Tydzień temu informowaliśmy o tragicznym przypadku 72-letniej kobiety, Ireny Z., która zmarła 15 grudnia po drugiej operacji w szpitalu w Skierniewicach, bowiem stan jej był tak ciężki, iż lekarzom nie udało się pacjentki uratować. Jednak podczas pierwszej z tych operacji skierniewiccy chirurdzy wyjęli z brzucha pacjentki chustę chirurgiczną zostawioną tam przez pomyłkę i zaszytą podczas jakiejś wcześniejszej operacji. Już wtedy rodzina zmarłej wskazywała na Sochaczew, gdzie pięć lat wcześniej Irena Z. była operowana. Jednak nie było jeszcze stuprocentowej pewności, bowiem pani ta w międzyczasie mogła leczyła się również w innych ośrodkach. Zaś od czerwca z przerwami przebywała w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Skierniewicach. Początkowo na oddziele kardiologicznym, w lipcu na oddziale zakaźnym, następnie na gastroenterologicznym, i ostatecznie, gdzie zmarła, na oddziale chirurgicznym – onkologicznym. Jak powiedziała nam szefowa sochaczewskiej prokuratury, zajmującej się tą sprawą, pacjentka skarżyła się na bóle, których przyczyny lekarze nie mogli zlokalizować. Obecność chusty w brzuchu wykazała dopiero operacja. Ale czy na pewno była to przyczyna zgonu? Tego na razie z całkowitą pewnością stwierdzić nie można. Zwłaszcza dziwny wydaje się bardzo dobry stan chusty po pięciu latach przebywania w brzuchu kobiety. Jak mówi pani prokurator: „Zabezpieczona jako dowód rzeczowy chusta jest w całkiem dobrym stanie, nawet kolor dobrze się zachował. Jest zielona. Zastanawialiśmy się więc, czy jest możliwe, aby rzeczywiście zaszyto ją aż pięć lat temu? Jednak po sprawdzeniu całej drogi leczenia się tej pani, dziś mogę powiedzieć z całą pewnością, że poprzednia operacja, jaką przeszła ta pacjentka, miała miejsce niestety w sochaczewskim szpitalu”. Jednak prokuratura nie posiada jeszcze opinii biegłych wykonujących sekcję zwłok, która wskazywałaby na bezpośrednią przyczynę zgonu. Trudno więc dziś stwierdzić na pewno, że była nią pozostawiona w ciele chusta. Z pewnością jednak nie była ona dla organizmu obojętna. Wszystko to powinna określić opinia biegłych z Akademii Medycznej w Warszawie, do których zwróciła się sochaczewska prokuratura i gdzie przeprowadzono sekcję. W oczekiwaniu na tę opinię, prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o zwolnienie z tajemnicy lekarskiej lekarzy, którzy mieliby być w tej sprawie przesłuchani. My zaś będziemy się postępowaniu temu nadal przyglądać i relacjonowana łamach „Ziemi”. Sławomir Burzyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze