Dla kilkunastu reprezentantów Chodakowa, którzy przyszli 29 lutego na sesję rady miejskiej, by rozmawiać o przyszłości ich dzielnicy zdominowanej przez firmy śmieciowe radni zmienili porządek obrad. Śmieci poszły na pierwszy ogień. Chodakowianie nie kryli, że są w bojowych nastrojach i chcą miejskiej władzy trochę „dołożyć” za Chemitex i przyległości. Najpierw jednak przypomniano urzędową historię rodzenia się planów przestrzennego zagospodarowania obszaru po byłym Chemiteksie. Pierwszy z nich powstał w 2002 roku. Dał zbyt wiele możliwości lokowania się firm śmieciowych w jednym miejscu. Rada zmuszona jest do rozpoczęcia procedury uchwalenia nowego planu, który w większym stopniu uwzględni ekologiczne zagrożenia, a także oczekiwania mieszkańców Chodakowa. - Zmiana planu musi dostosowana do wymogów Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego – powiedział naczelnik wydziału gospodarki przestrzennej i architektury UM Tadeusz Krysiak. – To oznacza, że rejon ulicy Wodociągowej musi przeznaczony pod infrastrukturę techniczną, a także przemysł i usługi, a nie – jak chcą autorzy pism skierowanych do burmistrza - pod budownictwo jednorodzinne i rekreację. Pozytywnym skutkiem zmiany planu będzie dopasowanie go do wymogów Studium i ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym oraz wyjście naprzeciw oczekiwaniom mieszkańców Chodakowa, którzy sprzeciwiają się powstaniu kompostowni przy ul. Wodociągowej. Negatywnym - roszczenia finansowe firm, które są właścicielami działek na tym terenie. Odszkodowania mogą wielokrotnie przekroczyć wartość działek w chwili ich zbywania. Najdroższą działkę miasto sprzedało w 2008 roku za 1,8 mln zł. Niedawno do ratusza wpłynęło pismo, w którym właściciel jednej z działek zapowiada chęć sprzedaży części działki za… 9 mln zł. Uchwalając nowy plan miasto wyzbędzie się jedynego terenu, na którym dopuszczona jest działalność ze sfery gospodarki odpadami. W momencie wdrażania nowej ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach miasto nie będzie miało miejsca na zlokalizowanie jakichkolwiek urządzeń i obiektów służących zmniejszeniu kosztów wywozu i utylizacji odpadów komunalnych. W imieniu współwłaściciela firmy Zebra i prezes firmy EPIH Huberta Cytowskiego zamierzenia inwestycyjne przy ul. Wodociągowej przedstawił pracownik firmy Michał Paca. Zaczął od uwagi, że dzięki konkurencyjnym cenom firmy Zebra miasto i mieszkańcy oszczędzają duże sumy przy pozbywaniu się odpadów. Pokazywane slajdy miały dowieść, że przyszła kompostownia przy Wodociągowej będzie nieszkodliwa, a nawet dobroczynna dla naturalnego środowiska. Jej posiadanie przez zakład odbierający odpady to wymóg nowej ostawy o utrzymaniu czystości w gminach. Wypowiedź mówcy raz po raz przerywały gniewne uwagi mieszkańców Chodakowa. Nie chcieli wierzyć, że Wodociągową będą przejeżdżały dziennie dwa samochody z nieczystościami, a odpady biodegradowalne będą przybierały postać kompostu w hermetycznych rękawach. - Psy to przegryzą i zaraz wylegną się szczury. Już teraz pełno ich w Chemiteksie! – docinała jedna z delegatek Chodakowa. Michał Pac wygłosił tymczasem kilka krytycznych uwag pod adresem starostwa. Przypomniał, że w dniu, w którym wpłynęła pozytywna opinia burmistrza na temat lokalizacji kompostowni (potem zamieniona na negatywną - przyp. aut.)pojawiła się notka na stronie starostwa, która mówi o składowaniu odpadów w rękawach zamiast w odpowiednio przygotowanych do tego instalacjach. Mówca ocenił to jako nieliczącą się ze zdaniem ekspertów ignorancję i polityczną kampanię starostwa. - Starosta ratuje Sochaczew od śmieci! –ironizował – Pokazanie dzikiego wysypiska niemającego żadnego związku z tym, co zamierzamy robić miało służyć tylko i wyłącznie podburzeniu nastrojów społecznych i kontynuowaniu wojny na linii wicestarosta Ciura – zarząd miasta Sochaczew. Mówca zwrócił uwagę na aspekt finansowy sprawy. Miasto, które nie będzie posiadało śmieciowej infrastruktury będzie zmuszone do płacenia kar, a mieszkańcy do płacenia wyższych stawek za wywóz śmieci. - Decyzja miasta została przez starostwo zmanipulowana i wykorzystana do wzniecenia protestów społecznych – podkreślił raz jeszcze. Marcin Cichocki nawiązał do niedawnego spotkania w Chodakowie zwołanego przez starostę. - Uważam , że do takich spraw nie powinno się mieszać polityki – powiedział - a tam ewidentnie starostwo chciało manipulować naszymi mieszkańcami. Uważam, że to niedopuszczalne. Dyskusja dotyczyła zrazu spraw technicznych. Radny Bartosz Otręba pytał o wytrzymałość rękawa na odpady. Usłyszał, że jest on sześciokrotnie grubszy i dwunastokrotnie mocniejszy od worka budowlanego. Marian Rębiejewski z Chodakowa był zdania, że ludzie zgodzą się na wyższe opłaty, byleby nie mieć pod nosem sortowni czy kompostowni. Wtórował mu Kazimierz Szczepanik. Zapewnił, iż mieszkańcy nie dopuszczą, by powstawały tam nowe firmy śmieciowe. Pytaniem , skąd wzięły się firmy, które już działają w byłym Chemiteksie wywołał dom odpowiedzi burmistrza. - Plan dla Chodakowa został uchwalony w 2002 roku, nie jest więc mojego autorstwa – przypomniał Piotr Osiecki. – Przez 10 lat nikt nie protestował. Firmy na terenie Chemiteksu działają na podstawie pozwoleń wydanych przez starostę sochaczewskiego w uzgodnieniu z ówczesnymi władzami miasta . Przedstawiając analizę miejscowego planu zagospodarowania terenu dla ulicy Wodociągowej chcieliśmy w sposób rzetelny poinformować radnych, jakie będą pozytywne i negatywne skutki decyzji o jego zmianie. Radny Edward Stasiak podkreślił, że rada rozpoczyna dopiero procedurę związaną z uchwalaniem nowego planu zagospodarowania dla Chodakowa i że okazji do wyrażenia zastrzeżeń, opinii i zgłoszenia wniosków będzie jeszcze wiele. Jedna z mieszkanek Chodakowa wyraziła obawę, że z sortownią przy Wodociągowej może być tak jak z firmami w Chemiteksie, gdzie panuje smród i biegają szczury. W pobliżu jest przychodnia, przedszkole szkoły. Burmistrz Osiecki doradził mówczyni, że najlepszym sposobem na walkę ze śmieciami w Chemiteksie jest zwrócenie się do pana starosty, aby nie wydawał nowych pozwoleń dla firm śmieciowych w tym miejscu. - To nie my sprowadziliśmy śmieci do Chodakowa – podkreślił. – Za to z mojej inicjatywy sesja rady miejskiej obraduje nad zmianą planu – dodał. Gdy dyskusja zdawała się dogasać, jedna z koleżanek po piórze zapytała, w których miejscach w Chodakowie są te śmierdzące kupy śmieci, bo nie mogła ich znaleźć. I dyskusja rozgorzała na nowo. Potem radni przegłosowali uchwałę o przystąpieniu do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla ulicy Wodociągowej. W uzasadnieniu uchwały napisano, że „zmiana planu zagospodarowania przestrzennego miasta Sochaczew dla terenu przy ul. Wodociągowej (…) wyeliminuje możliwość prowadzenia na tym terenie działalności gospodarczej ze sfery gospodarki odpadami”. Andrzej Smyczek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze