Mówi się ,że postęp
cywilizacyjny przekracza możliwości ewolucyjnej adaptacji człowieka.
Jeśli tak rzeczywiście jest , nie ma się co dziwić zachowaniu takich
osób jak Aron Ralston, główny bohater ,,127 Godzin". Na co dzień
zwyczajny , szary człowiek, w weekendy przemieniający się w
nieokiełznane zwierzę , które powraca do natury by przeżyć ,,prawdziwe"
emocje.
Cywilizacja uczyniła nasze życie bezpiecznym , lecz
nasz organizm wciąż potrzebuje zastrzyku adrenaliny , jak dawnych
czasach, kiedy nasi przodkowie uciekają przed drapieżnikami...
,,127 Godzin" w reżyserii Dannego Boyla oferuje te i wiele innych interpretacji.
Koncentruje się na ludzkiej tragedii , niezwykłej walce o przeżycie , w której nie ma rzeczy niemożliwych.
Reżyser
stawia przed nami lustro , w którym dojrzeć możemy prawdziwą naturę
człowieka. Jednak nie czyni tego , by wywołać refleksje , by nas
zmienić.
Jego film jest na wskroś rozrywką , choć może nieco bardziej ambitną niż typowa sieczka z Hollywood.
Na
uznanie zasługuje też niezwykła gra aktorska Jamesa Franco. Przez cały
czas trwania filmu musi pozostać autentyczny. Nie może ani zanudzić ,
ani przeszarżować.
Jego kunszt aktorski staje się odzwierciedleniem autentycznych zdarzeń , które musiał ,,przeżyć" Aron Ralston.
Przepastny, Wielki Kanion...i chęć przeżycia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze