Relacja nadesłana przez Tomasza Szypszaka pracownika firmy Mars Polska - aktywnego członka Klubu Maratończyka "Aktywni" Sochaczew.
W dniach 04-06 czerwca w zabytkowym staropolskim Zamościu odbyła sie XIV Olimpiada Zakładów Przemysłu Spożywczego. W olimpiadzie udział wzięło kilkanaście zakładów specjalizujących się w tej dziedzinie (Mars, Wedel, Morliny, Odra).
Do wyboru było wiele konkurencji sportowych takich jak bieg na 800 m, sztafeta, piłka nożna, przeciąganie liny, tenis stołowy, siatkówka i wiele, wiele innych atrakcji . Pogoda była piękna, nastrój bojowy a że tenis stołowy zaraz po bieganiu jest moim kolejnym ulubionym sportem, postanowiłem spróbować szczęścia z innymi zawodnikami i przywieżć pamiątkę ze spartakiady.
Rozgrywki odbywały się na sali z sześcioma stołami ping-pongowymi, więc wszystko szło dosyć szybko. Zapisy, losowanie stołów i zaczęło się. Na początku trema i stres (spotęgowany brakiem mojej ulubionej rakietki) ale psychika wytrenowana długimi biegami dała znać o sobię, więc szybko zebrałem się w garść.
Gra odbywała się do dwóch wygranych, zwyciężca przechodził do dalszej tury turnieju. Dość szybko dwa pojedynki udało mi się wygrać stosunkiem 2:0 ale potem zaczęły sie juz schody. Kolejni zawodnicy też chcieli mieć pamiątkę z turnieju, więc kolejne sety udawało mi się wygrywać o przysłowiowy włos (2:1 a czasami walka na przewagi, o dwa punkty różnicy). Jakimś cudem, nie wiem jak, udało mi sie dotrzeć do finału. Mój przeciwnik klasą gry mnie wprost oszołomił, niesamowitę podkręcane serwy rozbiły mnie w pył.
Pierwszy set przegrałem błyskawicznie 11:6 ale w kolejnym wygrana należała juz do mnie stosunkiem 12:10. Po tym sukcesie poczułem że mogę wygrać ale nadzieja ta okazała się złudna. Zabrakło tak ważnej koncentracji, zmęczenie kibicowaniem kolegów dało znać o sobie, więc poległem 11:9. Po tym przegranym finale dotarło do mnie że zająłem nieoczekiwanie drugie miejsce, mam puchar oraz srebny medal z rozgrywek turnieju tenisa stołowego. Niesamowita pamiatka należała do mnie i nikt nie mógł juz mi jej odebrać.
Duch „AKTYWNYCH” dał znać o sobie i puchar pojechał do Sochaczewa gdzie dołączył do pamiątek biegowych.
Kolejny rok gdyby udało się pojechać do Zamościa będzie oznaczał dla mnie świadomą walkę o złoto.
Pozdrawiam sportowców, wszystkich klubowiczów oraz kibiców.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze