Lubię spacerować po moim mieście, które czasami mnie zadziwia. Stało się tak przed kilkoma dniami. Trafiłem do jednej ze zrujnowanych hal Chemitexu…
Jako pierwsza powitała mnie apetyczna kobieta przypominająca młodą Raquel Welch z filmu „Milion lat przed naszą erą”. Obok niej znalazła się czacha, która nie była straszna, a wręcz przeciwnie, dość sympatyczna. Na ścianach było kilka innych murali.
Wchodząc do drugiej hali wzrok mój padł na Różową Panterę jak zwykle zadowoloną z życia oraz jej „prześladowcę” inspektora Clouseau. Nacieszyłem swój wzrok sympatycznym muralem. Spojrzałem dalej i mnie zatkało. Patrzyło na mnie wiele par oczu. Wiele postaci stało w szyku. Naprawdę obraz ten robił wrażenie. Autor lub autorzy pomalowali kolumny hali. Pojawiły się na nich twarze, całe sylwetki, które wypełniały całą przestrzeń.
Wtedy nasunął mi się pomysł – a może tak, władze miasta mogłyby przeznaczyć jeden z pustostanów dla niezależnych artystów. Kiedyś był to budynek Metalowca przy ulicy Płockiej. Może warto wrócić do idei sztuki wolnej od urzędniczych pomysłów i umożliwić swobodną działalność artystyczną. Uzdolnionych ludzi jest u nas naprawdę bardzo wielu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze