Nie lada atrakcja czeka na tych, którzy przybędą do bazyliki Ojców Franciszkanów w Niepokalanowie. Można tu obejrzeć tzw. Całun Turyński. Jest to wierna kopia oryginału z Turynu. Przypomnijmy jego historię, zapraszając jednocześnie do odwiedzin Niepokalanowa. Z.B. Komentarz do Całunu Turyńskiego na podstawie opracowania Apostolstwa Miłosierdzia Bożego w Warszawie Całun Turyński to płótno, którym owinięty był Pan Jezus po zdjęciu z krzyża i złożony w grobie. Całun Turyński to milczący świadek ukrzyżowania i zmartwychwstania Jezusa z Nazaretu. Zatrzymał on w sobie dokładny odcisk ciała Chrystusa, zachowując autentyczne ślady biczowania, bicia, cierniem koronowania, dźwigania krzyża, krzyżowania i trzygodzinnej agonii na krzyżu. Nikt z ludzi nie był naocznym świadkiem momentu zmartwychwstania ciała Pana Jezusa, które przed złożeniem do grobu było zawinięte w lnianą tkaninę o długości 436 cm i szerokości 110 cm. Ten grobowy całun pełnił zadanie prześcieradła, okrycia i chusty, która owijała głowę i całe ciało, jedną połową od spodu, a drugą z wierzchu. Całun Turyński stał się relikwią chrześcijańską i „kliszą fotograficzną” męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Widoczny wizerunek powstał tylko na powierzchni włókien, nie ma go ani na zewnątrz tkaniny, ani w środku nici. Badania potwierdziły, że odbicie na Całunie jest niezmywalne, nie można go niczym wywabić i powstało ono na skutek tajemniczego wybuchu energii od wewnątrz, czego jeszcze nauka nie jest w stanie opisać. Eksperci medycyny sądowej twierdzą, że ciało Jezusa zostało zawinięto około 2,5 godziny po śmierci i pozostawało tam przez 36 godzin. Z całą pewnością nie było z niego wyjmowane, co potwierdza brak śladów oderwań i nienaruszone skrzepy krwi. Opatrzność Boża zachowała do naszych czasów wstrząsający obraz cierpienia i śmierci Jezusa Chrystusa utrwalony na płótnie grobowym, które jest jakby piątą Ewangelią napisaną krwią Zbawiciela. Więcej o Całunie czytaj o "ZS"
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze