"Ciocia" ziemniaka ze znanej reklamy, córka znanej i lubianej w Sochaczewie plastyczki, zdolna artystka i graficzka komputerowa, a przy tym sympatyczna i bardzo kolorowa postać - Aleksandra Szadkowska, na co dzień mieszkanka gminy Teresin, była kolejnym gościem Studia e-Sochaczew.pl.
Ola pracuje w agencji reklamowej jako graficzka. Rozmawialiśmy z nią o tym, jak powstaje reklama, ile to trwa, ilu ludzi musi mieć swój udział w tym, co potem przez kilkanaście sekund widzimy na ekranie. W rozmowie także o własnej twórczości naszego gościa, o tym, co ją inspiruje i zachwyca. Zapraszamy do oglądania, a poniżej fragment tej rozmowy:
Pierwszy raz usłyszałam o tobie kiedy byłaś jeszcze w gimnazjum, a może nawet nieco wcześniej. Byłaś wtedy utalentowaną, młodą plastyczką, brałaś udział w konkursach plastycznych. To jest oczywiście zasługa zdolności, ale też zasługa twojej mamy i atmosfery, którą tworzyła. Twoją mamą była Katarzyna Szadkowska, bardzo lubiana, bardzo ceniona instruktorka plastyczna Miejskiego Ośrodka Kultury w Sochaczewie, której niestety nie ma już z nami. Jak było z mamą-artystką w domu?
Fajnie. Z mamą artystką w domu jest tak, że nigdy się nie nudzisz. Masz co miesiąc remont, ojciec ma co miesiąc nowe szafki do wycięcia, ciągle jest inny szkic na ścianie no i generalnie jest ogromna wolność. Jeżeli chcesz mieć kolorowe włosy albo kolczyki - hulaj dusza. Oczywiście były jakieś takie rodzicielskie trymowania, że nie wszystko na raz, nie wszystko wolno, ale pamiętam, że właśnie w drugiej klasie podstawówki pierwszy raz mamie zostało trochę utleniacza i to ona robiła mi blond pasemka, za które później dostawałam bury od pani, no bo to podstawówka, nie wypada podobno.
Mama miała wpływ na twoje artystyczne wybory, na to, że zaczęłaś rysować, czy to wypłynęło z ciebie?
Trudno powiedzieć, że wpływ. (...) Ona musiała zostać pielęgniarką, no bo w tamtych czasach wiadomo, rodzice wybierali ci szkołę, rodzice wybierali karierę itd. Jej mama wybrała jej pielęgniarstwo, a zawsze chciała być artystką. Więc mi tak jakby było powiedziane, że mogę być węglarzem, byle bym węgiel przewracała z uśmiechem na ustach. Nie było takiego parcia, że ja też mam być artystką, ale to gdzieś zawsze się działo dookoła, więc nie da się od tego uciec, nie da się zamknąć oczu i nie być wrażliwym na jakąkolwiek sztukę. Poza tym jak wokoło jest tyle kolorów i tyle zmian, to się z czasem samemu to robi. pamiętam, że i dekoracje ślubne robiłyśmy z mamą i malowanie na ścianach czy wycinanie płytek - to wszystko robiłyśmy razem.
Jak dzieciństwo z mamą-artystką wpłynęło na dalsze wybory Oli? O tym w rozmowie.
Zabrakło nam czasu, aby poruszyć jeszcze jeden ważny wątek - Aleksandra Szadkowska dużo czasu poświęca zwierzętom, opiekując się między innymi bezdomnymi psami. Od kilku lat przygotowuje kalendarz i inne materiały dla inicjatywy Adopciaki.pl. Zachęcamy do pomocy potrzebującym psom i kotom
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pani Grafik nie jest ciocią tego ziemniaka, ziemniak to australijski MR.PIPIK. Jedyna modyfikacja to zmiana koloru tej postaci. Moim zdaniem kreatywności w tym nie ma zbyt wiele, zmiana koloru z zielonego na żółty to wszystko.
Pani Grafik nie jest ciocią tego ziemniaka, ziemniak to australijski MR.PIPIK. Jedyna modyfikacja to zmiana koloru tej postaci. Moim zdaniem kreatywności w tym nie ma zbyt wiele, zmiana koloru z zielonego na żółty to wszystko.