Reklama

Dni Sochaczewa 2011 - było inaczej

12/06/2011 21:26
Było inaczej niż dotychczas – to pewne. Niektórzy mówią – nareszcie, inni żywią nadzieję, że w przyszłym roku wszystko wróci „do normy”. Próbujemy dotknąć istoty tego, co się zmieniło. Przede wszystkim było bezpieczniej, przynajmniej na głównym terenie, gdzie zorganizowano Dni Sochaczewa. Było też familijniej, bardziej rodzinnie. Druga zaleta ma związek z pierwszą. I było kulturalniej. Zatem wygląda na to, że najważniejsze postawione sobie cele przy zmianie formuły święta naszego miasta nowy burmistrz Piotr Osiecki – osiągnął.


Burmistrz Piotr Osiecki sporo zaryzykował, zmieniając tradycyjne miejsce organizacji Dni Sochaczewa, które obchodziliśmy we właśnie miniony weekend, z muszli na Podzamczu na zamknięty teren boisk MKS Orkan i MOSiR-u przy Warszawskiej. Tłumaczył to między innymi potrzebą poprawy bezpieczeństwa imprezy, zapanowania nad nią, uporządkowania. W naszej ocenie ten cel został stuprocentowo osiągnięty.

Fakt, że Orkan jest ogrodzony, wzmożone patrole policji, spora liczba aktywnych pracowników ochrony, wprowadzenie faktycznie respektowanych zasad dotyczących m. in. spożywania alkoholu (zakaz wnoszenia własnego alkoholu, zakaz wstępu dla osób nietrzeźwych), spowodowały, że tegoroczne Dni Sochaczewa były dużo bezpieczniejsze niż dotychczas, przynajmniej w miejscu organizacji święta. Mieszkańcy mogli mieć ten komfort, że uczestnicząc w imprezie, nie zostaną zmuszeni do oglądania smutnych, pijackich scen, niekiedy mrożących krew w żyłach bijatyk.

Nocą, poza Orkanem, na terenie miasta, działo się to, co zazwyczaj (odebraliśmy sporo sygnałów od mieszkańców donoszących o zakłócaniu ciszy nocnej zwłaszcza przez grupy młodych, agresywnych czy nadpobudliwych mężczyzn), ale na to organizatorzy Dni Sochaczewa wpływu mieć nie mogli (za to policja – owszem).

Zatem, było bezpieczniej. To przede wszystkim. W związku z tym, i to po drugie, było też dużo bardziej rodzinnie. Zdecydowanie właśnie rodziny, młode małżeństwa z dziećmi, również starsze pokolenia, stały się odbiorcami tych Dni Sochaczewa. Atrakcje przygotowane na terenie MOSiR-u były przeważnie skierowane do dzieci, tym samym też do ich rodziców. Faktycznie, pod tym względem tegoroczne święto miasta należy uznać za wzorowe. Dzieci miały najróżniejsze propozycje fajnego spędzenia czasu, począwszy od zorganizowanego przedszkola, przez typowe dla tego typu imprez dmuchane zamki, zjeżdżalnie, piłeczkowe baseny czy przejażdżki kucykiem, po profesjonalne, nowoczesne wesołe miasteczko. A dodajmy do tego jeszcze ofertę Muzeum Kolejki Wąskotorowej (darmowe wycieczki do Chodakowa) czy świetnie pobudzające wyobraźnię pokazy grup rekonstrukcyjnych w ramach Pikniku Historycznego na pl. Kościuszki.

W tym miejscu należy przejść do, również zasługującej na pochwałę, organizacji i porządku. Bardzo dobre rozwiązania logistyczne na sportowym obiekcie przy Warszawskiej sprawiły, że każde ze stoisk, toalety, również scena, były łatwo osiągalne. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie nasze dotychczasowe doświadczenie – ciasnota na Podzamczu, która sprawiała, że strach było wyjąć dziecko z wózka nawet na sekundę, by tłum go nie zdeptał. Na Orkanie pod tym względem panował komfortowy spokój, w żadnym obszarze nie brakowało potrzebnej dla wygody przestrzeni (a ludzi, zwłaszcza w niedzielę, przyszło naprawdę sporo). I było czysto. Raz, przygotowano wystarczającą liczbę kontenerów na śmieci, dwa, odpowiednie służby sprzątały na bieżąco. Nie brakowało też stanowisk toi toi.

Było też w tym roku kulturalniej. I mamy na myśli nie tylko lepsze obyczaje uczestników Dni Sochaczewa (czy też skoncentrowanie się na uczestnikach o lepszych obyczajach), ale też dość wyszukany repertuar tego, co działo się na scenie. Tu jednak nasza pochwała oczywista nie jest, bo to, co działo się na, nota bene, pięknej, profesjonalnej scenie, świetnie wkomponowanej w teren MOSiR-u, wzbudza słuszne dyskusje mieszkańców. Poza faktycznie fajnym, skierowanym do masowych odbiorców koncertem Kory, i nieco mniej popularnym koncertem Gazebo (no, jeszcze poza niewielkimi akcentami muzycznymi w wykonaniu lokalnych zespołów czy Grzmiącej Półlitrówy), propozycje muzyczne czy taneczne ze sceny nie wzbudzały większego zainteresowania mieszkańców.

Bo muzyka poważna nie jest muzyką środka, a chyba jednak taką należało wybrać na imprezę masową. Miłą dla ucha, popularną, taneczną. Z tych powodów niedzielny Dzień Chopinowski pozostanie dyskusyjny, mimo naszego szacunku do kompozytora i uznania dla wielkich umiejętności uczniów sochaczewskiej szkoły muzycznej. Może, by nie rezygnować z podkreślania związków naszej ziemi z Chopinem, należało przenieść muzykę poważną na letnią scenę w pięknym parku Garbolewskich za jeszcze piękniejszym budynkiem szkoły muzycznej (melomanom takie otoczenie na pewno bardziej by odpowiadało, a i muzyce również). Natomiast tu, w centrum rozrywki Dni Sochaczewa, przydałoby się więcej muzyki popularnej. Nawet mało znane zespoły grające taneczne covery zdałyby lepiej egzamin z trafiania w masowe gusta.

W tym kontekście musimy jednak pochwalić chopinowski akcent na pl. Kościuszki. Pomysł (choć nie sochaczewski) na degustację przez mieszkańców kilkumetrowego, smacznego mazurka sochaczewsko-chopinowskiego wypieku lokalnej cukierni Lukrecja był faktycznie trafiony. Kilkuset mieszkańców, którzy odpowiedzieli na zaproszenie władz miasta, nie kryło zadowolenia z muzycznego poczęstunku. Kolorytu dodawał występ niezawodnego podczas tych Dni Sochaczewa, i nareszcie bardzo widocznego i słyszalnego, zespołu L’ombelico del Mondo.

Władze miasta zapewniają, że po reorganizacji, przebudowie Podzamcza, remoncie czy też budowie nowej muszli koncertowej, Dni Sochaczewa wrócą do centrum. I dobrze, bo podczas takiego święta to jednak serce miasta powinno bić najmocniej.

W najbliższym czasie opublikujemy komentarz burmistrza i policji na temat tegorocznych Dni Sochaczewa. Czekamy również na Wasze opinie.



Foto z koncertu Kory:
Witold Święcki
Artmagazine



figa


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Halinka 2011-06-17 14:39:17

    Chłopcy, tak naprawdę przecież można zająć się tą  sprawą. Wkońcu wnioski społeczne powinny być brane pod uwagę. Szczawiu ja nie jestem zupełnie taka z Łowicza w łowiczu urodzona i wychowana, ale korzenie mam sochaczewskie, może dlatego tak bardzo emocjonalnie angażuję się w życie tego miasta. Chciałabym żeby mieszkało mi się tutaj równie dobrze jak w Łowiczu. Myślę, że wspólnymi siłami zmienimy nasz lokalny świat na lepszy :) Jeszcze jest we mnie optymizm :)  

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Przemas86 2011-06-16 21:52:46

    Mój głos również macie podpisuje się pod tym.
    Pozdro

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    dreptak 2011-06-16 18:52:21

    Jestem za referendum, albo jakimś wnioskiem obywatelskim, albo pikietą przed Urzędem Halinka, szczawiu, karol ja , kto jeszcze? To by był ewenement na skalę kraju. Warto spróbować.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama