- Jestem ciągle na etapie poszukiwań, próbuję odnaleźć swoją drogę. Zresztą od początku, odkąd pierwszy raz chwyciłam pędzel, tak właśnie podchodzę do malarstwa. Chcę się jak najwięcej nauczyć, nie mogę zatrzymać się w miejscu. Mam nadzieję, że moje prace będą się ciągle zmieniać, bo nie byłabym w stanie malować w kółko tego samego. Poznaję nowe techniki, na przykład ostatnio odkryłam grafikę i też bardzo zaczynam się wciągać... - mówi Beata Stephan, artystka, której prace, nie tylko malarskie, możemy obejrzeć na wystawie w Teresińskim Ośrodku Kultury.
Wernisaż wystawy „Malarstwo i Tkanina” miał miejsce 30. marca. Do Teresińskiego Ośrodka Kultury przyszło wielu amatorów sztuki, w tym wielu przyjaciół Beaty Stephan. Artystka była bardzo wzruszona. I nic dziwnego, to była jej pierwsza indywidualna wystawa, tym ważniejsza. Beata zaprezentowała na niej przede wszystkim akwarele. - Ta technika bardzo mi odpowiada. Jest wygodna i pozwala zatrzymać ulotne chwile. Na wystawę wybrałam ulubione akwarele, te, do których jestem najbardziej przywiązana, które wydawały mi się ciekawe dla odbiorcy.
Beata zawodowo związana jest z TOK-iem, gdzie prowadzi z dziećmi zajęcia plastyczne. Ukończyła trzyletnie Kolegium Mody przy ASP w Łodzi, a teraz na tej samej uczelni robi uzupełniające studia magisterskie. W domu zaś pozostaje żoną i mamą trzech synów. - Nie jest łatwo, ale na szczęście znajduję czas na to, co najbardziej lubię, coś tam zawsze uda mi się namalować.
Dziś ubrania, które chciała projektować, gdy wybierała szkołę, zeszły na dalszy plan, choć Beata nadal przywiązana jest do tkaniny, która wydaje jej się bliższa malarstwu. - Ubiór za bardzo mnie ograniczał. Nie mogłam do końca wyrazić tego, co chcę. Chyba jednak wolę malować. Czasami jeszcze zaprojektuję coś znajomym, jakąś suknię ślubną, ale nie jest to moja pasja.
Kiedy pytam Beatę o istotę wystawionych akwarel, o to, o czym mówią, odpowiada, że najważniejsza jest w nich relacja, gra światła i cienia: - Nie interesują mnie szczegóły, na swój sposób staram się interpretować rzeczywistość. Bardzo ciekawym elementem teresińskiej wystawy są dekoracyjne przedmioty, które Beata nazywa tkaninami unikatowymi. To wykonane ze zużytych, opróżnionych z fusów torebek po herbacie makatki, lampiony, przestrzenne kule. Dzięki naturalności użytego materiału ozdoby te są naprawdę przyjemne dla oka, organiczne i ciepłe.
Zachęcamy do obejrzenia „Malarstwa i Tkaniny” Beaty Stephan. Wystawa będzie czynna tylko do 17.S kwietnia.
figa
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze