Reklama

Dlaczego Polacy przegrywali na olimpiadzie, czyli….. złej tanecznicy…..

Tygodnik Echo Powiatu
23/08/2012 16:32
Wyjątkowo duża ekipa zawodników i osób towarzyszących pojechała w tym roku do Londynu. Na pewno nie lecieli tanimi liniami, choćby dlatego, że niektóre z nich mają nieprzyjemny zwyczaj pozostawiania swych pasażerów na lodzie. Mało tego, tanie linie potrafią należeć do osób tak zwanej wątpliwej konduity, więc lot nimi mógłby być później poczytany przez niektórych jako konflikt interesów. Konflikt interesów, czyli hasło najchętniej stosowane przez polityków opozycji bez zastanawiania się nad faktem, czy akurat w danym wypadku rzeczywiście wzmiankowany konflikt zachodzi. Ale ad rem!

Od wielkiej ekipy można by się spodziewać wielkich sukcesów. Oczywiście. Ale nie w tym przypadku, gdy cały świat sprzysiągł się przeciwko polskim zawodnikom. Ci, którzy pojechali po medale, byli niejednokrotnie postępowaniem przeciwników i sędziów tak wyprowadzeni z równowagi, że o zwycięstwach nie mogło już być mowy.

Po medal pojechała polska osada wioślarska czwórek podwójnych. Panowie Korol, Jeliński, Kolbowicz i Wasielewski zajęli jednak ostatnie miejsce. Dlaczego? Zawinili sędziowie każąc naszym zawodnikom płynąć na pierwszym torze, na którym akurat w odróżnieniu od sąsiednich torów wiał wiatr. Jak organizatorzy osiągnęli to, że akurat wiatr wiał tylko na tym jednym torze, niestety nie wiemy, ale głęboko wierzymy, że sprytni angole jakiś sposób na to znaleźli rewanżując nam się w ten paskudny sposób za naszą pomoc w bitwie o Anglię.

Po medal pojechała również nasza florecistka Sylwia Gruchała. Przegrała i to w pierwszej rundzie z mało znaną Japonką. Powód? Zabrakło jej czasu na wyrównanie, a Japonka to bardzo trudny przeciwnik, bo walczyła lewą ręką. Na dokładkę była tak źle wychowana, że swoimi unikami utrudniała trafienie jej przez naszą zawodniczkę.

Powodem klęski naszego szpadzisty Radosława Zawrotnego była zmiana obywatelstwa jego przeciwnika i to przed samymi igrzyskami. Domniemany Senegalczyk okazał się Francuzem o czym zapomniano naszego zawodnika wcześniej powiadomić. Nie wspomnę też, że senegalski Francuz zachowywał się podobnie, jak przeciwniczka Sylwii Gruchały, o podstępnej walce lewą ręką nie wspominając. Ponadto, jak stwierdził nasz zawodnik, był dla niego za niski. No teraz to już wiemy dlaczego tak dobry w szabli był Pan Wołodyjowski.

W tenisie przegrał Łukasz Kubot. Zasadnicze powody były dwa. Rywal, nie powiadamiając przeciwnika, co chwilę zmieniał taktykę, a pojedynek odbywał się na trawie. Co więcej, przeciwnik odbijając piłkę nie informował Kubota, w który róg ją posyła i robił to zbyt mocno.

Rywalka naszej dżudoczki była dla niej za wysoka i jak stwierdziła Daria Pogorzelec, po prostu jej nie pasowała. Mało tego, w polskiej zawodniczce zagrało fair play. Jej rywalka utykała, a przecież wiadomo, że nie wolno bić słabszych i ułomnych.

W pływaniu Otylia Jędrzejczak zajęła ostatnie miejsce. Na szczęście dopłynęła do mety, choć chyba nie było to takie pewne, bo na własne uszy słyszałem jak jedna z naszych dziennikarek obawiała się, by nasza mistrzyni nie utonęła. Komentarz Otylii był też ciekawy: „Gdyby mi przed startem ktoś powiedział, że tak słabo wypadnę, to bym go wyśmiała”. My też.

Naszej tyczkarce Monice Pyrek przeszkadzał galimatias organizacyjny i pogoda (na przemian wiało i padało).

Biegacze mieli za słabe rekordy życiowe jeszcze przed wyjazdem, a nasza jedyna reprezentantka w boksie Karolina Michalczuk wręcz została skrzywdzona przez sędziów. Jej zdaniem, na pewno nie była gorsza. To wyraźnie wskazuje na prawdziwość dawno znanego wszystkim porzekadła, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Oglądałem ten pojedynek i widziałem, że naszej zawodniczce brakowało właściwie wszystkiego. Poza chęcią walki, ale to na olimpiadzie za mało. Oprócz tego przy ringu, zamiast trenere klubowego stał trener kadry narodowej, a ten zapewne nie wiedział, jak ma pocieszać bitą prze Hinduskę naszą zawodniczkę.

Jak widać powodów porażek naszych reprezentantów było całe mnóstwo. Jeśli ktoś z Państwa myślał, że nie wygrali, bo inni byli od nich lepsi, niech to teraz szybko odszczeka. Swoją drogą, tą sprawą jak najszybciej powinna się zająć komisja Macierewicza. Macierewicz biegły we wszystkich teoriach spiskowych na pewno dojdzie, kto tu jest winien. Przed wyjazdem, na igrzyskach, a i po powrocie ekipy. I niech Tusk się boi, bo w ciemno można założyć, że to jego wina.

belmondo
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama