Reklama

Andrzej Gąsiorowski - program wyborczy

Szanowni Państwo,

minęły cztery lata od ostatnich wyborów i muszę szczerze powiedzieć, że nie nosiłem się już z zamiarem kandydowania. Rzeczywistość samorządowa doznała w ciągu ostatnich ośmiu lat przemian, które oddalają ją od prawdziwej samorządności, polegającej w mojej przynajmniej ocenie na nieustannym dialogu obejmującym kwestie samo-rządzenia się społeczności lokalnych. Dialog ten został sprowadzony do całkowicie rytualnych czynności przewidzianych prawem na każdym możliwym poziomie – od parlamentu, po większość gmin w Polsce. W praktyce demokracja została zastąpiona jakąś formą centralizmu demokratycznego, w którym – trzeba przyznać – wielu rodaków świetnie się odnajduje. Ale nie wszyscy. Dlatego postanowiłem (jednak) kandydować z ramienia KWW Bezpartyjni Samorządowcy.

Probemy samorządu wynikają z wielu okoliczności, ale przede wszystkim z globalnych problemów świata. Możliwości dalszego rozwoju kończą się, a nad wszystkimi wisi klimatyczny miecz Damoklesa. Wszelkie hasła o dalszym dynamicznym rozwoju są w tym sensie fałszem. Rozwój, o ile w ogóle jest jeszcze możliwy, musi polegać na przygotowaniu samorządu i lokalnych społeczności na nadchodzące problemy i nie sprowadza się do ustawienia kolejnych zabawek i udogodnień dla dzieci i dorosłych. Polskie miasta i miasteczka prze ostatnie dwadzieścia lat zamieniły się w na wpół doskonałe miasteczka z klocków LEGO, gdzie wszystko jest bardzo „estetyczne”, ale gdzie niemal całkowicie zniknęła „substancja życia społecznego”, bo wszystko co nas otacza od „estetycznego” chodnika i parkingu poprzez wydarzenia kulturalne jest takim samym produktem. Wydaje się, że te produkty całkowicie zawładnęły naszym życiem, naszymi relacjami, naszą politycznością, która toczy się wokół organizowania ich zakupu.

Tymczasem życie nie musi tak wyglądać. Rzeczywiste życie to relacje między ludźmi, wspólnie spędzany czas i przyroda, która pozwala na cieszenie się życiem, która gwarantuje życie jako takie. Przez ostanie dwadzieścia lat w polskich samorządach zajmowaliśmy się jej usuwaniem właśnie pod płaszczykiem nowych inwestycji, ale również rozumianego w sposób paranoidalny bezpieczeństwa. Ja sam od dwudziestu mniej więcej lat zajmuję się spowalnianiem owych procesów. Głównie tym chciałbym się zajmować w samorządzie, w wypadku wystarczającego poparcia mojej kandydatury.

Jak możemy przeczytać w sierpniowym numerze „Zieleni Miejskiej”, co podliczył prof. Mieczysław Czekalski: „w ostatnich trzech latach z powierzchni Polski zniknęło bezpowrotnie ok. 40 mln zdrowych drzew. I to poza tymi, które ścięto w ramach gospodarki drzewnej! Tak wielka liczba roślin zniknęła z kilku powodów, a główne wśród nich to m.in. huragan z 2017 r. tzw. lex Szyszko czy wycinanie drzew wokół linii kolejowych i energetycznych, a także na placach budowy”.

Sochaczew nie jest wyłączony z owego niezwykle niepokojącego trendu. I choć w części dzięki działaniom aktywistów i działaczy został on nieco ograniczony, miasto potrzebuje kompleksowej polityki ekologicznej, która uwzględniałaby zarówno problemy lokalne (smog), jak i globalne (zmiana klimatu). Bez drzew pozostaną nam bowiem kosztowne energetycznie klimatyzatory i kurtyny wodne w okresie letnim.

Aby to osiągnąć trzeba przede wszystkim zacząć chronić drzewa znajdujące się na gruntach należących do samorządów, ale również namawiać mieszkańców, żeby nie usuwali drzew ze swoich nieruchomości. Wydaje się, że w tym obszarze najlepiej sprawdziłyby się działania szkoleniowe, promocyjne, w miarę możliwości prawnych podatkowe, idące w kierunku zmniejszenia opłat podatkowych od zadrzewionych nieruchomości. Niezwykle ważne byłoby również rzetelne badanie wniosków o wycinki oraz dbałość o nasadzenia zastępcze, co jest niestety traktowane zbyt pobieżnie przez organy ochrony środowiska w całej Polsce.

Konieczna jest również daleko zakrojona akcja informacyjna i szkoleniowa. Mieszkańcy powinni wiedzieć, że faktyczne zastąpienie jednego dorosłego drzewa w sensie pożytku ekologicznego oznacza konieczność posadzenia od 400 do 1 500 egzemplarzy danego gatunku. W praktyce w liczbach bezwzględnych nasadzenia zastępcze często są mniejsze liczbowo od ilości usuniętych drzew! W przeciągu ostatnich lat doprowadziło to do faktycznej katastrofy ekologicznej w polskich miastach i miasteczkach, zmniejszyło nie tylko ilość drzew, ale również bioróżnorodność i retencję. Ostatnie zjawisko jest szczególnie widoczne podczas coraz gwałtowniejszych burz i ulew, kiedy miasta w kilka minut stają się betonowymi basenami, bo woda nie ma gdzie odpływać, co z kolei prowadzi do podtopień i zniszczenia mienia.

Nowa koncepcja zieleni w mieście musiałby obejmować całkowitą zmianę paradygmatu działania. Koniec z kompulsywnymi i kosztownymi „pielęgnacjami” drzew, które ogołacają je z gałęzi, koniec z takim samym koszeniem trawników (na kwietne, niekoszone łąki decyduje się coraz więcej dużych samorządów). W parkach pozostawiamy, choćby wydzielone, obszary, których nie sprzątamy z liści i w których dajemy się spokojnie rozwijać dzikiej przyrodzie. Takie miejsca bardzo szybko są zasiedlane przez owady, ptaki i małe ssaki. Bioróżnorodność i retencja zwiększa się. Myślę, że warto również obsadzać drzewami różnego rodzaju nieużytki miejskie.

Drzewa odgrywają również istotną rolę w walce ze smogiem. Nie możemy funkcjonować w modelu, w którym do oczyszczania powietrza używa urządzeń technicznych, zamiast drzew, do których nie trzeba dopłacać. Zresztą badania wskazują, iż drzewa w mieście to wymierna korzyść finansowa dla wszystkich. Ale nie tylko, bo najważniejsza z nich to zdrowie i lepsze samopoczucie psychiczne mieszkańców. Drzewa będą również łagodzić skutki ocieplającego się klimatu. Już łagodzą, pod warunkiem, że się ich nie wytnie.

W samorządzie nie może dochodzić do takich sytuacji, z jaką mieliśmy do czynienia w tym roku, kiedy w związku z remontem drogi wojewódzkiej nr 580 Sochaczew – Żelazowa Wola, miało dojść (i cały czas ma dojść, bo sprawa nie jest zamknięta) na wniosek Mazowieckiego Zarządu Dróg Wojewódzkich do wycięcia prawie 130 drzew objętych ochroną konserwatora zabytków, a żaden z samorządów lokalnych nie włącza się w ich ratowanie. Mimo że w sposób oczywisty stanowią dobro narodowe, historyczne i czynią niepowtarzalny klimat miejsca, jakim jest Żelazowa Wola i jej okolice. Dopiero moje włączenie się do sprawy przy wsparciu mieszkańców Chodakowa i Sochaczewa (również tych zza granicy) oraz specjalistów z zakresu dendrologii, entomologii i ornitologii doprowadziło do przeprowadzenia profesjonalnych ekspertyz przyrodniczych, które wykazały, że większa część drzew nie stanowi zagrożenia (są w dobrej formie) i są siedliskiem podlegających ścisłej ochronie gatunkowej zwierząt, na czele z wyjątkowym chrząszczem – pachnicą dębową. Z takich rzeczy powinniśmy być dumni, a nie dążyć do ich usunięcia, po to żeby się pochwalić kawałkiem drogi. Te drogi nie zapewnią nam dobrego życia. Drzewa tak. Poza tym naprawdę można łączyć jedno z drugim. Sochaczew i tak przeżył w ostatniej kadencji utratę wielu drzew, między innymi przy ulicy Chodakowskiej czy Licealnej. A szykują się kolejne inwestycje. Nie chodzi o to, żeby ich nie przeprowadzać, ale o to, żeby przeprowadzać je z poszanowaniem istniejących zadrzewień. To niewiele kosztuje, a zyski są ogromne. Trzeba pamiętać, że drzewo rośnie co najmniej 15 lat, żeby można się nim było cieszyć, a większość gatunków znacznie dłużej. Jeśli wytniemy coś dziś, spędzimy nasze życie w świecie bez drzew.

Dlatego to, co jako kandydat KWW Bezpartyjni Samorządowcy, chcę zaproponować to stała debata publiczna na temat zieleni w mieście i walka o godzenie interesu ekologicznego z potrzebami inwestycyjnymi miasta. Należy pamiętać, że inwestycje, to też zielone inwestycje. W radzie miejskiej chciałbym działać na rzecz stałego zwiększania liczby zadrzewień w mieście, budowy tak zwanych parków kieszonkowych, zielonych ścian, pozostawiania na potrzeby niewykorzystywanych obszarów miasta. Ale również wspomagania i promowania działań anytysmogowych, energii odnawialnej oraz nowoczesnych rozwiązań retencyjnych.

Jak podkreślam, w rozmowie o ekologii warto odchodzić od dogmatyzmu. Warto współpracować z fachowcami, którzy potrafią ocenić, czy drzewo rzeczywiście zagraża bezpieczeństwu, czy drobne zabiegi mogą je uratować, jak szybko naprawiać ubytki ekologiczne związane z inwestycjami. W krajach będących dzisiaj liderami walki o przyrodę i ekologię, bardzo dba się o zazielenienie miast. Sochaczew również może być takim miejscem, ale musimy odejść od opozycji człowiek – przyroda. Przez tak wiele lat działałem na rzecz ochrony przyrody w Sochaczewie, że gwarantuję, iż w razie mojego wyboru do rady miejskiej nic się w tym zakresie nie zmieni, choć jako radny będę miał na pewno większe możliwości. Warto zawalczyć o przyrodę również na szczeblu samorządu, bo robimy to dla naszych wnuków i dzieci, które będą żyć w bardzo zmienionym świecie.

Może na zakończenie jeszcze kilka słów o sobie. Do tej pory wielu z Was znało mnie raczej od strony dziennikarskiej (Radio „Fama”, „Echo Powiatu), bądź społecznej – działalność w Stowarzyszeniu „e-Sochaczew.pl”, głównie w obszarze projektów kulturalnych („Samurajowie Pióra”, warsztaty filozoficzne itp.). Projekty te cieszyły się dużym zainteresowaniem zarówno w Sochaczewie, jak i całej Polsce. Na antenie radia „Fama” prowadziłem cieszący się dużą popularnością „Kulturalny Program Muzyczny”.

Moje doświadczenie zawodowe jest jednak o wiele szersze. Przez lata pracowałem w firmach prywatnych i państwowych w bardzo różnych branżach na stanowiskach kierowniczych, czy – jak to się teraz mówi – managerskich. Obecnie prowadzę kancelarię adwokacką, zajmującą się obsługą małych i średnich przedsiębiorstw, prowadzeniem spraw karnych, ale przede wszystkim zwykłych ludzkich spraw. To sprawia, że Państwa doświadczenia, są również moimi doświadczeniami. A to daje wiedzę i dużo pokory wobec tak życia, jak polityki.

Od kilku lat, głównie dzięki działalności publicystycznej, udało mi się zebrać pokaźną grupę przyjaciół, często wybitnych fachowców w obszarze ekologii, dendrologii, biologii, prawa i wielu innych dziedzin, którzy zawsze niezwykle chętnie służą wiedzą, pomocą i doświadczeniem w rozwiązywaniu ekologicznych problemów współczesnego świata i współczesnego samorządu. Popierając moją kandydaturę, macie Państwo gwarancję najwyższej dbałości o ekologiczną przyszłość Sochaczewa i Ziemi Sochaczewskiej, bo – jak uważam – radny nie powinien ogranicza się do głosowania ZA lub PRZECIW, ale prowadzić aktywny dialog na wszystkich poziomach polityki i biznesu na rzecz lokalnej społeczności i małej ojczyzny.

W wyborach na burmistrza popieram Marka Gołkowskiego. To doświadczony, rozważny człowiek, który pozwoliłby na zawrócenie Sochaczewa z drogi ku konserwatywnej utopii na drogę niełatwej współczesności. Kandydat, który w miejsce inwestowania na kredyt, zaoferowałby rozwiązania zrównoważonego rozwoju miasta i jego mieszkańców. I chyba po prostu to dobry człowiek. Mam wrażenie, że jest takich ludzi coraz mniej w polityce wszystkich szczebli.

Jestem absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz Instytutu Filozofii tejże uczelni. Mam żonę i dwoje dzieci. Prowadzę blog „Dlaczego ludzie wycinają drzewa”, gdzie o moich działaniach i poglądach dowiecie się Państwo więcej. Zachęcam do pisania i kontaktowania się ze mną za pośrednictwem e-Sochaczew.pl i bloga - "Dlaczego ludzie wycinają drzewa" (www.andrzejgasiorowski.wordprees.com)

21 października spotkajmy się na wyborach!

ANDRZEJ GĄSIOROWSKI
Kandydat do Rady Miejskiej
Okręg nr 4, lista nr 1, pozycja 2


Zdjęcia pochodzą z akcji ratowania zabytkowej alei lipowej (droga wojewódzka nr 580 Sochaczew – Żelazowa Wola), która trwa cały czas, bo inwestor nie wycofuje się z planów wycinki. Zostały zrobione przeze mnie i Adama Bohdana. Podczas oględzin drzew alei znaleźliśmy w niej podlegającego ścisłej ochronie gatunkowej chrząszcza pachnicę dębową.

Na zdjęciach prócz mnie (i pachnicy dębowej) dendrolożki dr inż. Marzena Suchocka, Dominika Szczypińska oraz biolog Adam Bogdan (z synem Mateuszem) i leśnik (pisarz i poeta) Michał Książek, którzy pomagali mi i pomagają w ratowaniu alei. Podobnych akcji na terenie Sochaczewa z pomocą przyjaciół przeprowadziłem wiele i myślę, że dzięki nim przynajmniej udało się nieco powstrzymać proces usuwania zieleni miejskiej.
 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gąsior 2018-10-16 23:01:41

    Dzięki, Maćku ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    2018-10-16 21:13:19

    Nareszcie głos rozsądku pośród wyborczych bredni. Konkretny człowiek i konkretne postulaty. Szkoda, że nie mój rejon, jednak osoby z Chodakowa namawiam do oddania głosu na Andrzeja Gąsiorowskiego - nie zmarnujcie tej szansy, bo to najladniejsza i najbardziej zielona dzielnica miasta - oby taką pozostała.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    linu 2018-10-15 18:36:00

    Miło to słyszeć. Liczę że będzie taka mozliwość. ;]

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama