Reklama

Czy rada gminy Sochaczew zlikwiduje schronisko?

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
08/11/2011 09:03
W „Azorku” źle dzieje się już od wiosny. Wtedy schronisko przestało przyjmować zwierzęta. W placówce zamiast przepisowych 118 psów znajdowało się ich półtorej setki. Wojewódzki Lekarz Weterynarii nakazał jej zamknięcie. Szybko okazało się, że to nie koniec kłopotów. Nad schroniskiem zawisło widmo likwidacji.

Miejskie schronisko dla bezdomnych zwierząt „Azorek” w Kożuszkach Parceli działa od 1999 roku. W tym roku uroczyście obchodziło 12-lecie istnienia. Od tego czasu swój dom znalazło prawie 900 psów i prawie 450 kotów. Jego zadaniem jest zabezpieczenie pobytu zwierzętom pozostawionym bez nadzoru.
- Nasza powinnością jest dbanie o stan zdrowia zwierząt wspólnie z przedstawicielami powiatowych inspektoratów weterynarii. Misją schroniska jest zapewnienie zwierzętom godziwych warunków na czas ich pobytu, edukacja z zakresu prawidłowej opieki nad nimi oraz uwrażliwianie społeczeństwa na krzywdę zwierząt - uściślają jego pracownicy.
„Azorek” ma liczne grono sympatyków, ale też zagorzałych przeciwników. Właśnie oni uaktywnili się w ostatnich miesiącach. Kolejne sesje rady miejskiej i gminnej ubarwiane były emocjonalnymi wystąpieniami sąsiadów schroniska.
Na dwóch ostatnich sesjach miejskich pojawił się Wojciech Dmoch - właściciel działki sąsiadującej z „Azorkiem”, mieszkający na stałe w Ożarowie. Twierdził, że sąsiadujące z jego działką schronisko dla zwierząt stało się przyczyną rodzinnych kłopotów. On i jego siostry zostały poszkodowane przez działania wójta gminy Sochaczew Mirosława Orlińskiego. Jego zdaniem samochody dojeżdżające do schroniska „Azorek” rozjeżdżają drogę, która wkracza na należącą do Dmochów ziemię. Wojciech Dmoch pisma w tej sprawie skierował do rady miejskiej, rady gminy i wójta. O problemach właściciela działki w Kożuszkach został poinformowany sam prezydent Bronisław Komorowski. Jedno z już legendarnych wystąpień Wojciecha Dmocha zakończyło się odebraniem mu głosu przez przewodniczącą Jolantę Gontę.
Na kolejnej sesji wtórowała mu właścicielka innej działki usytuowanej w sąsiedztwie schroniska, pani Kobierecka, mówiąc, że przytułek dla zwierząt działa nielegalnie i jest uciążliwy dla otoczenia. Jej zdaniem powinno być niezwłocznie zamknięte. Tym razem obyło się bez odbierania głosu. Dyskusję zakończono stwierdzeniem przewodniczącej Jolanty Gonty, że burmistrz poszukuje nowej lokalizacji schroniska.

Wykrzyczał sobie plan
Niedawno temu rada gminy Sochaczew przyjęła uchwałę dotyczącą przystąpienia do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla terenu obejmującego obszar schroniska. Większość osób zainteresowanych tematem odebrała ten gest jako krok w stronę jego likwidacji.
Szefowa placówki Zyta Rybowicz twierdzi, że nikt nie kontaktował się z pracownikami „Azorka” w sprawie planu zagospodarowania przestrzennego. Aktualny jest w schronisku za to problem przepełnienia.
- Od jakiegoś czasu nie przyjmujemy zwierząt – oznajmia. - Mamy ich bardzo wiele. O dalszych losach bezdomnych czworonogów zadecydują władze miasta. To w ich rękach leży przyszłość „Azorka”. Interesuje mnie wyłącznie dobro psów. Nie ma dla mnie znaczenia, gdzie będzie się mieściło schronisko. Mogą być to Kożuszki Parcel, może być inna miejscowość - powiedziała.
Wójt gminy Sochaczew Mirosław Orliński twierdzi, że likwidacja ochronki dla zwierząt nie leży w niczyim interesie. Nie jest natomiast zdeklarowanym zwolennikiem tego, by „Azorek” mieścił się w dotychczasowej siedzibie.
- Schronisko usytuowane jest na podległym gminie terenie. Miasto dzierżawi w Kożuszkach działkę po byłej fermie lisów. Działalność „Azorka” jest potrzebna nie tylko mieszkańcom Sochaczewa, ale i całego powiatu. Na szczeblu gminy rozmawiamy o jego przyszłości niemal codziennie. Wierzę, że inne samorządy podchodzą do tego tematu równie poważnie - powiedział nam.
Zdaniem Mirosława Orlińskiego, przy okazji tworzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego poszukiwane ma być optymalne rozwiązanie zarówno dla schroniska, jak i dla właścicieli sąsiednich działek.
- Musimy przemyśleć wiele kwestii dotyczących przeznaczenia tego terenu. Chodzi np. o rodzaj dopuszczalnej działalności, zabudowy czy sprawy ochrony środowiska. W ramach tych zagadnień mieści się też działalność „Azorka” - mówi wójt.
Gospodarz gminy nie przeczy, że na decyzję rady gminy wpływ miał nacisk ze strony mieszkańców.
- Podczas obrad kilkakrotnie pojawiał się pan Dmoch. Zachowywał się podobnie jak na sesjach miejskich. Krzyczał i był agresywny. Miał pretensje do mnie, radnych, urzędników i całego szeregu osób. Do władz gminy trafiały także inne sygnały od mieszkańców tego rejonu. One także świadczyły o tym, że istnieje grupa osób niezadowolonych z lokalizacji schroniska - wyjaśnia Mirosław Orliński.
Jego zdaniem nie można było przeciągać decyzji dotyczącej przystąpienia do wykonania planu. Jego sporządzenie zajmie nawet kilka lat.

Jak nie tu, to gdzie indziej
Wiceburmistrz Stanisław Wachowski przyjął gminną uchwałę spokojnie. Jak nam powiedział, władze miasta nie widzą możliwości zlikwidowania „Azorka”.
- Na razie schronisko działa i nie ma żadnej podstawy, by je zamknąć - stwierdził. - Placówka otrzymała pozytywną opinię Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii. „Azorek” miał przejściowe kłopoty związane z nadzorem budowlanym. Początkowo inspektor nakazał rozebranie kilku boksów. Jego decyzja została już uchylona. Żadna z wymienionych sytuacji nie rzutuje na funkcjonowanie placowki.
Stanisław Wachowski twierdzi, że miasto powinno mieć własną ochronkę dla zwierząt. Korzystanie z usług zewnętrznych schronisk nie jest dobrym rozwiązaniem. Zwłaszcza pod kątem finansowym.
- Na początek takie schroniska chcą „opłaty na start”. To wydatek rzędu 20 tys. zł. Potem co miesiąc trzeba płacić za pobyt każdego psa. Oddzielny koszt stanowi odbiór bezdomnego zwierzaka z miasta - tłumaczy. - W tej sytuacji bardziej opłacalne jest posiadanie własnej placówki. Jest to też bardziej wiarygodne. Wiemy, co dzieje się ze znajdującymi się w niej zwierzętami.
Obecnie władze miasta rozważają dwa rozwiązania. Pierwsze to porozumienie z właścicielami sąsiednich działek i pozostawianie „Azorka” w Kożuszkach Parceli. Drugim rozwiązaniem jest poszukiwanie alternatywnej lokalizacji. Na razie ciężko wyrokować, która z koncepcji okaże się zwycięska.
W tej chwili najważniejszą wiadomością dotyczącą „Azorka” jest to, że miasto nie bierze pod uwagę jego całkowitej likwidacji. Należy liczyć się z jego przeniesieniem. Nie wydaje się to złym scenariuszem. Zwłaszcza w kontekście panujące wokół schroniska sąsiedzkiego klimatu.
Agnieszka Poryszewska



Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    jowi252 2011-11-22 17:41:39

    Nie chce mi się to już dłużej z tobą pisać. Żadne argumenty nie trafiają, widzisz tylko swój punky widzenia. Trudno, próbowałam... Bez odbioru.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    TYGRYS33 2011-11-22 13:41:25

     ty widzisz tylko to że my zastawiamy droge co jest bzdurą bo tam drogi nie ma tylko pole!!!a po drugie napisałaś  "Natomiast sami pracownicy i wolontariusze nie mają możliwości nic w tej sprawie zrobić - tym bardziej, że są w tym momencie ważniejsze problemy - np.przepełnienie schroniska albo nieocieplone budy i zbliżająca się zima""  jak to nie mają możliwości, macie możecie pisać, prośić, szukać sponsorów skoro jak piszesz schronisko jest przepełnione ale wam się po prostu nie chcę!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    jowi252 2011-11-22 12:35:31

    Pierwszy zaatakował właśnie pan Dmoch - mnie - ubliżając i wyma***ac kijem - i zapewniam, że w żaden sposób go nie sprowokowałam, po prostu akurat byłam "pod ręką", bo zdążyłam przyjechać do schroniska. I mam na to świadków. Poza tym skończyłam już rozmowę na ten temat - ty widzisz wyłącznie swój punkt widzenia i tylko nakręcasz temat. Napisałam już wystarczająco dużo, więcej tu odpowiadać nie zamierzam.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama