Plan zagospodarowania Chodakowa Kilkudziesięciu mieszkańców i przedsiębiorców, pełna emocji dyskusja i… brak kompromisu. Tak podsumować można debatę dotyczącą planu zagospodarowania przestrzennego dla Chodakowa. Nad całym spotkaniem niezmiennie unosił się duch upadłego Chemiteksu.
Stop rozbudowie Chyba żaden zamknięty zakład nie wzbudza tylu skrajnych uczuć. Mijają lata, a emocje towarzyszące dawnemu włókienniczemu gigantowi nie słabną. Projekt planu zagospodarowania przestrzennego miał ostatecznie unormować obecną sytuację, jak i przyszłość obszaru po byłym Chemiteksie. W praktyce podgrzał tylko atmosferę. Teoretycznie plan ma na celu zahamowanie powstawania w tym rejonie firm śmieciowych. Jednocześnie musi sankcjonować działalność już istniejących. Dbać ma również o interesy mieszkańców Chodakowa, którzy wielokrotnie uskarżali się na związane z sąsiedztwem byłego Chemiteksu uciążliwości. Twierdzą, że znajdujące się tam firmy zajmujące się odpadami są źródłem brzydkich zapachów, szczurów i insektów. Zgodnie z projektem planu, na terenie byłego chemicznego giganta nadal będzie można prowadzić działalność związaną ze zbiórką, odzyskiem i unieszkodliwianiem odpadów. Wykluczona będzie natomiast jakakolwiek rozbudowa czy nadbudowa wykorzystywanych do tego obiektów. Uciążliwość zakładów nie może wykraczać poza zajmowany przez nie teren. Tam, gdzie firmy takie nie funkcjonują, zakazane będzie lokowanie kolejnych. W miejscach planowanych inwestycji trzeba będzie przeprowadzić badania gruntu i jego ewentualna rekultywację. - Trudno jednoznacznie określić skalę skażenia gruntu. Są na ten temat różne opinie. Dotychczasowe badania nic nie wykazały. Nie zmienia to faktu, że nie chcemy, by w Chemiteksie powstała bomba ekologiczna. Były zakład i to, co po nim zostało w mniemaniu byłych pracowników i części mieszkańców wciąż stwarza takie zagrożenie - wyjaśniał Julian Zasuwa z wydziału gospodarki przestrzennej i architektury UM. – Pamiętajmy, że grunty mogą być zawierać związki chemiczne. Również mury mogą być nimi przesiąknięte. Szkodliwe substancje mogą być wypłukiwane przez deszcz. W ten sposób mogą też przemieszczać się w glebie. Zgodnie z planami urzędu miejskiego nieczynne instalacje mają być likwidowane przez przyszłych inwestorów. Wszystkie te działania mają „ucywilizować” i uatrakcyjnić poprzemysłowe ruiny. - Ten teren ma swoją wartość. Można by go wypromować pod kątem inwestycyjnym. Nie chcemy, by szkodził on ludziom i środowisku - twierdzi naczelnik wydziału gospodarki przestrzennej i architektury Tadeusz Krysiak. Nowy plan nie pogodził interesów żadnej ze stron. Najbardziej radykalni mieszkańcy żądają wręcz zakazania działalności zakładów. - Plan to herezja - można było usłyszeć z ich ust. - Chcę, żebyśmy dobrze się zrozumieli. Wszystkie firmy działające na tym terenie robią to zgodnie z prawem. Jeżeli nie łamią przepisów, nie możemy ich tak po prostu zlikwidować. Naszą intencją jest niedopuszczenie do powstawania kolejnych - uspokajał wiceburmistrz Stanisław Wachowski.
Stop przedsiębiorczości? Właściciele firm zarzekają się, że nie zatruwają środowiska i chcą się rozwijać z poszanowaniem zasad ekologii. - Kilka lat temu kupiliśmy teren w Sochaczewie. Był bardzo zniszczony. Jego rekultywację wzięliśmy na swoje barki. Chcieliśmy ulokować na nim zakład przetwarzający surowce wtórne. Oznaczałoby to kolejne miejsca pracy. Teraz sprawa się komplikuje - mówi Andrzej Łuciński z firmy Terplast. - Zamierzamy prowadzić proces produkcji w oparciu o recykling. Będzie dotyczył odpadów własnych i pochodzących z zewnątrz. Uruchomienie instalacji recyklingowej tylko dla naszych odpadów jest nieopłacalne. Proszę o zmianę planu dla terenu naszego zakładu - wnioskował inny przedstawiciel tej firmy, Marek Małolepszy. Głos zabrał właściciel jednej z najbardziej kontrowersyjnych firm z terenu byłego Chemiteksu, Michał Kisielewski z Eco Service. - Posiadamy bezodpływowe szambo. Jego zawartość wywozimy do oczyszczalni ścieków. Korzystamy z kanalizacji deszczowej. Mamy też bezodpływowy zbiornik na wypadek awarii. Zapraszam do odwiedzenia zakładu wszystkich zainteresowanych mieszkańców. Moja firma nie stwarza zagrożenia. Zagrożenie stworzyli ludzie, którzy kiedyś ją podpalili. Nie zamierzam ustosunkowywać się do tego wandalizmu. Czy ograniczenia dotyczące recyklingu służą miastu? Czy chcemy mieć jeszcze więcej śmieci w lasach i nad brzegami rzek? Dlaczego miasto blokuje rozwój przemysłu? Czy wypłaci nam odszkodowania, jeżeli doprowadzi nasze firmy do strat lub upadku? - pytał. Paweł i Hubert Cytowscy z Zebry zapewniali o swoich dobrych intencjach. Ich zdaniem, konflikty nikomu nie służą. Chcą nadal świadczyć usługi swoim czterem tysiącom klientów. Chcą także utrzymać dotychczasowy stan zatrudnienia. Planują rozwój spółki. W ich przekonaniu plan zagospodarowania terenów pofabrycznych może zniszczyć Zebrę. - Chcemy, w ramach naszej działalności poprawiać stan byłego zakładu. Chcemy też, by nasza działalność była prowadzona w nowoczesny, ekologiczny sposób. Jeżeli się nie rozbudujemy, na pewno tak się nie stanie. Nie będziemy mogli wprowadzać nowych rozwiązań. Śmieci nie są niczym złym. Na bieżąco je przetwarzamy. Na zachodzie firmy takie, jak nasza mieszczą się w centrum miast i nikt ich nawet nie zauważa. Na takim poziomie technologicznym chcielibyśmy prowadzić też Zebrę. Dialog z mieszkańcami jest bardzo ważny. Nie chcemy, by traktowali nas jak wrogów. Planowaliśmy założyć nowoczesne filtry. Teraz uniemożliwi nam to zakaz rozbudowy - mówił Paweł Cytowski. Głos zabrał również jeden z potencjalnych inwestorów, Łukasz Łuszczyk. - Jestem właścicielem jednej z działek na terenach objętych planem. Jej odcinek leżący wzdłuż ulicy, jest zaśmiecony. Worki pochodzą z prywatnych domów. Dlaczego władze miasta tak słabo kontrolują umowy na odbiór śmieci? Na swojej posesji planuję otworzyć zakład produkcyjny. Ograniczenia rozbudowy obiektów sprawią, że nie będę mógł stosować nowoczesnych rozwiązań technologicznych, np. z wykorzystaniem surowców wtórnych. Teraz nie wiem, czy zdecyduję się na jakąkolwiek inwestycję. Dodatkowo, po wprowadzeniu planu, wartość mojej nieruchomości spadnie. Kto chciałby kupić działkę, na której nic nie można zrobić? W przypadku strat przy sprzedaży zamierzam domagać się odszkodowania od władz miasta - Łukasz Łuszczyk.
Wylać dziecko z kąpielą Swoich miejsc pracy bronili również pracownicy firm mieszczących się na terenie byłych zakładów włókienniczych. Ich głos można uznać za jeden z ciekawszych w sprawie. Do tej pory spór polegał na konflikcie miedzy przedsiębiorcami a mieszkańcami. Teraz głos zabrali zatrudnieni. Zdecydowanie bronili swoich miejsc pracy, a co za tym idzie bytu swoich rodzin. - Jedno ograniczenie, takie jak to dotyczące rozbudowy, może doprowadzić każdą firmę do bankructwa. W zakładach na terenie Chemiteksu pracują dziesiątki osób. Przez takie obwarowania mogą stracić pracę – mówił Andrzej Koblak, pracownik firmy Midas. - Nie mówimy o żadnych ograniczeniach. Chcemy, by firmy pracowały jak dotychczas. Wola mieszkańców jest taka, by w Chemiteksie nie było odpadów - wyjaśniał wiceburmistrz Stanisław Wachowski. Argumenty te nie były satysfakcjonujące. W Chodakowie ludzie nadal pamiętają rzesze bezrobotnych, które pozostawił po sobie Chemitex. - Zakład przed lata ulegał degradacji. Teraz pojawiły się firmy takie jak Zebra czy Eco Service. Uważam, że są to przedsiębiorstwa przyszłościowe, dające ludziom pracę. Jeżeli miasto wprowadzi zakaz ich rozbudowy, wyleje dziecko z kąpielą. Poszerzą się tylko szeregi bezrobotnych. Znam osoby, które prowadzą firmy w Chemiteksie. To porządni ludzie. Każdemu życzyłbym takiego pracodawcy. Współczuję panu Kisielewskiemu z Eco Serwisu. Kiedy w jego firmie podłożono ogień, dostał ataku serca. Teraz, kiedy z żoną pozbierali się po tamtych stratach, rzuca im się kolejne kłody pod nogi - mówił Karol Milczarek, pracownik ochrony. Pracowników i przedsiębiorców poparła też część mieszkańców. - Uważam, że zagrożenie stwarzają nie firmy, a ludzie. W przypadku Eco Serwisu był to ten, kto go podpalił. Wysłuchuję tu kolejnych zarzutów pod adresem firm śmieciowych. A jak należy ocenić tych, którzy spuszczają ścieki do Bzury albo wyrzucają worki z odpadami w lesie? Podam też inny przykład. W Chodakowie latem czuć smród. Pochodzi śmieci palonych przez mieszkańców. Te same osoby bardzo bulwersuje działalność Zebry, Remondisu i innych przedsiębiorstw. One są nam potrzebne. Dają zatrudnienie. Lepiej byłoby, gdyby Chemitex niszczał, a ludzie stali w kolejce do pośredniaka? W Chodakowie nie ma zbyt wielu pracodawców - powiedział Hanna Krzemińska.
Wszędzie, tylko nie u nas O tym, jak złożony problem stanowi Chemitex świadczy fakt, że podczas kilkugodzinnej dyskusji zainteresowanym udało się jedynie przedstawić swoje stanowiska. Nie było mowy o jakimkolwiek „wypośrodkowaniu” żądań. - Proszę o nietraktowanie mieszkańców jako zła koniecznego. Problem dotyczy zakładów zajmujących się segregacją i utylizacją odpadów. Niewątpliwie jest to potrzebna działalność. Pytanie brzmi: czy muszą znajdować się one właśnie na terenie byłego Chemiteksu? Leży on w centrum Chodakowa. Z każdej strony znajdują się domy mieszkalne. Trzeba myśleć też o ludziach. Teren musi być dobrze zabezpieczony - postulował Marian Rębiejewski. - Plan ma spełniać oczekiwania jak największej liczby osób. Rację mają mieszkańcy, którzy chcą, by ich domy znajdowały się w bezpiecznej okolicy. Racja leży również po stronie właścicieli firm. Nie należy się dziwić, że chcą oni rozwijać i prowadzić swoje przedsięwzięcia. Każda uwaga złożona do projektu będzie dla nas cenna. Ostateczna decyzja należeć będzie do rady miejskiej. Stoi ona przed bardzo trudnym zadaniem. Zanim odbędzie się głosowanie, czeka nas jeszcze wiele pracy - mówił Edward Stasiak. Uwagi do chodakowskiego MPZP można składać do 26 października. Wnioskując po przebiegu pierwszej dyskusji na jego temat, można spodziewać się, że będzie ich sporo. Jak zapowiadał wiceburmistrz Stanisław Wachowski, po zebraniu wniosków odbędzie się kolejne spotkanie z udziałem zainteresowanych stron. Od czasu zamknięcia fabryki nie udało się pogodzić interesów zwaśnionych stron. Jeżeli udałoby się wypracować kompromis, byłoby to wydarzenie przełomowe. Agnieszka Poryszewska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze