Reklama

Czekając na krew

12/09/2007 09:19
Kobiety 234 złote, mężczyźni 351 złotych – maksymalnie taką sumę już w przyszłym roku krwiodawcy będą mogli odliczyć sobie od dochodu w rocznym rozliczeniu PIT. Możliwość odliczania wartości oddanej krwi od podatku, to kolejna próba polepszenia sytuacji polskiego krwiodawstwa.
Przywilej, z którego honorowi dawcy mogli korzystać przed 2004 rokiem, powrócił w tym roku za sprawą znowelizowanej ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Suma, którą będzie można odliczyć, zależeć będzie od ilości oddanej krwi. Zgodnie z nowymi przepisami, obowiązującymi od 1998 roku, mężczyźni mogą oddawać krew sześć razy do roku, kobiety – cztery. Podczas jednorazowego pobrania dawca traci 450 militrów krwi, rocznie mężczyzna może więc oddać maksymalnie 2,7 litra krwi, kobiety – 1,8 litra. Uwzględniając aktualną cenę litra krwi - 130 złotych, kobiety będą mogły odliczyć sobie w rocznym rozliczeniu dokładnie 234 złote, mężczyźni – 351 złotych. Jedyny warunek to zaświadczenie z Regionalnego Centrum Krwiodawstwa o ilości krwi oddanej w danym roku.
Profity się skończyły
„Na dzień dzisiejszy krwiodawcy nie korzystają z dużej ilości profitów, więc taki gest być może przyczyni się do tego, że chętnych będzie więcej” – mówi Bogumiła Krystecka, kierownik biura Zarządu Rejonowego Polskiego Czerwonego Krzyża w Sochaczewie. Do tej pory krwiodawcy mogli liczyć co najwyżej na kilka tabliczek czekolady i sok, ci z dłuższym stażem, bo po oddaniu co najmniej 12 litrów krwi - na darmowy przejazd komunikacją miejską.
„Do 1998 roku było zupełnie inaczej. Krwiodawcy mogli kupić leki w aptece lub dostać się do lekarza bez kolejki, a każdy pracownik, który oddawał krew, miał w zamian dzień wolny od pracy. Teraz mało który pracodawca ten przepis respektuje, wszystko zmieniło się w 1998 roku, kiedy honorowe krwiodawstwo od PCK przejęły Regionalne Centra Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa – tłumaczy prezes Klubu Honorowych Dawców Krwi w Sochaczewie, Zbigniew Sysik, który w ciągu 20 lat oddał 37 litrów krwi. - Zaczęło się niewinnie. Zostałem wezwany na komisję wojskową i powiedziano mi, że jak oddam krew, to dostanę odroczenie. Potem poszedłem drugi raz na komisję i znowu oddałem krew i tak mi się to spodobało, że zacząłem oddawać krew regularnie, co czynię do dziś. W ten sposób zaczynała większość moich kolegów-krwiodawców”.
W kolejce do oddania krwi
Jak dodaje Bogumiła Krystecka, po 1998 roku stracił też sam PCK. Przedtem każdy oddział mógł bowiem liczyć na dotacje, które przyznawane były w zależności od ilości oddanej w danym mieście krwi. Przyczynę zmniejszenia jej ilości krwiodawcy tłumaczą nie tylko utratą większości przywilejów, ale również likwidacją przyszpitalnych punktów pobierania krwi. „Kiedy punkt funkcjonował w szpitalu, mogliśmy przyjść każdego dnia o dowolnej porze i efekt był taki, że w ciągu roku oddawaliśmy w Sochaczewie prawie 1000 litrów krwi. Po likwidacji punktu – świetny wynik to około 430 litrów rocznie. Teraz krew możemy oddawać tylko w środy i to przez kilka godzin w przychodni „Almed” przy ul. Żeromskiego. Często czekamy w kolejce, ale najgorzej mają ci, którzy pracują, bo tracą dniówkę”– wyjaśnia Zbigniew Sysik. Efekty są takie, że w dwóch pierwszych kwartałach tego roku w Sochaczewie zebrano zaledwie 154 litry krwi.
Sprzedają krew
Zbigniew Sysik twierdzi, że z przywileju odliczania krwi od podatku większość krwiodawców nie skorzysta, bo mało który z nich będzie wiedział o takiej szansie. Prezes HDK do gestu ze strony władz odnosi się sceptycznie. Jak mówi, nie zrewolucjonizuje on sytuacji w polskim krwiodawstwie, bowiem w dzisiejszych czasach każdy chce coś za coś, nikt nie robi nic dla samej idei, tak jak to było dawniej. Obcokrajowcy już wprowadzili krwiodawstwo płatne. Handel krwią przenika również do nas. Np. w Zgorzelcu, zagraniczna firma otworzyła punkt, gdzie Polacy oddają krew za pieniądze. Za jednorazowe pobranie, czyli 450 mililitrów krwi, dawcy dostają 40 euro. W efekcie w całym Zgorzelcu krwi brakuje, bo wszyscy chętni oddają ją zagranicznym firmom”.
Po pomoc do uczniów
Coraz częściej mówi się, że szansą na poprawę niepokojącej sytuacji z malejącą ilością krwi w Polsce może być młodzież. Ona bowiem najczęściej reaguje na tego rodzaju apele. Mowa o organizowaniu w szkołach dni poboru krwi. Na prośbę oddziałów PCK, ale również coraz częściej z inicjatywy samych szkół, do placówek przyjeżdżają ambulanse Regionalnego Centrum Krwiodawstwa. Taka akcja miała miejsce ostatnio 12 kwietnia w Zespole Szkół w Teresinie, gdzie 49 uczniów oddało jednego dnia ponad 22 litry krwi. W tego rodzaju zbiórki angażują się też uczniowie sochaczewskich szkół. Jedyny problem, to, jak mówi Bogumiła Krystecka, niewystarczająca ilość ambulansów, jakimi dysponuje Regionalne Centrum i często zdarza się wielotygodniowa batalia o samochód i sprzęt. Znawcy tematu nie kryją, że same apele nie wystarczą, potrzebna jest również zakrojona na szerszą skalę kampania informacyjna. „Żaden specjalista nie mówi publicznie, że oddawanie krwi jest zdrowe i bezpieczne, nie wyjaśnia się również zasad poboru krwi – mówi Zbigniew Sysik. - W mojej rodzinie wszyscy śmieją się ze mnie, krwiodawcy - weterana, ale gdy komuś bliskiemu potrzebna była krew, od razu przybiegli do mnie, żebym go ratował. Krwi nie można wyprodukować, to najcenniejszy dar, jaki może dać człowiek drugiej osobie” – dodaje. Rzadko jednak o tym pamiętamy. Za przykład służą tu nie tylko zwykli obywatele, ale i osoby z pierwszych stron gazet, które często wykazują się też zwykłą niewiedzą. Niektórzy zapewne pamiętają niedawną wypowiedź Hanny Wujkowskiej, doradcy byłego już ministra edukacji, która zasłynęła stwierdzeniem, że 700 litrów krwi oddanych przez uczestników przystanku Woodstock mogło być zarażone wirusem HIV i żółtaczką. Wypowiedź natychmiast zdementował minister zdrowia Zbigniew Religa. Wnioski na temat znajomości problemu na wysokich szczeblach władzy, nasuwają się jednak same.
Nie ulega wątpliwości, że niepokojąca sytuacja honorowego krwiodawstwa w Polsce, to efekt nie tylko naszej bierności i obaw, ale przede wszystkim chorego systemu, który zamiast ułatwiać, utrudnia działania krwiodawców. I wygląda na to, że na pełne uzdrowienie polskiego krwiolecznictwa przyjdzie nam jeszcze poczekać. Tymczasem dla zainteresowanych podajemy adresy strony Regionalnego Centrum Krwiodawstwa, na której znaleźć można przydatne informacje na temat oddawania krwi: www.rckik-warszawa.com.pl Przypominamy, że krew, po przejściu badań lekarskich, mogą oddawać osoby pomiędzy 18 a 65 rokiem życia. Punkt poboru krwi czynny jest w każdą środę w godz. od 9.30 do 14.00 w przychodni „Almed” przy ulicy Żeromskiego. Uczniowie, zainteresowani zbiórką krwi w swojej szkole, mogą natomiast zgłaszać się osobiście lub telefonicznie do biura Zarządu Rejonowego PCK przy ul. Wąskiej 17, tel. 862-25-09.
Martyna Mikulska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama