Nie jest to tekst o tym, że przeniesienie Dni Sochaczewa na MOSiR było najgorszym z możliwych pomysłów obecnych władz samorządowych. Ani o tym, że święto naszego miasta przypomina tandetny jarmark – wyciskacz kasy z portfeli rodziców przyduszanych potrzebami konsumpcyjnymi swoich dzieci. Nawet nie o tym, że nie ma atmosfery święta w mieście, mimo iż w tym roku coś tam próbowano na placu Kościuszki zmajstrować, o co już dawno apelowali mieszkańcy, czyli paradę, na razie zbyt wątłą, kiermasz lokalnych twórców, na razie zbyt skromny. O tym wszystkim powiedziano już wszystko i nie pozostaje nam nic innego niż trzymać burmistrza za słowo, że Dni Sochaczewa wrócą w 2018 roku na Podzamcze. W dużo lepszym stylu niż w ostatnich kilku latach.
Zatem do rzeczy. Nawet wołami by mnie na Dni Sochaczewa na MOSiR-ze nie zaciągnięto, gdyby nie fakt, że dzieci moje, jak wielu innych, „WYSTĘPOWAŁY”. Ciekawa jestem, czy ktokolwiek, kto z ramienia ratusza organizuje tę imprezę, wie, co to znaczy, gdy na Dniach wystąpić mają dzieci. Otóż, drodzy Państwo, to oznacza wielkie przeżycie, a także wielki wysiłek dla dzieci, ich szkolnych i przedszkolnych opiekunów, oraz ich rodzin. Panie przedszkolanki, nauczyciele, instruktorzy odbywają z dziećmi szereg prób, dopieszczając każdy szczegół prezentacji, popołudniami, wieczorami, szyją, kupują stroje i dodatki, by maluchy wyglądały pięknie. Rodzice zapraszają na występ pociech babcie, dziadków, wujków i ciocie, by wszyscy mogli je zobaczyć w świetle reflektorów na głównej scenie święta naszego miasta. W dniu występu podniecenie trwa od rana, czesanie, szykowanie, zbiórka na godzinę przed występem, aparaty i kamery w pełnej gotowości. Upał wyciska ze wszystkich siódme poty, ale co tam, zbieramy się pod sceną i czekamy na występy.
No i zebraliśmy się, proszę Państwa, wczesnym popołudniem w niedzielę, dzieci już za sceną, my pod, wychodzi para prowadząca, w strojach szykownych, pięknie nas wita, po czym zaprasza na występy najmłodszych. A na koniec padają słowa:
- W związku z tym, że mamy ciasno na scenie, dzieci wystąpią na trawie.
Na widowni poruszenie. Scena kolos. Między barierkami, które nas odgradzają, a nią, może dwa metry. I wielkie głośniki na ziemi: na prawo, na lewo i pośrodku. Jak to na trawie?!!!
I wychodzą maluszki, naprawdę wychodzą na trawę pod sceną. One jeszcze małe, nadal przejmują się wyłącznie występem. Ale my ich nie widzimy. Na palce się wspinamy, ganiamy od jednego krańca barierek do drugiego. Jakiś skrawek spódniczki, jakaś blond główka. Po prostu farsa.
Drodzy włodarze, naprawdę, my: nauczyciele, opiekunowie, babcie, dziadkowie, mamy, ojcowie, ciocie, wujkowie, rodzeństwo, wszyscy byliśmy zbulwersowani. To było zwyczajnie poniżające i uwłaczające godności wszystkich, którzy włożyli w te występy tyle wysiłku i oczekiwali satysfakcji i dumy z możliwości zobaczenia efektów … NA SCENIE DNI SOCHACZEWA!
Po widowni przeszła wiadomość, że to gwiazda wieczoru zagroziła, że jeśli im ktoś coś tknie na scenie – nie wystąpią. Mimo wszystko oburzenie przybyłych było tak duże, że po kilku niewidzialnych pląsach na trawie, kolejne grupy dzieci wystąpiły na scenie. Zawalonej sprzętem gwiazdy wieczoru. Tak, że nie było jak tańczyć. Dzieci ocierały się o siebie, skracały kroki, jakoś dały radę, choć przecież mogło to wyglądać dużo piękniej, a one mogły czuć się dużo bardziej komfortowo (podobny dyskomfort dla występujących panował na scenie w zeszłym roku).
Więc ja się pytam w imieniu wielu mieszkańców: dla kogo są Dni Sochaczewa? Dla gwiazdy wieczoru czy dla mieszkańców?
Warto przemyśleć temat w przyszłym roku. Obok było tyle wolnego miejsca, może wystarczy postawić małą scenę tu, czy na placu Kościuszki i pozwolić sochaczewianom cieszyć się występami swoich dzieci?
figa
PS: Niestety, nie mam fotki, obrazującej występy na trawie, bo nie stałam w pierwszym rzędzie i powiem szczerze, tak byłam poruszona, że w zasadzie ręce mi opadły...
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To może zapytam przy okazji dlaczego Sochaczew nie organizuje choinki dla dzieci ? Dla przykładu w Łowiczu co roku jest wraz z całą świąteczną oprawą !
jak widać scena pusta a dzieci pod sceną na trawie ,ja pier.... to koszmar jakiś ,żenada ..............
to tylko pokazuje, że imprezy typu Dni Sochaczewa powinny odejść do lamusa ewentualnie zmienić formę włącznie z wyeliminowaniem kiczowatych zespołów, które biorą ogromną kasę za klepanie tego samego od kilkunastu lat. Dla mnie większą atrakcją są te dzieciaczki, które z całego serca chciały się zaprezentować jak najlepiej a zostały potraktowane najgorzej jak tylko można było. Organizator powinien przeprosić rodziców i osoby, które przygotowywały te dzieci do występu.
nie no sluchajcie myslalem ze to jakis zart, ze moze to jakas rozgrzewka tylko pod scena byla :O matko na prawde dzieciaki tanczyly na tym klepisku pod scena!! ten kto to organizowal powinien sie wstydzic.
tak wyglądały występy przedszkolaków pod sceną. Jako matka bardzo "dużo" widziałam!!!
Wcale mnie to Monika nie dziwi. Od lat jest tak samo. Dzieci mają być zapychaczem. Kilka lat temu występowały moje dzieci, jako laureaci Chodaczka. Na miejscu okazało się, że GWIAZDA musi wystąpić zgodnie z planowaną godziną, a już program ma obsuwę, w związku z tym Pani prowadząca kazała dzieciom śpiewać tylko po jednej zwrotce. Od tamtej pory zrezygnowaliśmy z jakichkolwiek występów w Sochaczewie. Przykro... :(
Na koncercie Golden Life była garstka widzów. Mało tego zaraz po koncercie wchodzi na scenę ktoś tam i zapowiada gwiazdę wieczoru bayer full. Jak na jakimś wipidówku . To nie jest żadne święto miasta, to zwykły festyn, dla katolików odpust, jeszcze brakuje kilku dech do potańcówki. Nie wiem czy to wina władz czy Sochaczew tak zdziczał.
Burmistrz musi odejść !!!! dziękuje za możliwość komentarza,a tłumy faktycznie..............gdzie by to porównywać do ilości ludzi którzy przychodzili na muszlę. Po samej zamkniętej ulicy spacerowało więcej ludzi niż na tym Burmistrzowym Festynie,ale cóż poradzić że jednemu się ubzdurało i myśli że wie lepiej.
w tym roku nawet fotograf mial problemy z uchwyceniem jakiej kolwiek grupki ludzi zeby pokazac "niby tlumy" :) 10 zdjec pod barierkami tych samych osob pod roznym kątem :) aby zdrowie było.... :)
Nie odniosę się do występu dzieci bo go nie widziałem lecz do całości tzw. Dni Sochaczewa. Cały wydział promocji bardzo się postarał by Burmistrz był coraz gorzej postrzegany jako gospodarz miasta. Panie Burmistrzu, w moim zawodowym życiu za wiele byłem odpowiedzialny, część odpowiedzialności spoczywała na innych moich współpracownikach, lecz za taką organizację po prostu bym zwolnił wszystkich którzy byli za to odpowiedzialni. Tak źle jeszcze nie było.
no wiesz, ...... takie małe gwiazdeczki, pewnie by przyćmiły swoim urokiem tego kogoś co to wszystko pod jego patronatem się odbywa w Sochaczewie...
To może zapytam przy okazji dlaczego Sochaczew nie organizuje choinki dla dzieci ? Dla przykładu w Łowiczu co roku jest wraz z całą świąteczną oprawą !
jak widać scena pusta a dzieci pod sceną na trawie ,ja pier.... to koszmar jakiś ,żenada ..............
to tylko pokazuje, że imprezy typu Dni Sochaczewa powinny odejść do lamusa ewentualnie zmienić formę włącznie z wyeliminowaniem kiczowatych zespołów, które biorą ogromną kasę za klepanie tego samego od kilkunastu lat. Dla mnie większą atrakcją są te dzieciaczki, które z całego serca chciały się zaprezentować jak najlepiej a zostały potraktowane najgorzej jak tylko można było. Organizator powinien przeprosić rodziców i osoby, które przygotowywały te dzieci do występu.