Ewelina Rożnowska urodziła się w o przepraszam, zapomniałem, że kobiet się o to nie pyta. Musi nam więc wystarczyć to, że urodziła się stosunkowo niedawno i to w Sochaczewie. Potem normalną rzeczy koleją zaliczyła Szkołę Podstawową nr 7 w Chodakowie i szkołę, która dla wielu stanowiła trampolinę do dalszych sukcesów, czyli Liceum im. Fryderyka Chopina. Na wuefie nigdy nie miała problemów, więc po liceum zrobiła licencjat w Kolegium Nauczycielskim w Łowiczu na kierunku Pedagogika z wychowaniem fizycznym i zdrowotnym. Ambicje wzrosły, więc po licencjacie była magisterka na warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Tyle na początek.
Tygrysice
Ewelina zaliczyła również epizod w jednym z najbardziej kontaktowych sportów. Trzy lata grała w rugby w sochaczewskich Tygrysicach. Była reprezentantką kraju, a nawet zdobyła uprawnienia instruktora rugby. Po trzech latach jednak zrezygnowała z gry. Po części powodem była kontuzja oraz strach przed kolejnymi urazami. Uszkodzone kolano trzeba było operować w łódzkiej klinice WAM. Na szczęście wszystko poszło znakomicie i dziś nic nie przeszkadza jej w tym, co robi. Czasem tylko, gdy zmienia się pogoda, kolano przypomina o swoim istnieniu, ale tak już pewnie będzie. Tak więc przestała grać, bo nie chciała zanadto obciążać swoich kości. Poza tym chyba bliżej jej było do tańca, w którym kontakt bezpośredni nigdy nie bywa tak bolesny, jak potrafi być ten z rugby.
Epizod z basenem i w-f
Ewelina po skończeniu studiów szukała pracy. Coś przecież trzeba robić. Nie da się wysiedzieć na miejscu, szczególnie jeśli się jest młodym i dynamicznym człowiekiem. Tak jak ona. Wcześniej, przy jakiejś okazji, zrobiła uprawnienia ratownika. Efektem była roczna praca na sochaczewskim basenie. Potem nareszcie to, do czego przygotowały ją studia. Od 2008 roku kolejne pięć lat pracowała jako nauczycielka wychowania fizycznego w Zespole Szkół w Kozłowie Biskupim. Jak mówi -To było wspaniałych 5 lat pracy z młodzieżą, która każdego dnia utwierdzała mnie w przekonaniu, że bycie nauczycielem jest moim powołaniem. - Zdobyte sukcesy sportowe podopiecznych Eweliny dodawały jej skrzydeł do dalszej pracy.
Nareszcie taniec
Tu najpierw musimy się cofnąć o naście lat i zdradzić pewien sekret. Ewelina 10 lat tańczyła w zespole Abstrakt. Tu nikomu nie trzeba chyba tłumaczyć, czym to jest. Można więc śmiało powiedzieć, że po tych latach, taniec nie był dla niej abstraktem. Wiedziała, o co chodzi i jak to się robi. W tym momencie zadziałał, jak to w życiu bywa, przypadek. Prowadząca Studio Tańca D. N. A. w boryszewskim MOK-u Ewa Osińska odchodziła na urlop macierzyński. Potrzebne było zastępstwo. Wybór padł na Ewelinę. Sama wprawdzie tańczyła wiele lat, ale nie miała z tańcem doświadczeń od strony instruktora. Ale przecież i licencjat i magisterka były w odpowiednim kierunku. I to w dodatku pedagogicznym. Musiała dać sobie radę i dała, choć wspomina, że na początku nie była łatwo. Gdzieś po drodze zaczęła prowadzić aerobic i wreszcie własna praca i własne grupy. Z MOK- u na Żeromskiego odeszła pani zajmująca się tańcem i dyrektor Halina Pędziejewska, capo di tutti capi wszystkich MOK-ów, zaproponowała Ewelinie pracę.
Stereo
Od 2010 roku, pod dowództwem Eweliny, działa grupa taneczna Stereo. Zespół składa się z czterech grup wiekowych, zaczynając od maluchów w wieku 5 lat, do młodzieży gimnazjalnej. Razem około 70 osób, ale ta liczba ciągle wzrasta. Tym najmłodszym trzeba matkować. Starsi na szczęście radzą sobie lepiej. Wszyscy jednak przejawiają entuzjazm i chęć nauki tańca, który kocha Ewelina. To połączenie w przyszłości może dać osiągnięcia takie, jakie są w tej chwili udziałem Abstraktu. Na razie na to za wcześnie. Dopiero się uczą. Nie znaczy to jednak, że w ogóle ich nie widać. Ewelina dba o udział w różnych imprezach, bo tancerze muszą być obyci ze sceną, by kiedyś nie zjadła ich trema. Biorą więc udział w występach charytatywnych, w Dniach Sochaczewa, a ostatnio, w listopadzie, byli w Głownie na konkursie Taneczne Wiktory, gdzie zdobyli wyróżnienie. Wszystko jest więc na najlepszej drodze do przyszłych sukcesów. Trzeba tylko poczekać.
Zumba
To jeszcze jeden konik Eweliny, która chyba nie może usiedzieć na miejscu. Jak mówi o niej: -Zumba jest genialnym połączeniem tańca i spontanicznej zabawy. Wyzwala niesamowitą energię i jest świetnym pomysłem na spędzenie czasu. Trening przy pomocy kroków tanecznych sprawia, że wszyscy czują się jak na wystrzałowej imprezie! Podczas zajęć panuje luźna atmosfera zabawy, co dodaje odwagi osobom nowo przybyłym oraz sprawia przyjemność tym, którzy do tej pory nie przepadali za fitnessem. Zumba jest zdecydowanie dla każdego, bez względu na wiek, płeć, kondycję fizyczną czy umiejętności taneczne. Jest bardzo łatwa do naśladowania. Aby wziąć udział w zajęciach Zumby, nie trzeba umieć tańczyć. Wystarczy tylko chcieć. Na treningach można spotkać aż cztery pokolenia, które naprawdę doskonale się bawią. Każdy może dostosować intensywność ruchów do swoich możliwości, aby czuć się komfortowo. - Ewelina dodaje, że w elementy tańca wplecione są ukryte elementy gimnastyki. Przyznacie, że brzmi to atrakcyjnie. Nie dość, że całe zajęcia to balanga, to jeszcze na dokładkę, sami o tym nie wiedząc, tańcząc jednocześnie się gimnastykujemy. Pełen odlot i to bez żadnych zakazanych substancji. Działa więc Gymme Fitness Klub, Zumba w Mars Polska, a także w Gimnazjum nr 3 w Chodakowie.
Taniec i Zumba pochłaniają Ewelinę coraz bardziej kosztem jej życia osobistego, ale jak twierdzi taniec to jej życie, praca z dziećmi daje dużo satysfakcji. Należy do tej grupy szczęśliwców, która w życiu robi to, co kocha.
Piotr Gadziński Echo Powiatu
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze