Reklama

Adam Matyszewski - jaki pomysł na Polskę ma kandydat na senatora z ramienia Konfederacji Korony Polskiej?

- Jaki pomysł na Polskę ma kandydat na senatora z ramienia Konfederacji Korony Polskiej?

 

Moje hasło wyborcze „Żeby Polska była polska” jest dość pojemne i wielowątkowe. Przyjmując wyzwanie związane z kandydowaniem na senatora RP, zamierzam dążyć do uzyskania przez Polaków stanu posiadania własnej w pełni niepodległej Ojczyzny; Polski wolnej od dyktatu obcych państw, obcych służb czy unijnych biurokratów, którzy chcieliby narzucać nam, jak mamy się rządzić. Chodzi o to, abyśmy odzyskali Polskę dla siebie, naszych dzieci i przyszłych pokoleń, i dla tych przyszłych pokoleń ją zabezpieczyli. Słowo Ojczyzna pochodzi od „ojcowizna”. Myślę, że nikt nie ma co do tego wątpliwości ani zastrzeżeń, gdy z pieczołowitością i zatroskaniem odnosimy się do spuścizny materialnej i kulturowej pozostawionej nam w spadku przez naszych przodków (rodziców, dziadków). Odziedziczoną po nich ziemię, domostwa traktujemy jak najdroższy skarb i pozbywamy się ich tylko w sytuacjach wyjątkowych. Z podobną estymą powinniśmy odnosić się do naszego wspólnego dobra, któremu na imię Polska. Tworzy Ją naród polski, którego dobro jest najważniejsze. Naturalną konsekwencją takiego stanu rzeczy jest kolejny postulat: Polak w Polsce ma być gospodarzem i właścicielem wypracowanych przez niego i poprzednie pokolenia dóbr. Reasumując  Polska powinna być państwem narodu polskiego, pozostali na prawach gości. 

Reklama

 

- Jak zatem w tak ambitnej rzeczywistości powinna wyglądać Polska rządzona po gospodarsku?

Należy rozwinąć polski potencjał gospodarczy (zob. np. „Ustawa Wilczka”), przywracając zdolności produkcyjne w każdej dziedzinie. Państwo polskie może i powinno być samowystarczalne. Polska ma stać się specjalną strefą ekonomiczną dla polskich firm. Usłyszałem niedawno od jednego z płockich przedsiębiorców, że za ubiegły rok zapłacił wyższy podatek dochodowy niż wszystkie hipermarkety jednej z sieci w Polsce razem wzięte. Zagraniczne firmy, banki i korporacje cieszą się w naszym kraju ogromnymi przywilejami, o których rodzimi przedsiębiorcy mogą tylko pomarzyć. Jest to celowa, trwająca od lat, robota koalicji PO-PiS-SLD z przystawkami mająca na celu zniszczenie polskiej klasy średniej poprzez dobijanie jej kolejnymi składkami, podatkami, daninami, wymysłami. Przywołam w tym miejscu bulwersujący przykład z ostatnich dni, na który zwrócił uwagę portal teraz-srodowisko.pl. Rząd „prawa i sprawiedliwości” planuje wykosić z rynku polskich producentów pomp ciepła wprowadzając nakaz wielomilionowych inwestycji na poziomie niemożliwym do spełnienia – przy jednoczesnych preferencjach dla zagranicznego kapitału. Zostaną nam jedynie chińskie energochłonne pompy, niespełniające wymogów klasy A++ i wyłudzające od państwa polskiego lewe certyfikaty, jakoby te wymogi spełniały. Na skutek tego procederu budżet państwa stracił już dwa miliardy złotych.   

Reklama

- Co należy zrobić, by Polska stała się krajem niezależnym energetycznie?

Abyśmy mogli żyć w kraju niezależnym i bezpiecznym pod względem energetycznym musimy inwestować w energetykę rozproszoną, opartą na polskich technologiach i polskiej myśli naukowo-technicznej (np. polski atom). Tak powinna być polska racja stanu. Rezygnacja z węgla w obecnej sytuacji energetycznej Polski jest niemożliwa, tymczasem rząd warszawski usiłuje wmówić nam, że nie ma innego wyjścia. Przypomnijmy – gdy politycy PO zamierzali zamykać kopalnie, ci z PiS-u pchali się do władzy z frazesami na ustach o ich obronie. Dziś trzaskają kopytami przed unijnymi biurokratami i w podskokach wykonują wszystkie polecenia płynące z Brukseli, i to z nawiązką. Jaki mamy tego efekt? W ostatnich latach rząd zamknął kilkanaście kopalń. Takie działania to sabotaż gospodarczy. Musimy zatem z jednej strony ratować polskie zasoby energetyczne, z drugiej zaś otwierać się na nowe możliwości. Moją propozycją – w ramach zwiększania niezależności i bezpieczeństwa energetycznego kraju jest budowa instalacji geotermalnej w każdej gminie. W cenie jednej transzy wydanej na budowę elektrowni jądrowej (ok. 170 mld zł) możemy mieć geotermię we wszystkich polskich gminach. Ostatnio Ministerstwo Klimatu i Środowiska ożywiło się w tej kwestii (pewnie na okoliczność wyborów) i mówi nawet o programie „Udostępnianie wód termalnych w Polsce”, ale fakty są takie, że budowa geotermii np. w Turku koło Konina była poprzedzona sześcioma latami biurokracji i przepychania się z urzędnikami, gdy przy dobrych wiatrach całą tego typu inwestycję – zeroemisyjną i superekologiczną – moża zamknąć w dwa lata.  

Reklama

- Co z bezpieczeństwem żywnościowym kraju?

Należy wspierać rozwój rodzinnych gospodarstw rolnych (w myśl art. 23 Konstytycji RP). Odbudowa narodowego potencjału żywnościowego powinna opierać się na tradycyjnych gospodarstwach rolnych ze zróżnicowaną uprawą roślin i hodowlą zwierząt. To wszystko oczywiście poza wścibską kontrolą państwa. Trzeba pilnie odsunąć urzędnika od rolnika. W czasie dziejowych burz tylko rodzinne gospodarstwa rolne zapewniały obywatelom przetrwanie. Należy promować zdrową, ekologiczną żywność, którą są w stanie – bez państwowego interwencjonizmu – wytworzyć polscy rolnicy i sprzedać ją bez żadnego pośrednictwa. A więc zdrowa polska żywność prosto od rolnika – bez pośrednika. Polecam w tym zakresie znaną mi dobrze Fundację „Rolnik handluje”, która zrzesza rolników chcących dzielić się swoimi produktami z rąk do rąk: rolnik – konsument (rolnikhandluje.pl). Jej wiceprezes a mój kolega – Paweł Rzeczkowski spod Ciechanowa robi pyszne EKO-wędliny. Palce lizać!

Reklama

- Co należy zrobić, aby w Polsce żyło się bezpieczniej?

Powinniśmy odbudować potencjał militarny polskiej armii, która z racji niekończącego się wspierania Ukrainy „wykrwawiła się” bez oddania jednego strzału. Za komuny mieliśmy sprawniejsze wojsko niż za PO-PiS-u. Dobrze wyszkoleni oficerowie odchodzą z wojska, brakuje kadry szkolącej nowych rekrutów i dowodzącej armią. Do tego – realizowana prze PiS – jednowektorowa i bezalternatywna polityka proobronna oparta in spe na zasobach zbrojnych Stanów Zjednoczonych wpędza nas w niekończące uzależnianie naszych możliwości militarnych od obcych mocarstw, które poza wyciągnięciem kasy, nie są zainteresowane obroną Polski i Polaków. Celem odbudowania kadr wojskowych należy wprowadzić obowiązkowe szkolenia adresowane do mężczyzn powyżej 18. roku życia (np. na wzór szwajcarski), którzy po odpowiednim przygotowaniu powinni mieć prawo do posiadania broni w domu. Wówczas można będzie mówić o nas jak o Szwajcarii – Polska nie ma armii, Polska jest armią. Nie dość, że jesteśmy rozbrojeni, to kolejne rządy coraz bardziej reglamentują Polakom, chcącym bronić siebie i swoich domostw, dostęp do broni. Gdy nasi bracia ze Wschodu wpadną na pomysł, aby urządzić nam tu drugą „wołynkę” (cyt. za S. Michalkiewiczem), do obrony zostaną nam patelnie i noże. Kolejny postulat wagi państwowej to odbudowa obrony cywilnej, która w Polsce praktycznie nie istnieje.

Reklama

- Jakie są Pana propozycje dla Sochaczewa i mieszkańców naszego regionu?

Zacznę od istotnego problememu, którym dla mieszkańców stolicy okręgu senackiego nr 38, a więc Płocka, jest Orlen, z którego, poza truciem, korzyści mamy niewiele. Pana Obajtka nie stać nawet na gest w postaci paliwa tańszego choćby o 10 groszy dla mieszkańców Płocka i okolic jako zadośćuczynienie za wszystkie niedogodności związane z funkcjonowaniem koncernu. Prezydent Miasta Płocka wraz z radnymi chętnie idzie na ustępstwa w związku z np. wycinką starych drzew przy ulicy prowadzącej na potrzeby budowy Olefin III (gdzie protesty ekologów?), a jednocześnie nie jest w stanie przez dwie kadencje odłożyć polityki na bok i wystarać się dla o profity, które wpłynęłyby na poprawę jakości życia płocczan. Orlen powinien bardziej dokładać się do miejskich inwestycji, choćby do remontu dróg, ale o czym my mówimy, skoro wokół koncernu stan nawierzchni ulic dojazdowych przez ostatnie co najmniej 40. lat był tragiczny i żadnemu prezesowi to nie przeszkadzało. Pozostałe postulaty związane z Płockiem, Sochaczewem, jak i w ogóle funkcjonowaniem państwa polskiego można znaleźć w mojej ulotce programowo-wyborczej, którą prezentuję na swoim profilu facebookowym.

Reklama

Sochaczew leży na żyle złota w postaci wód termalnych, czy jak kto woli gorących skał. Cieszy planowana inwestycja – budowa zakładu geotermalnego w Trojanowie. Znając jednak doświadczenie inwestorów z Turka – wieloletnia batalia z urzędnikami o pozwolenia i koncesje – mam uzasadnione obawy, że mieszkańcy Sochaczewa nie prędko będą cieszyć się tanim ciepłem, czy prądem. Kandyduję do Senatu RP, aby zmienić ten stan rzeczy. Obiecuję podjąć wszelkie działania, aby administracja państwowa maksymalnie uprościła gminom naszego regionu i całego kraju procedury związane z budową geotermii. Dopowiem, o czym opis inwestycji w Trojanowie nie wspomina, że
z geotermii można pozyskiwać również energię elektryczną, która obecnie w Polsce należy do jednej z najdroższych spośród krajów europejskich. Nie rozumiem, dlaczego Sochaczew nie miałby czerpać korzyści z geotermii w postaci taniego prądu. 

- Proszę na koniec o bliższe przedstawienie się naszym Czytelnikom

Reklama

Urodziłem się 48 lat temu w Płocku, mieszkam na jego peryferiach. Jestem mężem Magdaleny (prześwietnej dyrektor Izby Gospodarczej Regionu Płockiego) i tatą 16-letniego Jana (obiecujący uczeń II kl. L.O. im. Małachowskiego). Zawodowo realizuję się jako nauczyciel i wykładowca akademicki. Jestem absolwentem studiów doktoranckich z pedagogiki na Uniwersytecie Warszawskim, a politycznie przewodniczącym Konfederacji Korony Polskiej w okręgu płocko-ciechanowskim. Mimo niezłego wykształcenia, ukończenia paru „podyplomówek” i piastowania w życiu paru stanowisk kierowniczych, nie czuję się człowiekiem z wyższych sfer. Zawsze lubiłem i nadal cenię bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem. Nie wyobrażam sobie być senatorem, który okopuje się w swoim biurze, pojawia się w nim raz w miesiącu i udaje, że coś robi, komuś pomaga. Idę do wyborów, żeby to zmienić. Nie wystarczy pojawić raz na jakiś czas na publicznej imprezie w okręgu, z którego się kandydowało. Trzeba wyjść do ludzi, poznawać i rozwiązywać ich codzienne problemy. 

 

Reklama

Przez ostatnie 30. lat zohydzono nam słowa „polityka” i „politycy”. Chciałbym przywrócić im ludzką twarz i – jakkolwiek nie zabrzmiałoby to górnolotnie – być sługą narodu polskiego i wszystkich mieszkańców naszego regionu, który każdego dnia pochyla się nad bolączkami prostych ludzi, a nie pokazuje się tylko raz cztery lata na plakacie wyborczym.

 

- Dziękuję za rozmowę.

 

 

Materiał finansowany ze środków Komitetu Wyborczego Konfederacja Wolność i Niepodległość.

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Andrzej - niezalogowany 2023-10-05 14:15:11

    To może wypadałoby kiedyś zaprosić kogokolwiek z PIS jak już nawet z Konfederacji zapraszacie..

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    dominika36 2023-10-05 14:39:36

    Zapraszamy wszystkich... nie wszyscy korzystają z zaproszenia...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Sylwester - niezalogowany 2023-10-05 15:41:32

    Jedyna opcja polityczna , która nie poddała się propagandzie pandemicznej z jej absurdalnymi zakazami. Mówi prawdę o dziwnej wojnie ukraińsko-rosyjskiej, jest przeciw przemilczaniu zbrodni banderowskich. Chcą uprościć i zmniejszyć fiskalizm i biurokrację Państwa. Dlatego z pełnym przekonaniem zagłosuję na Konfederację.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama