Tematem, który opisywaliśmy na łamach „Ziemi Sochaczewskiej” w maju tego roku „Stodoła a sprawa ludzka”, zainteresowała się Elżbieta Jaworowicz, autorka programu „Sprawa dla reportera”. W ten sposób sprawa sporu sąsiedzkiego w gminie Młodzieszyn zyskała drugie życie. W piątek 19 sierpnia, wraz z ekipą telewizyjną, Elżbieta Jaworowicz odwiedziła gospodarstwo Antoniny Jeznach w Kamionie Podgórnym. Nagranie telewizja wyemituje w jednym z najbliższych programów. Przypomnijmy, że w reportażu opublikowanym w 20 numerze „ZS” z 17 maja opisywaliśmy historię sporu sąsiedzkiego i jego przykrych konsekwencji. Rzecz poszła o stodołę na posesji pani Jeznach, 83-letniej niedołężnej staruszki, którą opiekuje się i z którą mieszka córka Teresa Bartosiak z mężem. Budynek zaczął się niebezpiecznie przechylać. Jak twierdzą państwo Bartosiakowie, z winy sąsiadów, którzy wywieźli ze swojego podwórka grubą warstwę ziemi. Z tego powodu między graniczącymi ze sobą posesjami powstała metrowa różnica poziomów. Grunt jest piaszczysty, obsuwa się, a wraz z nim stodoła. Przedstawiciel firmy ubezpieczeniowej odmówił wypłaty odszkodowania, podając jako prawdopodobny powód uszkodzenia konstrukcji stodoły różnicę w poziomie gruntów, a nie przyczynę losową. Zaraz po tym sąsiedzi Bartosiaków zgłosili sprawę do nadzoru budowlanego w Sochaczewie, pisząc w piśmie, że stodoła zagraża ich życiu i zdrowiu. W gospodarstwie Antoniny Jeznach odbyło się wiele komisji i wizyt urzędników i, jak twierdzą Bartosiakowie, wszyscy zgodnie twierdzili, że wina nie leży po ich stronie, a po stronie sąsiadów. Tym większe było zdziwienie, gdy na rozprawie administracyjnej to właśnie im nakazano zabezpieczenie stodoły przed katastrofą budowlaną. Z żalem opowiadali, że z pokrzywdzonych stali się winnymi. Ponieważ nie zastosowali się do zaleceń inspektora nadzoru budowlanego, jesienią 2010 r. właścicielka posesji Antonina Jeznach otrzymała decyzję, że ma zapłacić 2,5 tys. zł zaliczki na opinię rzeczoznawcy, który określi, jakie działania należy podjąć w zaistniałej sytuacji. „My wiemy, jak należy naprawić stodołę i zrobimy to, ale najpierw niech sąsiedzi umocnią burtę, bo w innym przypadku nasza praca nie ma sensu. Stodoła nadal będzie się osuwać” – przekonują Bartosiakowie. Mówiąc o burcie, mają na myśli metrowy uskok ziemi między ich posesją, a gospodarstwem sąsiada. Żądanej przez nadzór budowlany kwoty nie zapłacili, bo nie mają z czego. Zarówno oni, jak i ich chora mama utrzymują się z niskich rent. Dla urzędu nie był to jednak argument, bo w kwietniu Antonina Jeznach otrzymała tytuł wykonawczy na kwotę 2640 zł. Od maja, na wniosek nadzoru budowlanego, urząd skarbowy potrąca jej z renty ponad 200 zł. Trzeba tu dodać, że pani Antonina od kilku lat jest przykuta do łóżka. Po dwóch udarach mózgu straciła mowę, trzeba było także amputować nogę. Wymaga stałej opieki, dlatego córka, Teresa Bartosiak sprowadziła się do niej. Sąsiedzi nie poczuwają się do winy. Podczas nagrania telewizyjnego przekonywali Elżbietę Jaworowicz, że to Bartosiakowie i ich zaniedbania w gospodarstwie są powodem całego zła. Że za pośrednictwem kolejnych mediów chcą rozwiązywać swoje problemy. Rodzinom, wyraźnie skłóconym, ciężko będzie dojść do porozumienia. Tymczasem urzędnicza machina ruszyła i trudno ją będzie zatrzymać. Przyznał to również w naszym artykule inspektor nadzoru budowlanego, twierdząc, że gdyby zaniechał sprawy, w przypadku katastrofy budowlanej, jaką określa zawalenie się stodoły, to on poniósłby konsekwencje. Trwające trzy godziny nagranie telewizyjne w Kamionie Podgórnym, które widzowie zobaczą w postaci kilkuminutowego reportażu, nie rozwiązało problemu. Być może eksperci w studiu znajdą sposób na wyjście z tej patowej sytuacji. Sytuacji, w której wszystko dzieje się zgodnie z prawem, ale nie ma miejsca dla zwykłego człowieka. Jolanta Sosnowska Podpis pod zdjęcie: Elżbieta Jaworowicz próbuje rozwikłać sprawę, którą nasza gazeta zajmowała się w maju
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze