Rok 2018 nazwany jest Rokiem Niepodległości Polski. Obchody odzyskania przez Polskę niepodległości zawsze były czymś, co nie do końca sami rozumiemy, ale wiemy, że trzeba, bo tak było nam zawsze wpajane, bo to WAŻNE. Martyrologia jest drugim imieniem Polski. Martyrologia jest też drugim imieniem Sochaczewa. Chyba nie chciałabym żeby kiedykolwiek słowo martyrologia było synonimem słowa zakłamanie.
Wydanie komiksu o tematyce niepodległościowej, spływ kajakowy dla biało-czerwonej, msza i program niepodległościowy, wykład „Ignacy Daszyński – polityk socjalistyczny i niepodległościowy”, różaniec i msza św. w intencji Ojczyzny, gra o niepodległość, a ponadto portal specjalnie utworzony na potrzeby 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, a także niedawno wystawiony musical „Niepodległa – i iskra tylko”. Wcześniejsze to skrupulatnie zaplanowane na tydzień wydarzenia w Sochaczewie. Intensywnie manipulowano-biało-czerwony propagandowy program. Chciałabym wierzyć, że z intencji czystego biało-czerwonego serca. Nie wierzę. „A wiosną - niechaj wiosnę, nie Polskę zobaczę”.
Nie łatwo jest zdefiniować prawdziwego patriotę, dlatego zrozumienie tego słowa przychodzi późno i trudno. Patriotą jest ten, kto kocha swoją ojczyznę – to slogan, bardzo szeroko rozumiane hasło. Patriotą jest ten, który odpalając racę na marszu niepodległościowym głosi ksenofobiczne hasła. Patriotą jest ten, który pobił dziewczynę wracającą z Parady Równości, ponieważ miała przy plecaku tęczową flagę. I wreszcie, patriotą jest ten, który zablokował dostęp do windy w Sejmie matkom i ich niepełnosprawnym dzieciom. Oni wszyscy są patriotami, bo kochają swoją ojczyznę. Bo tworzą niepodległościowy plan wydarzeń w swoim mieście. Bo tak jest najłatwiej. Bo przecież to piękna inicjatywa.
Czerwiec nosi miano pride month – miesiąc dumy. Ile potrzeba by ludzie rozumiejący patriotyzm skrajnie prawicowo w ściśle określonej ramie, obok flagi biało-czerwonej, wzięli do ręki również flagę tęczową, a także czarną parasolkę? Zmiany władzy, zatrzymania stanowiska, otwartego umysłu?
[…] nie ma ucieczki przed gębą, jak tylko w inną gębę, a przed człowiekiem schronić się można jedynie w objęcia innego człowieka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
No i tyle merytotycznej dyskusji z Panią Autorką. Typowe i żenujące,
Felieton utrzymany jest w osobistym tonie, a przy tym nie posiada instrukcji obsługi, więc odpowiadając-nie odpowiadając na Pana pytanie, pozostawiam odpowiedź pustą - żeby zrozumieć należy czytać tę myśl w kontekście całej wypowiedzi, co jak przypuszczam, na razie niestety się Panu nie udało. Odnosząc się dalej do Pańskiego komentarza, uważam, że własne odczucia czy obserwacje nie potrzebują upoważnienia. Pozdrawiam
Ryju poprosiłem o odpowiedź na moje pytanie, chyba jest proste? "A można dowiedzieć się, dlaczegoż to Pani nie wierzy i co wedle Pani jest manipulowane w pracy sochaczewskich instytucji kultury? I co Pania upoważnia do twierdzenia, że nasza działalność nie ma w sobie czystych intencji?" Zaś udziału w dyskusji na temat tego czy biją afroamerykanów w Nowym Yorku i czy PiS to czy tamto, nie będę brał udziału. Chciałbym poznać natomiast odpowiedź młodej Autorki, dlaczego postponuje naszą działalność w Sochaczewie.
"... - Co to jest ojczyzna? No? - pyta bosmat.
Zapytany jest jednym z absolwentów „Wawelberga” w Warszawie, którzy razem z
nami odbywali przeszkolenie rekruckie. Bezskutecznie usiłuje przypomnieć sobie definicję
ojczyzny podaną przez bosmanmata.
- No? - pogania bosmat.
Wawelberczyk milczy, nie może sobie przypomnieć.
- No?! Jest ojczyzną menażka z kawą?
- Nie - odpowiada pytany (odpowiedź musi być dana).
- No, co to jest ojczyzna? Jest nią repeta?
- Nie - odpowiada „ciemny rekrut”.
- Siadł i wstydził się! - ryczy bosmat. Jest to najstraszniejsza komenda w kadrze,
plaga placu ćwiczeń, zwłaszcza po deszczu. Należy bowiem natychmiast po niej siąść
w tym miejscu, w którym się stało, wyciągnąć nogi przed siebie, ręce położyć przed
kolanami i obowiązkowo przyjąć zawstydzony wyraz twarzy.... "
fr. książki "Znaczy Kapitan" Olgierta Borcharta.
Przypomniałem sobie ten fragment. Dlatego że (wygląda na to) pytanie jest cały czas aktualne. Czym jest ojczyzna. Kto to - patriota.
Czy powinienem chodzić z zawstydzonym wyrazem twarzy, bo nie potrafię odpowiedzieć na te pytania.
W tamtych czasach (książka opowiada o rozwoju polskiej żeglugi po odzyskaniu niepodległości po okresie zaborów) odpowieć powina być łatwiejsza. Tamci ludzie walczyli przecież o to, by móc być Polakami. W imieniu Ojczyzny. Popychani przez patriotyzm, oddawali za wolność krew i życie.
A jednak - "siadł i wstydził się"
Bo całkiem możliwe że "repeta" i "menażka z kawą" to drobny ułamek Ojczyzny.
Tylko trudno to dostrzec.
Młodej Autorce mogło? chodzić o to, że aktualna władza (szeroko rozumiany PiS) bardzo chętnie używa symboli narownych, znaków historycznych do identyfikacji SWÓJ – OBCY. W efekcie w bardzo przemyślany i sprytny sposób inne grupy nie PiSu (np. opozycja) jest stawiana do kąta z odpowiednią etykietką… Jak to działa w praktyce: Skoro my „prawdziwi Polacy” używamy mocno i wyraźnie symboli narodowych , a Ty (opozycjo) lub jakiś inny nie PiSie jesteś przeciw nam, to w domyśle jesteś przeciw oznakom polskości.
Drożdżu odbijam piłeczkę: Czy nie uważasz, że kibice trochę nadużywają symboli AKowskich np.: znaku Polski Walczącej – oczywiście nikomu nie można tego zabraniać, ale jak myślisz czy istniej MOCNY link między np: Szarymi Szeregami, a Kibicami Legi czy Widzewa… bo o linkowaniu tej symboliki z PiSem wiem, że raczej tu nie pogadamy...
"Intensywnie manipulowano-biało-czerwony propagandowy program. Chciałabym wierzyć, że z intencji czystego biało-czerwonego serca. Nie wierzę."
A można dowiedzieć się, dlaczegoż to Pani nie wierzy i co wedle Pani jest manipulowane w pracy sochaczewskich instytucji kultury? I co Pania upoważnia do twierdzenia, że nasza działalność nie ma w sobie czystych intencji?
No i tyle merytotycznej dyskusji z Panią Autorką. Typowe i żenujące,
Felieton utrzymany jest w osobistym tonie, a przy tym nie posiada instrukcji obsługi, więc odpowiadając-nie odpowiadając na Pana pytanie, pozostawiam odpowiedź pustą - żeby zrozumieć należy czytać tę myśl w kontekście całej wypowiedzi, co jak przypuszczam, na razie niestety się Panu nie udało. Odnosząc się dalej do Pańskiego komentarza, uważam, że własne odczucia czy obserwacje nie potrzebują upoważnienia. Pozdrawiam
Ryju poprosiłem o odpowiedź na moje pytanie, chyba jest proste? "A można dowiedzieć się, dlaczegoż to Pani nie wierzy i co wedle Pani jest manipulowane w pracy sochaczewskich instytucji kultury? I co Pania upoważnia do twierdzenia, że nasza działalność nie ma w sobie czystych intencji?" Zaś udziału w dyskusji na temat tego czy biją afroamerykanów w Nowym Yorku i czy PiS to czy tamto, nie będę brał udziału. Chciałbym poznać natomiast odpowiedź młodej Autorki, dlaczego postponuje naszą działalność w Sochaczewie.