Ponad 1/3 mieszkańców naszej diecezji uczęszcza regularnie co tydzień na niedzielne msze święte – wynika z badań przeprowadzonych przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego. To jednak nic w porównaniu z najbardziej religijnymi mieszkańcami diecezji tarnowskiej – tam do kościoła chodzi ponad 70 procent zobowiązanych. Już prawie 30 - letnią tradycję mają coroczne badania dotyczące praktyk niedzielnych, które przeprowadzają wszystkie parafie w Polsce. Przewodniczy im proboszcz, który raz w roku, w wybraną niedzielę października lub listopada, organizuje specjalną grupę zliczającą wszystkich przychodzących tego dnia do kościoła. W ten sposób powstają dwa oryginalnie brzmiące wskaźniki – dominicantes i communicantes. Ten pierwszy ilustruje odsetek chodzących na msze w porównaniu do ogólnej liczby zobowiązanych (82 proc. wiernych), drugi – grupę wiernych, którzy przychodzą do kościoła i przystępują do komunii świętej. Liderem południe Polski Jak pokazują badania, frekwencją na mszach świętych nasza diecezja spośród wszystkich 39 w całym kraju specjalnie się nie wyróżnia, ani na korzyść, ani na niekorzyść. Liczba obecnych na niedzielnej mszy waha się u nas w granicach 34-37 proc. i jest to stała tendencja od 2000 roku. Najmniej praktykujących odnotowano w 2004 – wtedy do kościoła chodziło niecałe 34 proc. wierzących mieszkańców diecezji łowickiej, najwięcej w 2003 – z grupą ponad 37 proc. praktykujących. Takimi wynikami niewiele różnimy się od diecezji warszawskiej – tu do kościoła chodziło 34 do prawie 40 proc. deklarujących wiarę. Najaktywniejsi pod tym względem są jednak mieszkańcy niektórych diecezji na południu Polski – opolskiej, przemyskiej, rzeszowskiej i tarnowskiej. W tej pierwszej, w niedzielę do świątyni przychodzi ponad połowa wiernych. Prawdziwymi rekordzistami są jednak mieszkańcy diecezji przemyskiej, rzeszowskiej, tarnowskiej – tu w ostatnich latach do kościoła wybierało się co tydzień 70, a czasami nawet 75 proc. osób. Niechlubnie, i to zarówno jeśli chodzi o ilość wiernych na mszach i tych przystępujących do komunii, wyróżniają się natomiast archidiecezje: łódzka, sosnowiecka i szczecińsko-kamieńska, w których frekwencja na mszach nie przekracza 32 proc., a do komunii wybiera się nie więcej niż co 8 osoba obecna w kościele. Nasze dominicantes Jak pokazują badania, rozbieżności w liczbie praktykujących między poszczególnymi diecezjami w kraju są duże, trudno jednak jednoznacznie określić dlaczego. W większych diecezjach, skupiających duże miasta w centrum czy na zachodzie Polski, wyniki nie są rewelacyjne i można długo dywagować, czy powodem jest tu szybsze tempo życia, praca w weekendy, struktura społeczna czy też styl życia i mnogość „pokus”, jakie czyhają na ludzi przez okrągły tydzień. W przeciwieństwie do wsi, gdzie generalnie ludzie są bardziej religijni, a niedzielna wizyta w kościele jest dla wielu nawykiem, utartą od pokoleń tradycją, ale też nierzadko jedyną „rozrywką” i atrakcją dnia. Proboszcz parafii Karwowo, ksiądz Zbigniew Żądło, mniejszą frekwencję na mszach w większych miastach tłumaczy głównie stylem życia młodych ludzi, którzy coraz częściej nie odczuwają potrzeby praktyk religijnych. Zwłaszcza, gdy dochodzi do tego praca przez sześć dni w tygodniu, a niedziela staje się jedynym dniem, kiedy można odpocząć i porządnie się wyspać. „Poza tym bardzo często ludzie wyjeżdżają na weekendy do rodziców, którzy mieszkają na wsi, więc siłą rzeczy frekwencja na mszach będzie tutaj wyższa. Nie jest bowiem tak, że generalnie ludzie mieszkający na wsi częściej niż ci z miast chodzą do kościoła. Można za to z całą pewnością powiedzieć, że bardziej religijni są mieszkańcy południowej, niż północnej Polski” – mówi ksiądz Zbigniew Żądło. Communicantes i pobożne życzenia Trudno też generalizować sytuację dotyczącą liczby wiernych przystępujących do komunii świętej, bo tu wyników w żaden sposób nie da się tłumaczyć położeniem diecezji. Komunię najliczniej przyjmują zarówno mieszkańcy południowych, jak i niektórych północnych diecezji i odwrotnie. Przykładowo w naszej diecezji od 2002 roku komunię przyjmowała średnio co 6-7 osoba obecna na mszy, podobnie jak w sąsiedniej diecezji warszawskiej czy słynącej z ważnego ośrodka religijnego archidiecezji częstochowskiej. Wygląda również na to, że ci, którzy wierzą najczęściej również praktykują, bo jak pokazują badania, na liczbę obecnych na mszach nie wpływają większe wydarzenia, jak choćby śmierć naszego Papieża Jana Pawła II w 2005 roku. Większą aktywność, w porównaniu z poprzednimi latami, zaobserwowano jedynie w 2000 roku - być może z powodu granicznej daty i głośnych wówczas pogłosek o końcu świata. „Obecność w kościele i przyjmowanie komunii są bardzo ważne, to wyznaczniki naszej religijności i przynależności do wspólnoty wiernych, bo same deklaracje o byciu katolikiem nie wystarczą” – podsumowuje proboszcz Żądło. Jak jednak pokazują kościelne badania, są to często tylko pobożne życzenia księży. Martyna Mikulska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze