Reklama

Czułość pojechała do Szwecji

Tygodnik Echo Powiatu
19/10/2005 14:34
Dobra wola i dobre serce nie mają granic. Niestety podobnie jest ze złem i okrucieństwem. Poniższe przypadki dobrze to chyba obrazują. Dobre serce jednych jest tak pojemne, że potrafią oni przyjechać ze Szwecji po kilka kundelków ze schroniska „Azorek”. Inni, jak miało to ostatnio miejsce w okolicach boryszewskiego zalewu, przywiązują psy do drzew, skazując je na okrutną głodową śmierć.

Najpiękniejsze miejsce w domu
Pomagające sochaczewskiemu schronisku wolontariuszki Blanka Jakubowska i Magdalena Tuszewska z ogromną ofiarnością starają się znaleźć opuszczonym zwierzętom nowe domy. Duża część zwierząt jedzie do Warszawy i jej okolic. Ale nie tylko. Ostatnio prawdziwym wydarzeniem był wyjazd dwóch suczek aż do Szwecji. Przygarnęła je pani Hanna Michnik. Postanowiliśmy opublikować fragmenty listu, jaki pani Hanna przesłała już po powrocie do Szwecji dyrektorowi ZGM-u Andrzejowi Nagłowskiemu. Przypomnijmy, to Zakład Gospodarki Komunalnej opiekuje się „Azorkiem”.
Dotarliśmy szczęśliwie do Goteborgu, tym razem sprawdziliśmy na liczniku - 1120 km w jedną stronę. Pieski zachowywały się tak, jakby jazda samochodem była najnaturalniejszym sposobem poruszania się.
Sunie odkryły najpiękniejsze pomieszczenie w domu - KUCHNIĘ!!! Nie mówiąc o tym, że kanapy świetnie sprężynują jak się na nie wskakuje i natychmiast, w pędzie, zeskakuje. Wczoraj wieczorem pojechały z Małgosią do jej mieszkania - tu mają trochę mniejszą powierzchnię, ale jak na razie nie narzekają. A w weekend nas odwiedzą.

Ogromna czułość, jaką pani Hanna dała sochaczewskim suczkom, to jedna strona medalu. Oto druga.

Bestie w ludzkiej skórze
Dyrektor Nagłowski opowiedział nam, że kilka tygodni temu pracownicy schroniska dostali wezwanie z okolic boryszewskiego zalewu, gdzie według relacji potwornie ujadał jakiś pies. Kiedy pojechali na miejsce, znaleźli go. Był przywiązany do drzewa. Niestety, zdechł z głodu i wycieńczenia niedługo po uwolnieniu. Takie przypadki dla pracowników „Azorka” nie są wyjątkowe.
Z obszaru całego miasta natomiast dochodzą nas wieści o coraz większych ilościach wyrzucanych psów. Często są to psy rasowe, czy mieszańce ras uznawanych za niebezpieczne. Z jednej strony to zagrożenie dla nas, w szczególności dla dzieci, z drugiej okrucieństwo wobec zwierząt. Chyba nikt w kraju nie ma już pomysłu na to, jak powstrzymać te okrucieństwo i głupotę. I tak zmagania trwają. Po jednej stronie ludzie o wrażliwym sercu, po drugiej - ludzkie bestie. Coraz trudniej przychodzi nam - dziennikarzom - komentowanie takich postaw.

Andrzej Gąsiorowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama