiś opar szaleństwa, kalecząc ich i fizycznie, i psychicznie. Mam nadzieję, że w Wami nie kieruje chęć zabawy w wojnę. Pawle, faktycznie tzw. I Pierwsza Wojna Światowa nie była obecna w edukacji naszego pokolenia, jakby naszego świata zupełnie nie dotyczyła. Od dziecka wkładano nam do głowy innych "bohaterów" i nieśmiertelny sojusz z ZSRR. Czasami słyszało się tylko o Bolimowie i miejscach zarośniętych krzewami, gdzie byli pochowani żołnierze z różnych armii - teraz na szczęście "przywracanych dla świata" przez pasjonatów takich ja Ty. Warto pamiętać, że tej wojnie "straciliśmy" Sochaczew. To byłoby teraz inne miasto.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama