Burmistrz Piotr Osiecki m.in. o tym, jakie są zagrożenia i szanse Sochaczewskiego Budżetu Obywatelskiego, dlaczego w Radzie Miasta nagle pojawiła się opozycja, kto naprawdę odpowiada za ceny wody i czym pozytywnie różnimy się od Warszawy...
- Po co nam budżet obywatelski? Mieszkańcy wybrali przecież Radę Miasta i burmistrza, by decydowali w ich imieniu na co wydawać pieniądze z budżetu.
- To prawda. Takie argumenty padały zresztą, gdy rozpoczynaliśmy pracę nad Sochaczewskim Budżetem Obywatelskim. Dlatego długo się zastanawialiśmy, jak podejść do tego tematu. Budżet Obywatelski niesie ze sobą wielką szansę aktywizacji Mieszkańców, wciągnięcia ich w sprawy naszego miasta, ale z drugiej strony niesie zagrożenia.
- Jakie?
- Największe to takie, że w głosowaniu weźmie udział niewielka liczba osób. A głosować będziemy przecież jak wydać milion złotych. Trudno wyobrazić sobie sytuację, że o rozdysponowaniu takiej kwoty zadecyduje kilkaset osób, z kilkunastu tysięcy uprawnionych do głosu.
- Jak zachęci Pan mieszkańców do wzięcia udziału najpierw w zgłaszaniu wniosków do Sochaczewskiego Budżetu Obywatelskiego, a później do głosowania na wybrane już projekty?
- Sochaczewski Budżet Obywatelski to wielka szansa dla wszystkich. Niemal codziennie odpowiadam na pytania, dlaczego realizujemy budowę tej, a nie innej drogi czy chodnika. Codziennie w Urzędzie Miasta zjawiają się osoby, które chcą z nami realizować projekty społeczne, kulturalne, czy sportowe. Bardzo wiele z nich realizujemy, co chyba widać. Ale nie wszystkie, bo potrzeb jest zdecydowanie więcej niż pieniędzy. Wspólnie z Radą Miasta musimy często wybierać, co wiąże się z tym, że jedne grupy mieszkańców są zadowolone, inne nie. Sochaczewski Budżet Obywatelski to szansa na to, by zgłosić nawet mały projekt, by być może otworzyć władzom miasta oczy na coś, czego nie dostrzegamy.
- Ale jak potem zdobyć głosy?
- To jest właśnie największa wartość naszego pomysłu. Każdy autor projektu zakwalifikowanego do głosowania, będzie musiał zdobyć poparcie. A to wiąże się ze współpracą z jak największą grupą innych mieszkańców. Budżet to szansa dla wspólnot, stowarzyszeń, klubów, grup przyjaciół. By zwiększyć swoje szanse te grupy będą musiały się łączyć, popierać, promować wspólne projekty. Lepszej okazji na aktywizację mieszkańców, na ich współpracę promocję samorządności nie można sobie wymyślić.
- Mieszkańcy nie są dziś aktywni?
- Są i to bardzo. Świadczy o tym choćby obrona sądu w Sochaczewie. To u nas zaczął się ruch sprzeciwu, który doprowadził do odrzucenia tzw. reformy Gowina, likwidującej sądy w małych miastach. U nas odbył się pierwszy protest, który jako Urząd Miasta współorganizowaliśmy. Potem była manifestacja w Warszawie to przez nasze, MOK-owskie mikrofony przemawiali tam samorządowcy z całej Polski. To pod namiotem z napisem sochaczew.pl chronili się kolejni mówcy. To w Sochaczewie odbyło się zebranie założycielskie stowarzyszenia Amici Curiae, które tak skutecznie prowadziło dalszą walkę w obronie sądów. Jestem dumny, że byłem jednym ze współzałożycieli stowarzyszenia.
- Wierzy Pan, że mieszkańcy są w stanie zorganizować się w sprawie np. osiedlowego placu zabaw?
- Oczywiście. Ciągle to podkreślam i jestem dumny, że w Sochaczewie działa około 80 stowarzyszeń. Połowa z nich jest bardzo aktywna. Nieskromnie powiem, że z większością ściśle współpracujemy, tworzymy wspólne projekty. Sądzę, że sochaczewskie stowarzyszenia zgłoszą wiele pomysłów do Budżetu Obywatelskiego.
- Były dwa projekty uchwały o Budżecie Obywatelskim. Dlaczego Rada Miasta przyjęła projekt pańskiego autorstwa?
- Rada Miasta zdecydowała, że nasz projekt jest po prostu lepszy. Ten stworzony przez opozycyjny klub Porozumienia w wielu punktach był niezgodny z prawem o czym tak wiele mówił m.in radny Edward Stasiak. Wnioskodawcom tak naprawdę wcale nie chodziło o wprowadzenie budżetu obywatelskiego, a o próbę zaistnienia.
- Na jakiej podstawie Pan tak twierdzi?
- Wystarczy przyjrzeć się co działo się po przyjęciu przez Radę Miejską projektu zgłoszonego przeze mnie w sprawie rozpoczęcia prac nad Budżetem Obywatelskim. Klub Porozumienie Ziemi Sochaczewskiej, jako jedyny odmówił pracy w zespole, który miał ustalić szczegółowe zasady wdrożenia SBO. Zresztą nawet strona internetowa, która miała promować projekt Porozumienia już nie istnieje. Myślę, że to wystarczy za cały komentarz. Wybory za półtora roku. To się czuje. Przez dwa lata w Radzie Miejskiej wspólnie podejmowaliśmy niemal wszystkie decyzje. Ponad 90 procent uchwał zostało podjętych jednogłośnie. Teraz nagle niektórzy radni zaczynają krytykować projekty, które sami współtworzyli. Jaskrawym przypadkiem manipulacji były wypowiedzi radnych dotyczące rzekomo katastrofalnej sytuacji finansowej miasta, która miała się przejawiać m.in. w zaległościach w płaceniu przez nasz samorząd składek rentowych w 2012 roku.
- Jaka jest prawda?
- Samorząd za mojej kadencji nigdy nie zalegał z opłatami do ZUS-u. A wynik finansowy za 2012, tak samo zresztą jak i za 2011 jest dodatni. Dochody o kilka milionów złotych przekroczyły wydatki i rok zakończyliśmy nadwyżką budżetową. Ale niektórzy, by zaistnieć, i tak będą przekonywać, że w mieście źle się dzieje.
- A dzieje się dobrze?
- To ocenią mieszkańcy. Ja mogę bardzo długo sypać przykładami. W gazecie, którą Państwo trzymają w rękach, postaraliśmy się w telegraficznym skrócie pokazać tylko najważniejsze działania, zmiany, pomysły z ostatnich dwóch lat. Każdy kto podejdzie do zestawienia uczcicie przyzna, że dzieje się dużo dobrego i to w każdym elemencie inwestycji, edukacji, spraw społecznych, kultury, sportu.
- Niedawno w skrzynkach wielu mieszkań znalazły się ulotki, których autorzy przekonują, że to Pan jest winny wysokim cenom wody i ścieków w naszym mieście
- To wprowadzanie w błąd mieszkańców Sochaczewa z powodów politycznych. A prawda jest taka, że to Platforma Obywatelska, która firmowała wspomnianą ulotkę, rządziła miastem przez osiem lat. Bo przecież mój poprzednik był popierany przez tę partię, ba był jej członkiem. To nie ja, a moi poprzednicy przygotowali projekt budowy kanalizacji, który skutkuje tym, że mamy takie, a nie inne ceny wody i ścieków. Jeśli chodzi o mnie, to dzięki pracy całej załogi ZWiK dziś ceny są o wiele niższe, niż zakładali moi poprzednicy. Przypomnę, że wedle założeń, które zostały przyjęte w 2007 roku, metr sześcienny wody i ścieków miał kosztować w tym roku ponad 19 zł. A kosztuje niespełna 14 i nie zdrożał w porównaniu z zeszłym rokiem.
- Autorzy ulotki twierdzą, że znają sposób na obniżenie cen wody i ścieków w mieście
- Jedynym sposobem, jaki proponują, są dopłaty z budżetu miasta do cen wody i ścieków. Czemu sochaczewska Platforma, która rządzi w powiecie, nie postuluje dopłat dla szpitala. Czemu nie głosuje, by wspomagać tę jednostkę. Zresztą jak rządzi wystarczy przyjrzeć się, co dzieje się w samorządzie powiatowym. Nauczyciele nie dostają należnych im uposażeń na czas, zarzucono rozbudowę LO im. F. Chopina, budowę sali gimnastycznej dla Osiemdziesiątki. W Domu Pomocy Społecznej koszty utrzymania wzrosły z 1800 zł do ponad 3400 zł na osobę. W zaledwie dwa lata! Do tego praktycznie do zera spadło zainteresowanie władz powiatu sprawami miasta. Musimy walczyć o to, by samorząd powiatowy czynił jakiekolwiek inwestycje w Sochaczewie. Miasto, by doprowadzić do remontu należącej do powiatu ulicy Staszica, musi wyłożyć ponad milion złotych i na dodatek samo musi ten remont wykonać. Wcześniej dołożyliśmy prawie pół miliona do świateł na Gawłowskiej, których powiat, nota bene, też nie chciał budować. Gdybyśmy jako samorząd miejski nie musieli przejmować zadań, które powinien wykonywać powiat, był by i pieniądze na dopłaty do cen wody i ścieków.
- Budowa kanalizacji sanitarnej to był błąd?
- Absolutnie nie. Ale gdybym to ja decydował, nie budowalibyśmy kanalizacji w ulicach, gdzie dziś nie ma ani jednego domu. A są takie przypadki. My nie mieliśmy już wyjścia musieliśmy realizować go w takim zakresie, jaki został przyjęty. A dziś wszyscy za to płacimy. W jednym z wywiadów uczciwie powiedziałem, że nie dziwię się mieszkańcom, gdy mówią o tym, że ceny wody i ścieków im doskwierają. I powiedziałem, że niestety, innej drogi już nie ma. I to jedno zdanie zostało wyrwane z kontekstu i przytoczone w ulotce. To wyraźnie świadczy, jakie były intencje jej autorów.
- Ale w innych miastach ceny rzeczywiście są niższe
- Ceny są niższe tam, gdzie kanalizacja była już wybudowana, jak chociażby w Skierniewicach. Tam gdzie samorządy zbudowały sieć w ostatnich dwóch latach, a u nas było to ok. 100 km, ceny są podobne lub wyższe. Dziś po prostu musimy wszyscy tę inwestycję spłacać.
- Wróćmy na koniec do Sochaczewskiego Budżetu Obywatelskiego. Gdyby Pan mógł zgłosić projekt, to na co by Pan postawił?
- Nie chcę niczego sugerować mieszkańcom. Wiem, że duże poparcie mógłby zyskać projekt parkingu przy dworcu PKP, ale ten projekt już realizujemy. Powstaje właśnie dokumentacja.
- Na jakie inne inwestycje mogą liczyć w tym roku mieszkańcy?
- Wymienię tylko te największe i najważniejsze: budowa sali gimnastycznej przy SP nr 4, budowa żłobka, remont ulicy Staszica, remont elewacji Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą, zabezpieczenie wzgórza zamkowego, rewitalizacja placu Armii Ludowej, kontynuacja programu Drogi zamiast błota, czyli utwardzanie na niespotykaną do tej pory skalę ziemnych dróg, których mieliśmy w mieście ponad 65 km, a po tym roku zostanie 20. Mówię to z pełną odpowiedzialnością niewiele jest dziś samorządów w Polsce, które realizują tak wiele inwestycji, nie ograniczając przy tym innych zadań. My nie zwalniamy nauczycieli, nie zamykamy szkół i przedszkoli, nie podnosimy cen biletów MZK jak dzieje się to choćby w Warszawie najbogatszym polskim mieście.
JAK NAPRAWDĘ BYŁO Z CENAMI WODY I ŚCIEKÓW
Rok 2004
Rada Miejska na wniosek burmistrza Czubackiego zatwierdza pierwsze studium poprawy gospodarki wodno-ściekowej miasta. Kanalizacja ma powstać w centrum miasta i osiedlu Trojanów.
Lipiec 2007
Rada Miasta uchwala wykaz 13 projektów inwestycyjnych, na które będzie poszukiwać pieniędzy unijnych. Największy z nich to poprawa gospodarki wodno-ściekowej miasta.
Maj 2008
Na wniosek burmistrza Czubackiego Rada Miasta uchwala tzw. Studium Wykonalności dla zadania pod nazwą poprawa gospodarki wodno-ściekowej miasta. W symulacji cen wody i ścieków studium zakłada, że opłaty za 1 m3 dostarczonej wody i odebranych ścieków wzrosną w ciągu kilku lat o ponad 300%, a największy skok opłat nastąpi między 2011, a 2012 rokiem. Poniżej stawki brutto cen wody i ścieków, jakie wówczas ustalono.
Rok 2008 2009 2010 2011 2012 2013 2014 2015
Woda m3* 2,81 3,27 3,36 3,36 3,91 4,73 5,57 5,73
Ścieki m3* 4,13 4,58 5,34 5,34 15,83 17,23 17,44 18,29
Styczeń 2009
W Radzie wraca dyskusja o drastycznych podwyżkach. Burmistrz Czubacki przekonuje, że ceny wody i opłaty za odbiór ścieków muszą rosnąć, by ZWiK miał pieniądze na budowę sieci, a dla banków był wiarygodnym partnerem.
Styczeń 2010
Rada Miasta zatwierdza nowe stawki cen. Ostatecznie, po dopłatach z budżetu kształtują się następująco: 3,09 zł/m3 za wodę, a za odbiór ścieków 5,18 zł/m3.
Marzec 2010
W Urzędzie Miejskim podpisana została umowa między Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, a ZWiK-iem dotycząca finansowania budowy kanalizacji.
Luty 2011 (burmistrzem od grudnia 2010 jest Piotr Osiecki)
Rada Miejska zatwierdza kalkulacje cen na kolejny rok, z której wynika,
że opłaty za wodę nie zmienią się, a rachunki za ścieki wzrosną o niespełna 3%. Opłata za pobraną wodę: 3,09 zł/m3, za odbiór ścieków: 5,37 zł/m3.
22 luty 2011
Burmistrz Osiecki powołuje na stanowisko prezesa ZWiK Stanisława Grażkę. Jednym z najważniejszych zadań, jakie stawia nowemu szefowi spółki, oczywiście poza sprawnym przeprowadzeniem gigantycznej inwestycji, jest opracowanie nowej strategii wzrostu cen wody i ścieków, tak by zmniejszyć obciążenia dla mieszkańców.
Luty 2012
Zaczyna obowiązywać nowy cennik. Opłata za pobraną wodę:
3,78 zł/m3, za odbiór ścieków: 8,26 zł. Wedle propozycji poprzednich władz miasta ceny miały się kształtować na poziomie: 3,66 14,80.
Grudzień 2012
Prezes ZWiK Stanisław Grażka informuje, że do końca roku zakończą się wszystkie prace. Wiosną 2013 roku spółka spodziewa się uzyskać wszelkie pozwolenia na użytkowanie sieci. Zaczyna przyłączać nowych klientów.
Styczeń 2013
Burmistrz Osiecki i Rada Miejska zatwierdzają taryfę ZWiK na 2013 rok. W porównaniu z prognozą przyjętą przez poprzedników znów jest o wiele taniej. Po raz pierwszy od lat, ceny wody i ścieków na terenie Sochaczewa nie rosną. Od marca 2013 roku do końca lutego 2014 roku wynoszą: 3,78 zł/m3 dla wody i 8,26 zł/m3 za odbiór ścieków. Poprzednie władze proponowały odpowiednio: 4,42 16,10 (ceny netto).
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze