Dawna siedziba Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej przy ul. Fabrycznej wkrótce będzie mieć nowego właściciela. W czwartek, 6 grudnia, rozstrzygnięto przetarg na sprzedaż działki o powierzchni 6061 m2 z piętrowym budynkiem o powierzchni użytkowej niemal 1280m2. Na transakcji miasto zarobi 610.000 zł, ale w perspektywie kilku kolejnych lat zyski będą znacznie większe.
Piętrowy budynek biurowy od lat nie przynosił ratuszowi zysków. Jego zarządca, Zakład Gospodarki Mieszkaniowej, podejmował wiele prób wynajęcia pustych biur, ale kończyły się one fiaskiem. Połowa biurowca stała i nadal stoi pusta.
- W tej chwili w gmachu mamy siedmiu najemców, w tym aptekę, sklep z farbami, biuro PCK, magazyn słodyczy. Wynajęte jest tylko 700 m2, czyli 56% dostępnej powierzchni, a dochody z dzierżawy w żadnym stopniu nie pokrywają kosztów utrzymania. W 2011 roku na konto ZGM wpłynęło 66.100 zł z tytułu najmu, a jednocześnie na ogrzewanie, wodę, przeglądy techniczne, ubezpieczenie majątku i sprzątanie terenu zakład wydał 77.850 zł mówi Agnieszka Kupryjaniuk naczelnik Wydziału Gospodarki Lokalowej UM.
Budynek stał się własnością miasta w 2001 r. Ówczesne władze powiatu przekazały ten obiekt ratuszowi za darmo, wraz z najemcami. Po wyprowadzce MOPS do nowej siedziby przy Al. 600 Lecia, a także przeniesieniu filii biblioteki do MOK przy 15 Sierpnia, w 2005 roku zaczęto myśleć o sprzedaży gmachu. Ratusz zlecił wykonanie wyceny oraz ekspertyzy oceniającej stan techniczny budynku.
- Siedem lat temu stopień zużycia budowli oceniono na ponad 43%. Dziś ten wskaźnik byłby znacznie wyższy. Rzeczoznawca stwierdził m.in., że budynek jest w średnim stanie technicznym, a strop nad korytarzem na parterze wymaga wzmocnienia. Mając ekspertyzę uznaliśmy, że tak duży obiekt nie jest potrzebny miastu do zaspokojenia jego potrzeb, nie stać nas też na remont dodaje Agnieszka Kupryjaniuk.
- Budynkiem zainteresował się Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, który wydał kilka decyzji wyliczających, co ratusz powinien tam naprawić, wzmocnić, wymienić. Zdaniem inspektora w biurowcu potrzebna jest nowa kotłownia, naprawy wymaga sieć elektryczna i centralnego ogrzewania. Wstępnie nakłady na remont szacowano na 800-900 tys. złotych wylicza z-ca burmistrza Stanisław Wachowski.
By teren stał się atrakcyjny dla inwestorów, pierwszym krokiem musiała być zmiana planu zagospodarowania przestrzennego i w 2007 roku na działce oprócz usług z zakresu opieki zdrowotnej dopuszczono też usługi pozostałe (handel, biura). Nowy plan dopuścił też nadbudowę i rozbudowę obiektu. Mimo to, nadal zainteresowanie wynajęciem pomieszczeń czy kupnem całej nieruchomości było marne.
- Wiele razy ogłaszaliśmy przetargi, poszukiwaliśmy najemców także poza miastem, ale gdy dochodziło do konkretnych rozmów okazywało się, że pomieszczenia są za niskie, za ciemne, zwyczajnie nie spełniają norm mówi dyr. ZGM Tomasz Myśliński.
Ostatni raz do rozmów o sprzedaży niedochodowego obiektu burmistrz i radni wrócili we wrześniu 2011 roku. Piotr Osiecki argumentował wtedy, że połowa budynku stoi pusta, a do końca roku wyprowadzi się z niego przychodnia lekarska. Podjęto stosowną uchwałę, ustalono cenę wywoławczą, ogłoszono przetarg.
- Kwota uzyskana na przetargu jest mniej ważna, niż nasze zyski w dalszej, kilkuletniej perspektywie. Będziemy mieć podatki od prowadzonej tam działalności gospodarczej, nie dołożymy już złotówki do remontów, ogrzewania, bieżącej konserwacji. Jestem przekonany, że nowy właściciel zadba o ten obiekt, wprowadzi tam nowe funkcje, uzupełni ofertę handlową i usługową w tym rejonie miasta mówi wiceburmistrz Stanisław Wachowski.
Przetarg na sprzedaż nieruchomości przeprowadził Wydział Mienia i Nadzoru Właścicielskiego.
- Biorąc pod uwagę sytuację na rynku nieruchomości i spadające ceny gruntów, to sadzę, że uzyskaliśmy dobrą cenę. Dotychczas zainteresowanie działką i budynkiem było niewielkie lub żadne, a kolejne przetargi nie przynosiły rozwiązania. Zaczynaliśmy od 1,2 mln, ale ta cena okazała się zbyt wysoka dla inwestorów. Dopiero po jej obniżeniu, do przetargu przystąpiła jedna osoba poważnie myśląca o zagospodarowaniu tej nieruchomości mówi naczelnik Wydziału Mienia i Nadzoru Właścicielskiego Tomasz J. Ćwiek.
Jeszcze w tym roku ratusz chce podpisać akt notarialny i przekazać biurowiec nabywcy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Z doświadczenia zawodowego wiem (zajmuję się szeroko rozmumianym zarządzaniem nieruchomościami), że akurat ten budynek w obecnym stanie i obecnych realiach czasowych (nie znam dokładnie jego stanu techniczego bo nie mam wglądu w ekspertyzy techniczne ale znam go z obserwacji, zarówno od zewnątrz jak i od wewnątrz) jest nic nie wart i dodatkowo zaniża wartość działki na której jest umieszczony. 610 000zł za 6061m2 daje wartość 100,64zł/m2. Jest to cena, za grunt z przeznaczeniem pod handel i usługi, położony może nie w centrum miasta ale w ciekawej okolicy, moim zdaniem nieco za niska. Zapewne jest to spowodowane właśnie tym, że działka zabudowana jest budynkiem w złym stanie technicznym, nieprzystającym do dzisiejszych realiów. Wielce prawdopodobne, że nabywca będzie chciał rozebrać ten budynek (bardzo duże koszty które determinują obniżenie ceny gruntu) ponieważ obecnie rzadko kto decyduje się na przebudowę/rozbudowę/adaptację itp. ze względu na nieopłacalność takich działań. Sam zawodowo zajmowałem się ostatnio przetargiem na bardzo atrakcyjną działkę, która niestety zabudowana była dużym, starym budynkiem w złym stanie technicznym. Na nic wyceny rzeczoznawców itp. ponieważ żelazna zasada mówi o tym, że coś jest warte tyle ile ktoś za to zapłaci. Inna sprawa - czy wydatek 11 750zł w skali roku + ewentualne wydatki na przynajmniej podtrzymanie obecnego stanu technicznego tego budynku są dla miasta aż tak znaczące, że nie można wstrzymać się ze sprzedażą i ustanowić nieco wyższą cenę sprzedaży? Proponowane pierwotnie przez miasto 1 200 000zł daje 197,99zł, co jest już moim zdaniem dobrą ceną biorąc pod uwagę ten stary budynek. Z drugiej strony ile można czekać? Sam nie wiem...
Zadziwiająca cena, faktycznie. Rozumiem, że nie warto było do tego dokładać, ale 600 tysięcy za taki budynek? Zdumiewające.
Działka w mieście o powierzchni 6061 m2 z piętrowym budynkiem o powierzchni użytkowej niemal 1280m2. Na transakcji miasto zarobi 610.000 zł. Ja postawiłbym pytanie decydentom w UM ile miasto bezpowrotnie straciło na tej transakcji?
W 2011 roku na konto ZGM wpłynęło 66.100 zł z tytułu najmu, a jednocześnie na ogrzewanie, wodę, przeglądy techniczne, ubezpieczenie majątku i sprzątanie terenu zakład wydał 77.850 zł mówi Agnieszka Kupryjaniuk naczelnik Wydziału Gospodarki Lokalowej UM. Wynika więc, że rocznie miasto dokładało 11.750 zł. Można więc było bez pośpiechu poszukiwać kupca za wyższą kwotę, a nie obniżać ceny o 50%. Kwota uzyskana na przetargu jest mniej ważna, niż nasze zyski w dalszej, kilkuletniej perspektywie. Będziemy mieć podatki od prowadzonej tam działalności gospodarczej, nie dołożymy już złotówki do remontów, ogrzewania, bieżącej konserwacji. Jestem przekonany, że nowy właściciel zadba o ten obiekt, wprowadzi tam nowe funkcje, uzupełni ofertę handlową i usługową w tym rejonie miasta mówi wiceburmistrz Stanisław Wachowski. Podejmowane były wcześniej próby sprzedaży, ale za godną cenę. Teraz w kryzysie pozbyto się nieruchomości i atrakcyjnej działki za połowę ceny. Nie akceptuję takiego traktowania mienia publicznego, a argumentacja wiceburmistrza Wachowskiego jest infantylna. Czy tak samo sprzedałby swoje mienie prywatne?
Z doświadczenia zawodowego wiem (zajmuję się szeroko rozmumianym zarządzaniem nieruchomościami), że akurat ten budynek w obecnym stanie i obecnych realiach czasowych (nie znam dokładnie jego stanu techniczego bo nie mam wglądu w ekspertyzy techniczne ale znam go z obserwacji, zarówno od zewnątrz jak i od wewnątrz) jest nic nie wart i dodatkowo zaniża wartość działki na której jest umieszczony. 610 000zł za 6061m2 daje wartość 100,64zł/m2. Jest to cena, za grunt z przeznaczeniem pod handel i usługi, położony może nie w centrum miasta ale w ciekawej okolicy, moim zdaniem nieco za niska. Zapewne jest to spowodowane właśnie tym, że działka zabudowana jest budynkiem w złym stanie technicznym, nieprzystającym do dzisiejszych realiów. Wielce prawdopodobne, że nabywca będzie chciał rozebrać ten budynek (bardzo duże koszty które determinują obniżenie ceny gruntu) ponieważ obecnie rzadko kto decyduje się na przebudowę/rozbudowę/adaptację itp. ze względu na nieopłacalność takich działań. Sam zawodowo zajmowałem się ostatnio przetargiem na bardzo atrakcyjną działkę, która niestety zabudowana była dużym, starym budynkiem w złym stanie technicznym. Na nic wyceny rzeczoznawców itp. ponieważ żelazna zasada mówi o tym, że coś jest warte tyle ile ktoś za to zapłaci. Inna sprawa - czy wydatek 11 750zł w skali roku + ewentualne wydatki na przynajmniej podtrzymanie obecnego stanu technicznego tego budynku są dla miasta aż tak znaczące, że nie można wstrzymać się ze sprzedażą i ustanowić nieco wyższą cenę sprzedaży? Proponowane pierwotnie przez miasto 1 200 000zł daje 197,99zł, co jest już moim zdaniem dobrą ceną biorąc pod uwagę ten stary budynek. Z drugiej strony ile można czekać? Sam nie wiem...
Zadziwiająca cena, faktycznie. Rozumiem, że nie warto było do tego dokładać, ale 600 tysięcy za taki budynek? Zdumiewające.
Działka w mieście o powierzchni 6061 m2 z piętrowym budynkiem o powierzchni użytkowej niemal 1280m2. Na transakcji miasto zarobi 610.000 zł. Ja postawiłbym pytanie decydentom w UM ile miasto bezpowrotnie straciło na tej transakcji?