W poniedziałek, 12 czerwca grupa uczniów z naszej szkoły pod opieką
nauczycieli wychowania fizycznego: p. dyrektora D. Miłkowskiego, p. A.
Bednarskiego oraz p. A. Rejmana udała się na niezwykłą wyprawę.Przystań z łódkami, otwarta przestrzeń wodna i my - podekscytowani,
chociaż trochę przestraszeni tym, co czekało nas na wodzie. Wypłynięcie
w wietrzny dzień na Zalew Sulejowski był nie lada wyzwaniem. Niektórym
udało się bez przeszkód pokonać wyjście z portu. Jednak nie wszyscy
mieli tyle szczęścia i nie obyło się bez drobnych wpadek. Po poznaniu
podstawowej terminologii obowiązującej młodych żeglarzy, sprawnie
wykonywaliśmy polecenia instruktorów i wkrótce sami panowaliśmy nad
łódkami. Niestety, sprzyjająca aura, która towarzyszyła nam podczas
poniedziałkowego rejsu, uległa nieoczekiwanej zmianie i godzinę przed
czasem musieliśmy zacumować nasze łódki w porcie, znajdującym się
pośrodku pięknego lasu. Burza nie trwała na szczęście długo i w końcu
mogliśmy zacząć czerpać energię z obserwacji cudownego otoczenia.
Niektórzy nadal byli spragnieni pływania i wypożyczyli sobie rowery
wodne bądź kajaki. Po wyczerpującym, pełnym wrażeń dniu, wieczorem, pod
gwiaździstym niebem, przy blasku ognia i szumie wody, śpiewaliśmy
szanty. Wszyscy poczuli atmosferę zbliżających się wakacji. Następny
ranek powitał nas silnym wiatrem. Wypłynęliśmy na ostatni rejs po
zalewie.Mocne kołysanie łódkami, wysokie fale nie pomagały w opanowaniu żagli.
Było ciężko. Po kilkugodzinnej walce z naturą zakończyliśmy przygodę z
żaglami. Zawinęliśmy do portu. Zmęczeni, ale szczęśliwi. Pokonaliśmy
niesprzyjającą pogodę i własne słabości. To były tylko dwa dni.
Wystarczająco dużo, by poczuć smak przygody, zachwycić się pięknem
natury i znów zatęsknić za….szkołą oraz… domem.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze