Reklama

Dni Sochaczewa – dla kogo?

26/06/2016 18:09
Niby już pozamiatane, Dni Sochaczewa 2016 daleko za nami, a jednak jedna sprawa nie daje mi spokoju. Ta sama, która nie dawała mi spokoju w zeszłym roku. Wtedy odpuściłam. W tym roku moje i wielu osób zbulwersowanie było jeszcze większe, więc doszłam do wniosku, że jednak nie odpuszczę, skrobnę coś, może się uda rozwiązać problem w roku przyszłym, tym bardziej, że mur beton Dni znowu będą na MOSiR-ze. Nie to, żeby moje skrobanie było tak skuteczne, ale na miłość Boską, może ktoś wreszcie zacznie myśleć.


 
Nie jest to tekst o tym, że przeniesienie Dni Sochaczewa na MOSiR było najgorszym z możliwych pomysłów obecnych władz samorządowych. Ani o tym, że święto naszego miasta przypomina tandetny jarmark – wyciskacz kasy z portfeli rodziców przyduszanych potrzebami konsumpcyjnymi swoich dzieci. Nawet nie o tym, że nie ma atmosfery święta w mieście, mimo iż w tym roku coś tam próbowano na placu Kościuszki zmajstrować, o co już dawno apelowali mieszkańcy, czyli paradę, na razie zbyt wątłą, kiermasz lokalnych twórców, na razie zbyt skromny. O tym wszystkim powiedziano już wszystko i nie pozostaje nam nic innego niż trzymać burmistrza za słowo, że Dni Sochaczewa wrócą w 2018 roku na Podzamcze. W dużo lepszym stylu niż w ostatnich kilku latach.


Zatem do rzeczy. Nawet wołami by mnie na Dni Sochaczewa na MOSiR-ze nie zaciągnięto, gdyby nie fakt, że dzieci moje, jak wielu innych, „WYSTĘPOWAŁY”. Ciekawa jestem, czy ktokolwiek, kto z ramienia ratusza organizuje tę imprezę, wie, co to znaczy, gdy na Dniach wystąpić mają dzieci. Otóż, drodzy Państwo, to oznacza wielkie przeżycie, a także wielki wysiłek dla dzieci, ich szkolnych i przedszkolnych opiekunów, oraz ich rodzin. Panie przedszkolanki, nauczyciele, instruktorzy odbywają z dziećmi szereg prób, dopieszczając każdy szczegół prezentacji, popołudniami, wieczorami, szyją, kupują stroje i dodatki, by maluchy wyglądały pięknie. Rodzice zapraszają na występ pociech babcie, dziadków, wujków i ciocie, by wszyscy mogli je zobaczyć w świetle reflektorów na głównej scenie święta naszego miasta. W dniu występu podniecenie trwa od rana, czesanie, szykowanie, zbiórka na godzinę przed występem, aparaty i kamery w pełnej gotowości. Upał wyciska ze wszystkich siódme poty, ale co tam, zbieramy się pod sceną i czekamy na występy.

No i zebraliśmy się, proszę Państwa, wczesnym popołudniem w niedzielę, dzieci już za sceną, my pod, wychodzi para prowadząca, w strojach szykownych, pięknie nas wita, po czym zaprasza na występy najmłodszych. A na koniec padają słowa:

Reklama


- W związku z tym, że mamy ciasno na scenie, dzieci wystąpią na trawie.


Na widowni poruszenie. Scena kolos. Między barierkami, które nas odgradzają, a nią, może dwa metry. I wielkie głośniki na ziemi: na prawo, na lewo i pośrodku. Jak to na trawie?!!!

I wychodzą maluszki, naprawdę wychodzą na trawę pod sceną. One jeszcze małe, nadal przejmują się wyłącznie występem. Ale my ich nie widzimy. Na palce się wspinamy, ganiamy od jednego krańca barierek do drugiego. Jakiś skrawek spódniczki, jakaś blond główka. Po prostu farsa.

Drodzy włodarze, naprawdę, my: nauczyciele, opiekunowie, babcie, dziadkowie, mamy, ojcowie, ciocie, wujkowie, rodzeństwo, wszyscy byliśmy zbulwersowani. To było zwyczajnie poniżające i uwłaczające godności wszystkich, którzy włożyli w te występy tyle wysiłku i oczekiwali satysfakcji i dumy z możliwości zobaczenia efektów … NA SCENIE DNI SOCHACZEWA!

Po widowni przeszła wiadomość, że to gwiazda wieczoru zagroziła, że jeśli im ktoś coś tknie na scenie – nie wystąpią. Mimo wszystko oburzenie przybyłych było tak duże, że po kilku niewidzialnych pląsach na trawie, kolejne grupy dzieci wystąpiły na scenie. Zawalonej sprzętem gwiazdy wieczoru. Tak, że nie było jak tańczyć. Dzieci ocierały się o siebie, skracały kroki, jakoś dały radę, choć przecież mogło to wyglądać dużo piękniej, a one mogły czuć się dużo bardziej komfortowo (podobny dyskomfort dla występujących panował na scenie w zeszłym roku).

Więc ja się pytam w imieniu wielu mieszkańców: dla kogo są Dni Sochaczewa? Dla gwiazdy wieczoru czy dla mieszkańców? 


Warto przemyśleć temat w przyszłym roku. Obok było tyle wolnego miejsca, może wystarczy postawić małą scenę tu, czy na placu Kościuszki i pozwolić sochaczewianom cieszyć się występami swoich dzieci? 

figa
 
 
 PS: Niestety, nie mam fotki, obrazującej występy na trawie, bo nie stałam w pierwszym rzędzie i powiem szczerze, tak byłam poruszona, że w zasadzie ręce mi opadły...

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    indiwiduel 2016-06-29 22:57:18

    To może zapytam przy okazji dlaczego Sochaczew nie organizuje choinki dla dzieci ? Dla przykładu w Łowiczu co roku jest wraz z całą świąteczną oprawą !

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    dragon36 2016-06-28 10:47:49

    jak widać scena pusta a dzieci pod sceną na trawie ,ja pier.... to koszmar jakiś ,żenada ..............

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    vluki 2016-06-28 09:49:41

    to tylko pokazuje, że imprezy typu Dni Sochaczewa powinny odejść do lamusa ewentualnie zmienić formę włącznie z wyeliminowaniem kiczowatych zespołów, które biorą ogromną kasę za klepanie tego samego od kilkunastu lat. Dla mnie większą atrakcją są te dzieciaczki, które z całego serca chciały się zaprezentować jak najlepiej a zostały potraktowane najgorzej jak tylko można było. Organizator powinien przeprosić rodziców i osoby, które przygotowywały te dzieci do występu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama