Reklama

„Azorek” zostaje w Kożuszkach

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
04/09/2007 11:35
Dwa lata obowiązywać będzie kolejna dzierżawa schroniska miejskiego w Kożuszkach. Miasto podpisało kolejną umowę z właścicielem terenu. Tym samym oddala się na razie plan budowy nowoczesnej bazy dla bezdomnych czworonogów, którą na terenie Sochaczewa zrealizować miał Związek Międzygminny "Kampinos".

Przypomnijmy, że zgodnie z planem, za 3,5 mln złotych, kilkanaście gmin należących do związku miało zbudować nowe schronisko przy ulicy Wodociągowej i tam umieszczać bezdomne psy. Oprócz miasta i gminy Sochaczew, do projektu przystąpiły gminy: Błonie, Brochów, Czosnów, Izabelin, Leszno, Łomianki, Kampinos, Młodzieszyn, Ożarów Mazowiecki, Stare Babice, Leoncin, Rybno i Nowa Sucha. Zainteresowanie wykazał również Grodzisk Mazowiecki, zrezygnowała natomiast gmina Teresin.

Starania o teren w Kożuszkach
"Dobrze się stało, że umowa dzierżawy została przedłużona na kolejne dwa lata. W tej chwili chcielibyśmy, aby schronisko pozostało w Kożuszkach, a dzięki umowie zyskaliśmy czas na podjęcie ostatecznej decyzji - mówi naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej, Ryszard Budzałek. - Najlepiej, gdyby udało się wykupić ten teren od właściciela, ponieważ zawsze łatwiej działać na dotychczasowym terenie, niż na nowo organizować schronisko". Jak dodaje podinspektor Agnieszka Wieczorek, chodzi zwłaszcza o swoisty mikroklimat, jaki istnieje w Kożuszkach.

Pomysł pozostania w Kożuszkach i docelowego ulokowania w tym miejscu schroniska popierają władze miasta. Jak mówi wiceburmistrz Krzysztof Ciołkiewicz, samorząd bardzo poważnie myśli o wykupieniu terenu od dotychczasowego właściciela za dwa lata, czyli po wygaśnięciu umowy. Aby tak się stało, miasto musi jednak najpierw porozumieć się z gminą Sochaczew, na której terenie leży "Azorek". Na dotychczasowym planie zagospodarowania przestrzennego gminy ten teren nie jest bowiem przeznaczony na schronisko. Zdaniem Krzysztofa Ciołkiewicza takie rozwiązanie byłoby korzystne nie tylko dla niej, ale i wielu innych okolicznych samorządów, w końcu, jak dodaje, psy znajdujące się w schronisku pochodzą nie tylko z terenu miasta. Co stanie się z działką przy ulicy Wodociągowej? Wiceburmistrz mówi, że to raczej wyjście awaryjne, na wypadek, gdyby nie powiódł się plan zakupu obiektu w Kożuszkach. "Jeśli się uda, teren przy Wodociągowej przeznaczony zostanie na cele inwestycyjne" - dodaje.

Sami czy ze Związkiem?
Na podjęcie decyzji miasto ma co prawda jeszcze ponad dwa lata, ale już teraz słychać głosy przeciwne lokowaniu w Sochaczewie schroniska dla kilkunastu gmin Związku "Kampinos". Jak tłumaczy naczelnik Budzałek, miasto coraz mniej optymistycznie patrzy na ten pomysł ze względu na wagę problemu.

"Gminy zawsze bronią się przed usytuowaniem schronisk na ich terenie, bo wiąże się to z dużą odpowiedzialnością, trudno też znaleźć odpowiednie miejsce. Z jednej strony są osoby, które rozumieją problem, ale są też tacy, którym schronisko, ze względu na hałas czy nieprzyjemny zapach, przeszkadza - tłumaczy. - Trzeba również pamiętać o ogromnych kosztach, najpierw wybudowania, a potem utrzymania schroniska". Jak szacuje Agnieszka Wieczorek, z każdej gminy na samym początku mogłoby do nas trafić nawet 100 psów, dopiero co powstałe schronisko liczyłoby więc już 600-800 czworonogów. A ciągle nie wiadomo, czy i w jaki sposób gminy dzieliłyby się kosztami ich utrzymania. Ryszard Budzałek przyznaje też, że zawsze pojawiają się w samorządzie pilniejsze potrzeby, w tej chwili to dalsza rozbudowa kanalizacji. "To dla nas trudna decyzja, bo pojawiają się głosy, że chcemy poprawiać los psów, a nie ludzi" - dodaje.

Z tym problemem będą musiały też zmierzyć się gminy tworzące Związek "Kampinos". Ich umowy ze schroniskami, wyjaśnia podinspektor Agnieszka Wieczorek, już wiszą na włosku i bardzo prawdopodobne jest, że mogą zostać wkrótce wypowiedziane, bo, ze względu na przepełnienie, tamtejsze bazy nie chcą przyjmować kolejnych czworonogów.

Jakie rozwiązanie wybiorą i czy nakłonią miasto do wspólnej inwestycji, okaże się w najbliższej przyszłości. Tymczasem, jak zwraca uwagę Ryszard Budzałek, na dzień dzisiejszy o wiele ważniejsze wydaje się uczulenie mieszkańców na ponoszenie odpowiedzialności za własne czworonogi. "Jeżeli ludzie będą myśleć takimi kategoriami, że w każdej chwili mogą oddać psa do schroniska, albo przywiązać go w lesie do drzewa, to problem będzie istniał cały czas. Wtedy każde schronisko będzie za małe".

Martyna Mikulska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Masłowski 2007-09-09 14:56:24

    Pierwszy projekt tj. Centrum Edukacji Humanitarnej i Ekologicznej zgodnie z planem - Wodociągowa.
    Tym, którzy biorą te nieszczęsne stworzenia i pozbywają się pobyt w schronisku celem edukacji.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gąsior 2007-09-09 14:21:37

    To co byś zaproponował tym nieszczęsnym stworzeniom?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Masłowski 2007-09-09 12:25:05

    I nie chodzi tu tylko o przytaczany hałas i nieprzyjemny zapach.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama